Problemy z nieoswojonym zwierzakiem

Kategoria: Łączenie i oswajanie szynszyli



Jola
2005-08-26, 14:08
Zwracamy się z prośbą o poradę. 5-miesięczną szynszylkę Chrumcię (imię na cześć ukochanej świnki morskiej, która zginęła w smutnych okolicznościach) mamy od tygodnia. Chcielibyśmy ją jak najbardziej oswoić i, nie ma co ukrywać, rozpieścić . Jednak na razie nasza mała nie jest zbyt ufna. Postępujemy zgodnie z Waszymi wskazówkami. Jednak, poza rodzynkami, nic innego nie chce brać nam z ręki, a i wtedy nie za bardzo da się pogłaskać. Poza tym apetyt jej dopisuje. Mamy nadzieję, że poprostu potrzebuje więcej czasu na oswojenie się. Często wkładam rękę do klatki i zauważyłam, że mała wykazuje wyraźne ożywienie i sprawia wrażenie, że chętnie chciałaby wyjść. Czy w procesie oswajania wskazane by było wypuścić szynszylkę, pomimo tego, że jeszcze nie dała się wziąć na ręce? Jola
Glanka
2005-08-26, 16:05
Witam serdecznie na stronie.   


Jak pisze w artykułach nie mozna podać dokładnego czasu potrzebnego na oswojenie szynszyla, poniewaz zależy to w 90% od zwierzaka i w 10% od opiekunów. A jeżeli maluch jest nieufny to i opiekunowie niewiele moga poradzić. W pościewyczytałam, że Chrumcia nie jest z Wami od najmłodszych lat i moze to kwestia tego. Jeżlei była w zoologicznym to może miec jakies niezbyt fajne doświadczenia i może źle jej sie kojarzyć. Jeśli zaś przebywała u ludzi to może po prostu już przyzwyczaiła się do nich przez swoje 5 miesięcy życia i ciżżko jej zmienić otoczenie. Moim zdaniem nie ma się czym martwić - szynszylka z czasem na pewno sie sowoi i odpłaci za okazywaną jej cierpliwość. Dlatego prosze sie nie zniechęcac i dalej stosowac się do rad, a na pewno z czasem nabierze zaufania i okaże sie kochającym zwierzaczkiem.

Co do konkretnego pytania : cięzko jest mi odpowiedzieć. Wiadomo, że stworzenie potrzebuje wybiegów, jednak wypuszczenie jej w takiej sytuacji moze miec nieprzyjemne konsekwencje w postaci np. wielkiego stresu zwierzaka w momencie gdy będzie musiał wracac do klatki ( jakoś trzeba go bedzie tam zagonić, co wiąże sie z nawiazaniem kontaktu, może nawet wzięciem na ręce ). Jeżeli jednak odpowiednio zabezpieczycie pomieszczenie, otworzycie klatkęi po prostu usiądziecie na podłodze to może nawet Chrumcia do Was podejdzie kiedy już się rozejrzy i oswoi z otoczeniem i związanymi z nim zapachami. Na poczatku mogą byc problemy z jej wyjściem skoro jest jeszcze wystraszona, ale jeżeli dacie jej i sobie czas to w końcu wyjdzie. Myślę, że jeżeli wszystko bedzie przebiegało bezproblemowo i szynszylka będzie tylko chodzić po pokoju itp. to może przebwyać w pokoju nawet godzinkę - dwie. Kiedy będzie czas wracać do klatki odradzam straszenie małej i zaganianie do klatki, bo byłaby bez wątpienia przerażona. Skuście ją smakołykiem albo podstępem.

Pozostaje mi życzyć powodzenia w oswajaniu i być może podczas wspólnego spaceru.
Pozdrawiam gorąco, Glanka.
norah18
2005-08-27, 20:05
ja tylko dodam, ze szynszylę należy wypuszczać jak naczęściej (najlepiej codziennie i wieczorem, kiedy jest najbardziej aktywna), gdyż takie spacery reguluja jej pracę jelit i samopoczucie. Co do oswajania to na wszystko przyjdzie czas. Pamiętaj o tym, że przy pierwszych jej spacerach po pokoju (odpowiednio zabezpieczonym - czyli od kabli i mebli oraz innych niebezpiecznych przedmiotach), a także w pobliżu jej klatki,  należy robić powolne ruchy i mówić spokojnym głosem. Trochę cierpliwości, a szynszyla stanie się twoim oczkiem w głowie   

