Wybrac kolegę czy koleżankę?

Kategoria: Łączenie i oswajanie szynszyli



Nati 10
2006-12-09, 21:23
Mam takie pytanie:Mam dwuletniego szynszyla i chciałabym żeby nie był samotny.Czy lepiej mu kupić samca czy samice?


Post oddzielony i przeniesiony do odpowiedniego działu.
Rockgirl_Madzik
Rockgirl_Madzik
2006-12-09, 21:27
Parki tej samej płci są najodpowiedniejszym wyborem.
Selene
2006-12-09, 21:42
Miałam podobną sytuację, bo postanowiłam sprawić towarzystwo mojej 2 letniej szynszylce. W końcu zdecydowałam się na tą samą płeć z powodu za dużej ilości komplikacji jak: oddzielanie ich, bo nie zawsze mogłyby być w jednej klatce i by wtedy tęskniły, co się z tym wiąże to ciąża, której opieki bym się bała podjąć, a potem małe, które trzeba po pewnym czasie odseparowywać wg płci. A co z małymi? Dobre domy, sklep... Ale to trzebaby było najpierw znaleźć, a poza tym po odchowaniu ich ciężko byłoby się rozstać z takimi szkrabami     A tak jak się już przyzwyczają moje panie do siebie to ciągle będą razem
achajka_md
2006-12-09, 22:26
ja również zdecydowałam się na drugą szylkę tej samej płci i jestem zadowolona, też bym się bała porodu i w ogóle (chociaż moja kotka rodziła prę razy i wtedy nie byłam przerażona, ale szylka to co innego), a poza tym co poźniej robić z małymi...no ale jestem szczęśliwą posiadaczką dwóch dziewczynek
sysunia
2006-12-10, 12:15
Ja również wybrałabym tę samą płeć. Nie będziesz mieć młodych, nie przyzwyczaisz się do nich i nie będziesz miała problemu ze znalezieniem nowego dobrego opiekuna. Zawsze istnieje możliwość kastracji (ewentualnie sterylki) ale ja sama nie zdecydowałabym się na takie coś (szyle są b. małe i delikatne, bałabym sie, żeby nie było jakiś komplikacji)
Jodus
2006-12-10, 13:03
ja mam trzech ślicznych chłopaków i jestem bardzo szcześliwa ... owszem radosc przywitania nowych mieszkańców ... widok nowo narodzonych kulek jest wspaniały ale mysle ze niekiedy trzeba sobie darowac niektórych radości by pomóc zwierzaka i oszczedzić cierpienia ...    ja dostałam małe szylki więc nadal widze jak one dorastaja i uwierzcie to jest równie wspaniałe uczucie jak narodziny malucha    

towarzystwo tej samej płci jest świetnym rozwiązaniem gdzie ani jedna ani druga strona nie cierpi :*
imagedumonde
2006-12-10, 14:19
widze, ze jednoznacznosc mysli duza i ja niestety niczego w niej nie zmienie. jesli chodzi Ci o towarzysza dla szylka, to ta sama plec jest jedynym wyborem. nie ma sensu narazac albo siebie na trudnosci i klopoty, albo samiczke na wycienczenie ciaglymi porodami.
kicek
2007-01-02, 13:02
Ja tez zaczynam rozwazac znalezienie kolegi dla brutusa. Tylko w niektorych starszych poradnikach czytalem ze one na wolnosci zyja w stadkach gdzie jest tylko jeden men i ze tak samo powinno byc w domu... a jak sie wezmie dwoch samcow to sie pozagryzaja... teraz tylko kupie duza klatke i musze znalezc jakas farme szylow bo w zoologicznym one dlugo czekaja na nowy dom i maja pozniej zrysowana psychike
Kiwi
2007-01-02, 13:23
Wiesz, według mnie takie szczyle z zoologicznych wcale nie mają jakichś dziwnych zachowań, czy jak mówisz spaczonej psychiki. To zależy jak długo są samotne i czy w ogóle są same w klatce. Ja z chęcią bym przygarnęła taką biedną szylkę, ale największym problemem, wcale nie jest psychika, tylko to, że sprzedawcy nie potrafią dokładnie określić płci. Dla mnie to ogromny problem, bo mogłabym mieć tylko i wyłącznie samiczkę, nie chcę mieć niespodzianki i młodych. Gdyby nie to zapewniam, że wzięłabym szylka. Kiedyś w zoologicznym był samczyk, oddany przez jakąś dziewczynkę. Był wspaniały, kochany i milusiński, nie bał się mnie... Nie wiem co się z nim stało, po jakimś czasie już go nie było bo nikt go nie chciał kupić. Być może sprzedawczyni go wzięła, ale wątpię w to. Dlatego namawiam cię, żebyś jednak przemyślał swój wybór. Często jednak szylki w zoologach są malutkie, za małe na sprzedaż. Ale skoro już zostały oddzielone od mam to nie pozostaje nic innego jak stworzyć im ciepły i kochający dom.