Pozdrawiam
Sylwia z Guciem
2005-09-16, 09:58
Hehe....z tym chyba zawsze jest problem. Poczatkowy stres i zwierzaka i właściciela czy sobie poradzi i dobre wychowa wiem cos o tym, mam tak rozbrykanego syznsyzla, ze jczasem mi sie wydaje, ze wcale nie jest wychowany, ale co tu zardzić on poprostu matki charakter i jeszcze mi wmawiaja, ze pupilek upodabnia sie do właściciela
norah18
2005-09-16, 23:21
 	  			  
czasem mi sie wydaje, ze wcale nie jest wychowany, ale co tu zardzić on poprostu matki charakter i jeszcze mi wmawiaja, ze pupilek upodabnia sie do właściciela


Wiesz, mnie też to wmawiają. Ze niby upodabniam szynszylę do siebie. bo ostatnio stała się wybredna (tak jak ja, niby dlatego, że jestem wegetarianką). Poza tym szczerze, nie należę tez do osób posłusznych, a Dzikuska... tym bardziej. Więc trochę jest w tym racji...
Pozdrowionka
Sylwia z Guciem
2005-09-17, 22:04
No tak...na poczatku wydawało mi sie, ze wogóle syznyszle to sa takie dzikusy, ale jak później moja przyjaciółka kupiła sobie szynszylka to był spokojny wiec moje podejrzenia zmieniły się na takie, że mój Gucio to chyba wyjatek
norah18
2005-09-18, 14:13
Na pewno nie jest wyjątkiem. Chociaż... pewnie gdzieś na świecie są spokojne, grzeczne szylki. Ale na pewno nie moja   !!!
smo_q2
2006-06-11, 18:54
Wiec problem jest taki. Czasami musze wyjsc z domu wieczorem a wtedy zazwyczaj moj szyl biega po pokoju. Nie mam innego wyjscia jak go poprostu zlapac bo samopasem boje sie go w mieszkaniu zostawic. Obawiam sie ze przez to moj zwierzak mnie znienawidzi bo zawsze mi ucieka. Zapraszanie nie pomaga bo jak juz (po dlugich negocjacjach:))siedzi mi na rece i chce go podniesc to zwiewa i znowu wszystko od nowa. Nienawidze lapac go sila i moze ma ktos jakies inne rozwiazanie?    Pozatym cos mi sie wydaje ze on jakis nie przekonany do ludzi jest i ze cos nie chce sie to zmienic
Rockgirl_Madzik
2006-06-11, 22:39
Takie właśnie są szynszylki. Nie są za bardzo chętne do pieszczot, nie chcą wracać do klatki po wybiegu, są spryciarzami i indywidualistami. Wg obserwacji mojego szylusia to na pewno nie wynika ze strachu. Mój Kłapouszek już nieraz mnie przechytrzył. Może postaraj się zwabić szylka do klatki sposobem. Jeśli klatka jest na podłodze, połóż obok niej jakiś smakołyk, który uwielbia Twój rozrabiaka. A nuż się skusi i łatwiej jak i delikatniej będzie można go zagonić do klatki.
norah18
2006-06-11, 22:53
Racja. Nie ma uniwersalnego sposobu "chwytania" szylki. Chociaż muszę przyznać, że jedne jest łatwiej zachęcić do powrotu do klatki, a drugie już nie. Fido daje się dość łatwo złapać, ale z Dzikuską trzeba się nagimnastykować, niestety... U mnie klatka stoi zawsze na ziemi, że kiedy szylki się zmęczą lub będą chciały wrócić, to nie mają problemu. Taka sytuacja jest jednak bardzo rzadka. Ja daję szylkom po prostu się wybiegać, wypuszczam je na min. 3 godziny, no chyba, że coś nagle się wydarzyło (albo musiałam gdzieś iść itd.). Staram się zapewniać im wiele atrakcji na wybiegu. Dzięki temu szybko sę męczą i nie są takie oporne w powrocie do klatki. 

O innych sposobach już gdzieś tu na forum pisałam. Poszukaj
Powodzenia
Bobowita_MW
2006-06-12, 15:40
A ja mam to szczęście, że moje szylki same wracają do klatki.    Ale czasami też muszę je łapoać. Mój najlepszy sposób to "zaganianie" ich do klatki, lub do miejsca z którego będę mogła je złapać.
Tati91
2006-06-13, 22:49
Moja szylka daje się jakoś złapać. Ucieka, owszem, ale jednak dość szybko jest w klatce. Też mam wyrzuty sumienia, kiedy ona chce sobie biegać, a ja muszę się kłaść spać. Nic innego jednak nie mogę zrobić-tak jak Ty boję się zostawiać szylkę samą. Myślę, że Twoja szylka się przyzwyczai do łapania. Nie jest przekonany do ludzi? Myślę, że to się zmieni    . Daj mu trochę czasu   . Pozdrawiam i powodzenia   .
norah18
2006-06-14, 00:20
Jeśli chcesz, żeby szylka przyzwyczaiła się do Ciebie, musisz często do niej podchodzić, np. w porze karmienia nie tylko dawaj jej jedzenie, ale też połaskotaj za uszkiem lub pod łapką (jeśli to lubi), okaż jej swoje zainteresowanie, pozwól jej pogryź swój sweter i pobawić się ręką. Wtedy nabierze zaufania do Ciebie. Ale  jak będzie zachowywać się na wolności, to niestety nie wiem.
l'homme
2006-06-27, 19:59
Moje szylki od kiedy je mam to nigdy nie chciały wracac do klatki. Nawet kiedy biegały po domu ok.14-16 godzin to musiałem je złapa, by już je wsadzić do klatki i iść spać. Nie wiem czemu nie lubią tak tego miejsca? Przeciez je często wypuszczam, zachęcam do powrotu do klatki, głaszcze, psrzytulam i nic...
Tati91
2006-06-27, 21:13
Moja szylka czasem wraca sama do klatki, raczej nie ma z tym problemu   . Wszystko zależy od szylki.
Destiny
2006-08-25, 21:17
Witam! 


Na początku chcialam się przywitać. Jestem tu nowa.


Otóż dzisiaj rano o godzinie 8.30 przybyła do mnie moja szynszyla. Przywiózł ją pan z fermy (w kartonowym transporterku). Wiedziałam, że jest zmęczony (szynszylek, bo to chłopiec) i napewno zestresowany zaistniałą sytuacją, więc zostawiłam go kilkanaście minut w transporterku w ktorym przyjechał, po czym przeniosłam go delikatnie do przygotowanej wczesniej klatki. Widziałam jaki jest przestraszony więc zostawiłam go na jakiś czas (około 2h) samego a sama poruszałam się bardzo cichutko. Około 13 zaczął powolutku spacerować w klatce. Nadal był jednak baaaardzo płochliwy. Każdy szelest sprawiał, że wracał do kąta. Około 15 podjęłam próbę zbliżenia się do niego i podeszłam do klatki. Zaskrzeczał jednak, co zrozumiałam jako "odejdź". Późnej jednak zwierzak trochę się ożywił i delikatnie skakał po klatce. Nic nie pił... nic nie jadł w dalszym ciągu postanowiłam odejść... uznalam, że spokój jest dla niego najlepszy. O 19 położyłam się na chwilkę, aby się przespać... obudziło mnie delikatne stukanie w miseczce i z zadowoleniem stwierdziłam, że Kropek (bo tak ma na imie) coś wreszcie zjadł. Poczekalam aż skończy i podeszłam. Usiadłam obok i zaczęłam do niego mówić. (CHYBA SłUCHAł ) później podjęłam próbę podania mu rodzynki- nie wziął, jedynie powąchał. Następnie pogadałam jeszcze parę minut i wstałam... ostatni ruch był najgorszy... zwierzątko wystraszyło się mnie tak, że znowu w pośpiechu uciekło do kąta

Już nie wiem jak mam z nim postąpić... wcześniej byłam szczęśliwą posiadaczką koszatniczki i przyznam, że była ona dla mnie jak mały piesek... słyszałam, że szynszyle w pewnym stopniu są spokrewnione z koszatniczkami i miałam tym samym nadzieję, że posiadają niektóre z ich cech...