Pozdrawiam!
achajka_md
2007-01-02, 13:26
 	  			  
a jak sie wezmie dwoch samcow to sie pozagryzaja


to sobie zobacz ile ludzi ma przynajmniej dwóch, albo trzech samców (chocby imagedumonde) i jakoś się nie zagryzają... a co do "zrysowanej psychiki", to jeżeli nie chcesz się pomęczyć z szylkiem ze sklepu, to również odradzałabym fermy, znajdź lepiej jakiegoś hobbystę lub kogoś kto hoduje szylki w domu...
imagedumonde
2007-01-02, 13:31
kicek, nie przesadzalabym z tymi problemami psychicznymi. tzn jasne, szylki sklepowe moga byc w gorszym stanie, niz np z hodowli domowej. ale z fermy wcale nie sa w lepszym - tam najczesciej nie maja zadnego kontaktu z ludzmi i mieszkaja w dosc slabych warunkach. wiec jesli chcesz miec drugiego szylka, to sklep zoo nie jest taki zly. oczywiscie musisz obejrzec szylka, czy to na pewno samczyk i czy nie ma objawow jakichs chorob. gwarantuje, ze po jakims czasie zaczniesz odczuwac jego wdziecznosc za poprawe jakosci zycia.
Selene
2007-01-02, 16:54
Jak ja kupowałam drugą szynszylkę to sama musiałam sprawdzić płeć (najpierw moją kilka razy oglądałam i różne polecane zdjęcia) bo czasami faktycznie się nie znają, albo jak się chce konkretną płeć to sprawdzają w książce dopiero. Jest strachliwa, zresztą jak każda szynszyla na początku, ale nie jest źle - gdyby była bezpośrednio z fermy to by cyrki mi robiła, bo one tam żyją raczej w takich warunkach, że w sklepie to jest im może nawet lepiej. Oczywiście najlepiej mają gdy ktoś odpowiedni je kupi
Jodus
2007-01-02, 17:04
ojj...nie da się powiedzieć czy zwierzak ze sklepu jest inny niż ten z fermy ...szczerze mówiąc zalezy od wieku czynników ... od sklepu, fermy od charakteru i wieku zwierzaka...

to samo jest z tymi kłótniami i bijatykami samców ... głównie przeważa charakter i wiek samca...
Szczerze wszystko da się zrobić własciciel szylka musi się bardziej przyłożyć i oswoić zwierzaka/ki ...
jeżeli poświęcimy dużo czasu szylką to nawet te "zeschizowane" ze sklepu nas pokochają i "wyzdrowieją"...
ja mam 3 samców i jeszcze ani razu nie było żadnej bójki tylko pierwszego dnia przy osowjaniu jedne malutkie starcie ...
achajka_md
2007-01-02, 17:07
 	  			  