W tym momencie zwierzątko nie siedzi już w swoim kącie... siedzi przy wyjściu i obserwuje... gdy jednak wstaję lub podchodzę do niego, widać, że kuli się... opuszcza uszka...

Powiedzcie mi szczerze... czy jest jakaś szansa aby Kropek się oswoił? Naprawdę bardzo zależy mi na bliskim kontakcie ze zwierzakiem... Kompletnie nie wiem co robić...
Bobowita_MW
2006-08-25, 21:30
Cześć! Miło mi Cię powitać na tym forum. Mam nadzieję, że zostaniesz tu na dłużej. A teraz do rzeczy...  Szylki to dzikie stworzonka i potrzebują (zazwyczaj) duużo czasu na oswojenie się z nowymi realiami! Radzę Ci- musisz uzbroić się w cierpliwość! Niektóre szylki oswajają się w ciągu kilku godzin (jak np. mój Meszek), a niektóre potrzebują nawet kilku miesięcy (jak np. moja Misia ). Radzę Ci też, abyś poczytała sobie tematy o oswajaniu, których wiele jest na tym forum. Jeśli chodzi o samego szylka, to najlepiej daj mu dzisiaj spokój- on i tak dużo przeszedł (przeprowadzka). Jutro spróbuj przy nim usiąść i mów do niego, a jak będzie Cię tolerował, to możesz spróbować dać mu jakiś smakołyk, jeśli nie weżmie z ręki to połóż go na półeczce (wkładając przez szparki) i poczekaj, aż się nim zainteresuje. Ale co ja będę się rozpisywała- poczytaj o oswajaniu na forum w odpowiednim dziale. Życzę powodzenia. Acha! Jeśli możesz to informuj nas (forumowiczów) jakie są postępy.

Pozdrowionka i trzym się!

P.S. Musisz być CIERPLIWA!!!
Destiny
2006-08-25, 21:38
Dziękuję Ci bardzo... 


tak też zrobię... tzn poczekam z dalszym kontaktem do jutra oraz będę Was informować.

BUZIACZKI
Bobowita_MW
2006-08-25, 21:48
Cieszę się, że mogłam Tobie pomóc.    Cała przyjemność po mojej strponie    W razie czego- zawsze postaram się pomóc., ja i zapewne nie tylko ja, ale my wszyscy.     Jeszcze raz życzę powodzenia w oswajaniu Kropka.


P.S
Jak uda Ci się go oswoić to pokażesz jakieś zdjęcia co?? Fajnie byłoby Kropka zobaczyć na naszym forum.

Pozdrowionka.
Rockgirl_Madzik
2006-08-25, 21:49
 	  			  
Już nie wiem jak mam z nim postąpić... wcześniej byłam szczęśliwą posiadaczką koszatniczki i przyznam, że była ona dla mnie jak mały piesek... słyszałam, że szynszyle w pewnym stopniu są spokrewnione z koszatniczkami i miałam tym samym nadzieję, że posiadają niektóre z ich cech...



Niestety muszę Cię rozczarować... Samotny szylek to nie to samo co samotna koszatniczka. Posiadam obecnie obydwa gatunki tych zwierzaczków i mam poczynione pewne obserwacje. Otóż wydaje mi się, że samotna koszatniczka zdecydowanie bardziej pragnie kolegi do towarzystwa i w ten sposób my stajemy się członkiem ich stada. Szynszyle są natomiast typowymi indywidualistami. Wyznają zasady typu: robię to, co mi się podoba, nie przeszkadzaj mi, żadnych pieszczot, nie bierz mnie na ręce. Oczywiście zdarzają się szylki potulne jak kotki, ale niestety nie jest to zjawisko tak częste. Szylek na pewno na swój sposób przyzwyczai się do siebie i pewnie potem od czasu do czasu pozwoli na jakąś pieszczotkę z Twojej strony. Spróbuj w czasie wybiegu szylka siedzieć na podłodze z jakimś smakołykiem, próbuj tak codziennie. Szylek na pewno będzie chciał zwiedzić wszystkie zakamarki, więc zwiedzi również i Ciebie Życzę dużo cierpliwości w oswajaniu słodkiego rozbójnika!
Jodus
2006-08-25, 21:52
Po pierwsze to witam na forum kolejna posiadaczke tego diebelskiego stworzonka hehe 