w sklepie to jest im może nawet lepiej


to też zależy od właścieciela sklepu i sprzedawców...ja Lunę kupiłam w centrum handlowym i widać było, że sprzedawczyni się nią zajmowała i w ogóle, bo jak ją kupowałam, to powiedziała, żebym chwilkę poczekała, bo musi się z nią pożegnać...i rzeczywiście nie była taka dzika jak Tili na początku, choć wiadomo, że na miłość trzeba trochę poczkać...
Selene
2007-01-02, 17:11
Tak wiem że takie rzeczy zależą od wielu czynników oraz ludzi zajmujących się szynszylkami. Jak do tej pory spotykałam się raczej z dobrymi warunkami w sklepach - szynszylki miały czysto i były zadbane. Ale też w niewielkiej ilości sklepów w ogóle były.
kicek
2007-01-02, 18:50
imagedumonde, ja dostalem Brutusa ze sklepu to mial wylenialy ogon bo sobie tyle wlosow powyrywal. Pozatym widzialem jak grube baby przychodzily ze swoimi bachorami i one go straszyly bo "fajnie skakal" :/ raz kupowalem food dla choma i takie cos zobaczylem i mlodemu powiedzialem zeby sie niewazyl tluc w ta klatke to mamusia w wersji XXL powiedziala ze to tylko dziecko i sie bawi. Najchetniej wcisnalbym to dziecko do klatki i kopnal w nia. A jesli chodzi o to ze na farmach niemaja kontaktu z ludzmi - to osobiscie balbym sie bardziej czegos co tluklo mi w dach nad glowa niz czegos co pierwszy raz widze. Mozliwe ze wasze zdania sa inne i macie lepsze zoologiczne niz w mojej okolicy wiec niemoge powiedziec ze tak jest wszedzie.
Kiwi
2007-01-02, 19:57
Na fermach też jest różnie. Ja mam Weronkę z innej fermy niż Romkę - Weronka była w niezłych warunkach, właścicielka miała kontakt z szynszylami (w ograniczonym stopniu, ale zawsze), brała je na ręce itd. Wiedziała, które mają lepszy charakter do domowego chowu. Romkę dostałam dziką, cały czas warczała i prychała na mnie, było tak z dwa tygodnie, zanim wzięła ode mnie rodzynka z ręki i tak uciekając przy tym w najdalszy kąt klatki.
imagedumonde
2007-01-02, 19:58
oczywiscie, sklepy zoologiczne sa rozne i nie mozna uogolnien brac za uniwersalna zasade, jednak chodzilo mi o to,ze jesli ktos chce szylka, to nie ma wielkiej roznicy, czy wezmie go z fermy, czy ze sklepu a sklepowe nie powinny byc w jakikolwiek sposob mniej fajne.
Kiwi
2007-01-02, 20:05
Ja bym wzięła szyle i z zoologa bo bym miała większą satysfakcję jeśli udałoby mi się oswoić dzikusa takiego jak Romka albo nawet gorszego    Poza tym żal mi ich bo są same w klatce najczęściej i sprzedają je w wieku 2 miesięcy
kicek
2007-01-02, 20:07
no nie sa bardziej czy mniej fajne... ale tak sobie wymyslilem ze skoro uratowalem jednego przed grubymi babami i ich dzieciarnia to moze teraz uratuje jakiegos przed przerobieniem na szylowy plaszcz... tak zeby nic niebylo przypadkowe tylko zaplanowane i wyjatkowe.
Kiwi
2007-01-02, 20:15
Może znajdziesz jeszcze jakąś bidulkę w zoologicznym
achajka_md
2007-01-02, 20:30
tak jak ja Lunę    pani powiedziała, że dosyć długo nikt jej nie chciał kupić (może to było zmyślone po to, żeby mi się zrobiło jej żal, ale wątpię) i chociaż szukałam białej szylki albo beżowej, to wzięłam Lunieczkę - standarcika
Jodus
2007-01-03, 18:35
Kicek nie tylko biorąc szylka z fermy uratujesz ... mozesz uratowac szylka którego chcą się pozbyć ludzie ...naprawde jest duzo ogłoszeń typu "ODDAM" czesto o tym wspominam ale tak jest ... co prawda trudniej takie oswoić bo mają czesto więcej niż rok ale w ten sposób tez pomożemy zwierzakowi ...

naprawde ludzie oddają zwierzaka po rok , 2 latach bo poprostu się znudził ... pewnie nie zwrócili uwagi ze szylek to nie chomik i żyje o wiele dłużej ...
to smutne
andzia79
2007-01-03, 21:22
Ja też wziełam szylke z zoologicznego i tez była tam dłuższy czas ale nawet szybko się do mnie przyzwyczaiła.Teraz nawet nasze wyjazdy na wakacje są planowane razem z nią i z tej okazji mój tato musi zrobić mi specjalną składaną klatke o większych gabarytach żeby miała więcej miejsca na wakacjach
ewk@21
2007-01-08, 08:35
Moj Tofcio pochodzi z fermy...Na jego klatce byla karteczka z napisem "na futro"...Az mnie serce zakulo jak spojzalam na to,tym bardziej ze taka kartka byla na co drugiej klatce...Fakt ze na poczatku moj niuniak syczal i prychal na mnie ale oswojenie jego poszlo mi nadzwyczaj szyko,bo tylko jakies 3 dni!Poswiecalam mu caly swoj wolny czas,mowilam do niego i jak puszczalam go na wybieg to sama siadalam na ziemi zeby mogl sie ze mna zapoznac:)Teraz sam wchodzi mi na rece i czasem tak sie przytula:)Takze jesli zastanawiasz sie nad kupnem szylki z fermy to polecam,fakt ze moze nie bedzie wam latwo sie zaprzyjaznic ale naprawde warto czekac!A poza tym o jedna szylke mniej bedzie na futro jakiejsc bogatej damulki ktora nie ma serca dla tych biednych zwierzaczkow!
achajka_md
2007-01-08, 10:16
 	  			  
Na jego klatce byla karteczka z napisem "na futro"...


to okropne...ja nie wiem czy bym wytrzymała przebywanie na fermie...bo bym nie wiedziała, którego zwierzaczka wziąc...
imagedumonde
2007-01-08, 13:55
a tymi fermami to nie jest regula. niefermowy carlos jest dzikawy, pedro fermowy to przylepa a rowniez fermowy paco jest tez bardzo wyluzowany i sympatyczny. szylki fermowe wcale nie musza byc dzikie. natomiast ciekawe, ze pozwalaja na fermach wybierac szyla - na mnie pedro czekal przy wejsciu.
kicek
2007-01-08, 14:01
a ile kosztuje szylka z fermy ? w zoologicznym dalem 90 zl.
imagedumonde
2007-01-08, 14:17
zalezy zasadniczo standard okolo 100-120 zlotych. zalezy od fermy i osobnika. 90 w zoologu, to baaardzo tanio.
ewk@21
2007-01-08, 15:04
ahajka_md ja tez nie wiedzialam ktorego szylka mam wziac...juz gdzies wczesniej chyba pisalam ze jakbym mogla to bym wziela wszystkie:)A za swego szylka zaplacilam 120zl...mimo ze nie mialam kasy ale jak zobaczylam te karteczki na klatkach to zapozyczylam sie u kolegi bo musialam uratowac chociaz jednego szylka od przerobienia na futro!
Kiwi
2007-01-08, 15:43
W Szczecinie w zoologu kosztują 99 zł, na fermie taniej, ale nie pytałam, bo kupowałam kolorka za 150 zł.
dimi
2007-01-08, 21:29
w fermach ceny się kształtują między 40- 150 zł, przynajmniej tak było we wrześniu, kiedy szukałam swojego szkraba. oczywiście za standarty.