Ciekawa jestem co to za zwierzątko czyli ile ma , jaki kolorek i charakterek szylek posiada ::):):)

http://www.bialy_pegaz.we...201024x768.html
http://szynszyla.org/cms_view_article.php?aid=7
a tu artykuły o oswajaniu przeczytaj bardzo przydatny i pomocny ...
mam nadzieje że ci to pomoże
powodzenia i jak Bobowita napisała CIERPLIWOŚCI
Destiny
2006-08-25, 21:57
Dziękuję Wam wszystkim baaaardzo moooocno    oczywiście, że wstawię zdjęcia Kropka... moze nawet jutro    Szynszylek jest koloru szarego- standard i ma 3,5 miesiąca (samiec). Oczywiście jak wszystkie Szynszyle jest śliiiiczny          


Muszę powiedzieć, że forum zaskoczylo mnie tak szybką reakcją... nigdy jeszcze nie spotkałam się z czymś takim za co bardzo serdecznie Wam dziękuję!
Thorin
2006-08-25, 23:16
tak to prawda jeden szyl oswaja sie miesiace a drugi godziny moj pierwszy szyl Czaki oswajal sie ponad 3,5 miech a Dexter niecaly tydzien no moze przesadzam ze 2 tyg. wiec życze ci jak najszybszego waszego zblizenia sie do siebie nie podaje rad w oswajaniu poniewaz kazdy juz je podal i nie mam po co sie powtarzac:)


PS. czekam na zdjatka twojego pupila

Poprawki : Rockgirl_Madzik

Destiny
2006-08-26, 00:09
Kropek troszkę się rozweselił i szaleje po klatce. Jest już ciemno i siedzę z laptopem w łóżku ale słyszę jego odgłosy... jakieś śmieszne stukanie w klatce.    Jutro oswajanie cz. 2    


załączam 2 zdjęcia Kropeczka.
Thorin
2006-08-26, 01:23
ale piekniulek
Kindzia :)
2006-08-26, 08:05
faktycznie mały  słodziak    aż mi się młoda Maja przypomina
Szylmund
2006-08-26, 11:11
Destiny, nie chce sie wtrącać, ale z tego co widac na fotce to masz niziutką klatke a te bobasy lubią skakać po półeczkach i na nich przesiadywać, im wyżej tym lepiej. Jeżeli chcesz mu dogodzić tu kup taką wysoką z 3 pięterami z półeczek to sie bedzie cieszył :] a ten domek tekturowy to ja bym mu zrobił taki bardziej osłonięty aby mógł sie całkowicie schować jak taki strachliwy.

Co do tego ze sie boi kazdego szmeru w pokoju to u mnie też tak jest, jak sie szurnie noga o dywań to znika w mgnieniu oka. Jak bedzie wychodził z klatki to jak sie polozysz na podłodze spokojnie bez zadnych dynamicznych ruchów rękami i nogami to na_pewno prędzej czy później na ciebie wskoczy i zrobi sobie spacerek po Twoim ciele
Powodzenia

Tak nawiasem co rozumiecie po pojęciem oswoi? Moj szylek raz na wybiegu da sie dotknąć(tak na sekunde) a przewaznie to przy próbie wyciągniecia ręki znika czym prędzej ale jak sie połoze to po mnie chodzi ale nie moge być zbyt ruchliwy. Tak samo jak otwieram jakieś drzwi to od_razu biegnie za mną aby wcisnąć tam nosa :]

Poprawki : Rockgirl_Madzik

Kindzia :)
2006-08-26, 11:57
Ja zanim miałam dużą klatkę miałam małą i niską. Klatki dla szynszyli są bardzo drogie i wybieg miała w pokoju. Jak dorobiłam się to i Maja dostała piękną klatkę. Przecież szynszyle nie będą w niej cały czas    Poza tym Szylmund, nie krzycz;) bo napewno niedługo ta klatka będzie większa
Szylmund
2006-08-26, 12:03
Nie krzycze    Tylko taka drobna uwaga
imagedumonde
2006-08-26, 12:14
zgadzam sie, urozmaic mu klatke jak najbardziej. poza odpowiednia przestrzenia koniecznie musi miec duzo powierzchni do skakania i calkowicie ciemny kacik do schowania. na allegro jest facet, ktory sprzedaje rewelacyjne i taniutkie klatki, rozmiar maja wlasciwy i sa porzadne. daj znak to podrzuce linka. powodzenia i cierpliwosci [ona wystarczy]!
Destiny
2006-08-26, 12:41
Kochani...



Ja naprawdę nie wsadziłabym zwierzaczka do małej dusznej klatki.... w środku jest domek z wielkiego rękawa (w środku usztywniany obszytymi drutami)... zresztą... dołączam zdjęcie całej klatki (śmieszna konstrukcja ale przynajmniej ma 5 pięterek... z czego jedna pułeczka jest z siatki takiej jak klatka i nie widać jej na zdjęciach)
Thorin
2006-08-26, 21:25
klateczka fajniutka fajnie pilaczylas obydwie klatki
Destiny
2006-08-26, 21:33
Dziekuje bardzo! właśnie szukam pomysłu na solidny domek... w sklepach widziałam takie malutkie domki-legowiska dla kotów... (małych kotków) tylko były strasznie drogie... taki solidny domek kosztował około 90zł. Myślę, że mogłabym takie coś wykonać sama, tylko szukam inspiracji   ) 


ps. Kropek ciągle bardzo się boi... wprawdzie dzisiaj buszował już trochę po klatce, ale kiedy wykonam szybszy ruch płoszy się
imagedumonde
2006-08-26, 22:35
http://zoolandia.pl/7035/...BFny.html?oid=0

poszukaj czegos takiego czy nawet zamow z zoolandii. moje myszy maja takie i sa zadowolone. jest praktyczny prezez naroznosc no i ladny. i nie masz co sie obawiac w kwestii jego solidnosci - ponadto jest drewniany, wiec nawet przezuty nie stanowi zagrozenia.

w kwestii klatek, moje tez maja polaczone, dwie ogromne, ale to juz rozpieszczenie, bo spokojnie wystarczylaby im sama dolna ;]

sprobuj lagodnie oswajac go ze swoja reka, czyli np podawaj smakolyki [tylko nie przesadz z iloscia], podejdzie i powacha. nawet, jesli nie zje Ci z reki, to zapamieta, ze Twoja dlon = smakolyk. powodzenia;]
Jodus
2006-08-26, 22:52
Destiny widziałam zdjecia kropka ...słodziutka kluska    co do klatki narazie może być napewno w przyszłości będzie inna .... domek masz racje bardzo łatwo wykonać samemu no chyba że nie masz materiałów  czasu to lepiej kupić jak dobrze poszukasz to bedzie kwestia 20 zł...

Daj jeszcze swojemu potworkowi troche czasu ..niekiedy to trwa tydzień a czasem jest to rok ....
ale na kolejne lata waszego wspólnego zycia będzie to przyjaźń jaka każdemu się marzy ... i warto na nia pracować
Bobowita_MW
2006-08-27, 13:37
Hej!! Ale masz fajową klate!! Pewnie Twój prześliczny Kropek ma w niej raj na ziemi.    Co do domków- ja tych sklepowych nie polecam, bo zazwyczaj są one z cieniutkiego drewna. Dowód?? Misia zjadała takie w ciągu 7 dni!!!!! Dlatego teraz moje szylki mają domek robiony ręcznie. Jest on z grubego drewna i jak na razie nieżle się trzyma.    Więc ja polecam domki robione samemu.



Pozdrowionka.
dimi
2006-08-31, 01:55
przeczytałam chyba z 10 artykułów o oswajaniu...nadal sie boję, zwłaszcza po takiej podróży i wogóle...ale mam nadzieję że się uda. na początku dostanie mniejszą klatkę, żeby byl bezpieczniejszy, to znaczy czuł się bezpieczniej. a potem, jak tylko skończymy budować- jakiś tydzień- przeprowadzi się do normalnej xD
imagedumonde
2006-08-31, 03:32
nie boj sie - metoda jest jedna : spokoj + cierpliwosc. nawet, jesli trafisz na niedotykalskiego szyla, to uwierz, ze za milosc, jaka mu dasz, odwdzieczy sie tym samym. powodzenia i nie boj sie malej myszki!
dimi
2006-08-31, 18:37
nawet nie mam okazji
Jodus
2006-08-31, 18:42
Dimi co do podróży ...moje przyjechały do mnie aż z Warszawy... jak da mu sie jeden dzień na uspokojenie to póxniej jest łatwo ... ale naprawde trzeba byc cierpliwym i pamiętac że szylek to nie pies
dimi
2006-09-01, 00:57
uhum, wiem, dlatego własnie kocham je...
chili
2006-09-03, 15:30
Kochani, a ja miałam juz pomału dość...mam BIjou od 1,5 tygodnia i po paru dniach mialam przełom, czy ona się wogłole oswoi....nie chciała wcale podchodzić do mnie i do synka, uciekała, od byle szurnięcia dostawała kręcka i zwiewala do klatki, nie dawala się pogłaskać tylko fokała i skrzeczala, no i te wszedobylkie bobki!!!!! sprzątam jej co 2-3 dni, bo strasznie dużorobi kup, które nawet zjada  :shock: ale....po paru dniach malutka sama upomina się wybiegu,otwieram klatkę,wychodzi juz bez stresu :D biega po kuchni i przedpokoju, skacze,robi piruety, wskakuje na kolana, posiedzi nawety przez chwilkę, da się pogłaskać, zjada słonecznik z ręki, juz nie jest taka płochliwa i nie fuka, nawet da sobie w klatce porządki robic ;) ale mam pytanie? czy to juz ostatni etaposwajania czy ona bedzie kiedys trochę dłużej siedziec na kolanach? bedzie bardziej ufna? razem z synkiem jestesmy przy niej bardzo delikatni ;) mąż się boi,takiego maluśkiego zwierzątka :lol:
Gato
2006-09-03, 22:37
chili, wszystko z czasem. kiedy ja ktoregos zimowego wieczora siedzialam ze swoja szyszka, tez bylam zaskoczona kiedy dobrowolnie polozyla sie na moim udzie przytulajac sie do brzucha i zasnela spokojnym snem. sadzilam, ze jako szynszla dosc niezalezna i nie taka znowu pieszczota sie do nas tak nie przyzwyczai, jednak okazuje sie, ze jesli chce to umie byc bardzo przytulasna, wrecz dopominac sie o pieszczoty. to naprawde wspaniale zwierzaki, ale potrzeba cierpliowsci w ich "prowadzeniu" - przyzywczjaja sie, przywiazuja - czasem nie zauwazamy kiedy - ale jednak, i to przywiazanie potrafia okazac. macie szyszke dosc krotko (ja moja mam od kilku lat -zatem roznica jest    ) wiec wszystko jeszcze przed Wami! z pewnoscia nie macie wszystkiego jeszcze za soba, bo te zwierzeta potrafia zaskakiwac nawet w "codziennym" obyciu. mysle wiec ze z pewnoscia jeszcze bardziej Wam zaufa, bedzie chetnie przychodzic, a nawet nauczy sie prostych komend. przestanie byc tak plochliwa, ale na to wszystko potrzeba czasu... czasu ktory na pewno nie uznacie za zmarnowany. zycze wielu skucesow, bo najpiekniejsze jeszcze na Was czeka!
Mycha
2007-01-16, 20:10
Mam pewnien problem:

moja szylka jest u mnie od póltora roku.
niestety nie udało mi się jej oswoić i jest bardzo niespokojna w kontaktach z domownikami.
jak oswoić ją od nowa i czy wogóle się da?
Selene
2007-01-16, 21:44
Moja się oswajała długo, ale w końcu się udało, ale... tylko mi - żaden domownik nie mógł się do niej nawet zbliżyć, bo się denerwowała. Dla mnie była wielką pieszczochą, ale nikogo nie mogło być w pobliżu. Od kiedy kupiłam drugą szynszylkę to się bardzo zmieniła - można powiedzieć że stała się milsza dla innych, mój chłopak nawet rękę do klatki może włożyć, ale za to mniej się do mnie tuli, tak jakby trochę zdziczała   . Ale ogolnie jest lepiej. To akurat mój przypadek, na pewno nie jest regułą taka zmiana niestety.
imagedumonde
2007-01-16, 23:51
wiesz, mozliwe, ze to juz jest maks osowjenia tej szylki - to z reguly nie sa super towarzyskie i lgnace do ludzi stwory. moglabys opisac, na czym polega jej zachowanie?
ewk@21
2007-01-17, 08:10
u mojego szylka wszystko zalezy od humoru,jak ma ochote na bieganie to nie ma mowy zeby chociaz przez chwile posiedzial spokojnie u mnie na rekach,ale np wczoraj po poludniu jak go wzielam na rece(byl troche zaspany)to sie przytulil do mojej szyi i ani myslal gdziekolwiek schodzic...:)a po jakims czasie zaczal popiskiwac jakby mi sie zalil ze juz dawno moglam go na rece wziac,ze on tylko na to czekal.To wtedy siedzial u mnie z pol godziny a jak na Tofika to naprawde bardzo dlugo:)Mysle ze jak twoja szylka zateskni za przytulankami z toba to sama na rece ci wskoczy:)
Mycha
2007-01-17, 11:42
Tak więc moja kochana szylka nie przepada za ludźmi sika co jest u niej normalne, nie lubi być noszona i jest takim małym dzikuskiem. Czy da się ją jeszcze oswoić?
achajka_md
2007-01-17, 12:08
było parę tematów o oswajaniu, poczytaj, może znajdziesz jakieś rady, które okażą się pomocne...

m.in.
http://www.szynszyla.org/...highlight=#8320
http://www.szynszyla.org/...highlight=#8735
imagedumonde
2007-01-17, 13:00
skorzystaj z podsunietych linkow i moze z drugiej strony pomysl, ze moze myszka bedzie tez takim malym dzikim indywidualista.. ale badz dobrej mysli - skoro moj carlos buc i dzik powoli sie oddzicza to i tu moze byc jeszcze milo:)
Kasiatka
2007-02-26, 20:06
Wiesz, że ten temat był już wałkowany dużo razy, ale jednak chciałabym dowiedzieć się czegoś więcej.


Mam szynszyla od około 2 tygodni. Maniek gdy jest na wolności to nie ma mowy, żeby go dotknąć, nawet podejść się nie da. Gdy wkładam rękę do klatki żeby wyjąć talerzyk z klatki (w celu napełnienia go) to albo "szczeka" albo mnie "gryzie", gryzie mnie lekko. Moglibyście mi doradzić jak mogłabym go oswoić??

P.S. Takie pytanko nie na temat. Jest może ktoś z Włocławka ??
wereth
2007-02-26, 20:23
Cóż. Trochę szczęścia masz, że gryzie lekko. No i pytanie... Czy spędzasz z nim czas poza wypuszczaniem go na wybiegi i dawaniem mu jedzenia? Rozmawiasz z nim? Próbujesz troszkę przekupić smakołykami?
bojster
2007-02-26, 21:27
 	  			  
Mam szynszyla od około 2 tygodni. Maniek gdy jest na wolności to nie ma mowy, żeby go dotknąć, nawet podejść się nie da. Gdy wkładam rękę do klatki żeby wyjąć talerzyk z klatki (w celu napełnienia go) to albo "szczeka" albo mnie "gryzie", gryzie mnie lekko. Moglibyście mi doradzić jak mogłabym go oswoić??



Jak młody/stary jest szynszyla? Krótko jest u ciebie, a jeśli do tego jest młody, to normalne zachowanie. Cierpliwości. I opiekuj się nim, żeby wiedział, że nie chcesz mu zrobić nic złego. Tu trzeba czasu.

P.S. Takie pytanko nie na temat. Jest może ktoś z Włocławka ??



Trzy osoby: klik.
achajka_md
2007-02-27, 10:40
nie chce się powtarzac, ale bylo parę tematów o oswajaniu
Kasiatka
2007-02-27, 19:34
Dokładnie to nie wiem w jakim wieku jest szynszylka, ale coś koło 1 roku. Ostatnio dowiedziałam się, że poprzedni właściciel Mańka, bił go, gdy ten uciekał z klatki.      Horror, jak tak można??!!    

Staram się spędzać jak najwięcej czasu, gdy przychodzę ze szkoły