czasem na allegro można kupić kolorowe po 120...
Wisniu
2007-03-29, 21:32
Od grudnia mam szynszylkę (samiczkę), jako żeby jej się nie nudziło postanowiłem kupić jej partnera/partnerke. I teraz mam pewnien problem bo;

mogę kupić prześliczną samiczkę (w ciąży) która lubi być głaskana i jest naprawdę oswojona albo
samiec młodszy o 1 miesiąc od niej (to nie przeszkadza) ludzi się nie boi

I teraz moje pytanie co lepiej chłopca czy dziewczynkę. I czy moja szylka nie pozabija młodych tej nowej ?
achajka_md
2007-03-29, 21:58
ja bym się decydowała na samicę, ale najlepiej by było gdyby była taka możliwość, że samiczka spokojnie sobie urodzi i odchowa młode, a dopiero później będzie dołączana do Twojej. a jeżela już byś miał wziąć ciężarną, to i tak myślę, że nie możnaby ich trzymać razem do porodu i w czasie wychowywania młodych.

moim zdaniem samca nie bierz, jest tyle historii nieszczęśliwych zakońzeń ciąży u szylki, a kastrowanie samca, tylko dlatego, że się go kupiło do towarzystwa dla samicy, a później się doszło do wniosku, że nie chce się mieć młodych jest moim zdaniem po prostu głupie...
także ja bym wzięła samiczkę, ale za jakiś czas ja mam dwie i to jest co najmniej podwójne szczęście
Fiefiur
2007-03-31, 10:50
Ja mam samca i samiczke. Nie narzekam    Jak na razie nie doszlo do zapłodnienia [z tego co wiem z obserwacji   ]. Ona go nie dopuszcza. Jeśli czujesz się na tych odpowiedzialna i na siłach to niech będzie parka, a co do samiczki ciężarnej to popieram achajke_md. Mogła by Twoja pozbawić ciązy badź już narodzonych młodych tej drugiej. Decyzja należy do Ciebie. Pozdrawiam
sys
2007-03-31, 11:57
Najlepiej byłoby Ci kupić drugą samiczkę. Będziesz mieć pewność, że nie będzie młodych i kłopotów z nimi. Znalezienie dobrego i odpowiedzialnego opiekuna to nie jest takie łatwe zadanie. Zresztą wg. mnie jeśli ktoś bierze się za rozmnażanie zwierząt, musi mieć jakąś wiedzę. Nie wiem czy Ty ją masz a jeśli nie czy będziesz chciał ją zdobyć. Poprostu nie znam Cię :) Jednak (sądząc po Twoim poście) nie wyglądasz mi na kogoś kogo interesowałoby rozmnażanie zwierząt. Dlatego serdecznie namawiam Cię na samiczkę :)


Wkurza mnie gdy ktoś sprzedaje ciążarne samiczki. No a już kilkakrotnie, niestety, spotkałam się z takimi ogłoszeniami. Uważam, że lepiej aby w ciąży zwierzak miał zapewniony spokój. A jak wiadomo przeprowadzka z domu do domu i do nowych ludzi mozę być niepotrzebnym stresem. Oczywiście każdy futrzak moze zareagować inaczej (podobnie jak ludzie). Więc moze warto byłoby namówić obecnych włąścicieli aby sprzedali Ci panne dopiero gdy odchowa młode?

Zresztą o tym to z naszego forum, chyba, największa wiedze, popartą doświadczeniem ma Agnieszka G. :)
Wisniu
2007-03-31, 12:30
Już dokonałem wyboru i kupiłem samiczkę, za około 2 miesiące będzie poród, jest w osobnej klatce i zachowuje sie miło (daje sie pogłaskać itp). Póki co będzie około 1 tygodnia wiza wi klatki 2 samiczki. Zobaczymy co dalej będzie
achajka_md
2007-03-31, 12:35
Wisniu, dobry wybór, ale wydaje mi się, że nie ma co ich łączyć przed odchowaniem młodych, może to być za duży stres dla samiczki w ciązy, poczekaj trochę, a później wszystko na pewno bedzie łatwiej, jak już oddasz młode

powodzenia


Podobne tematy: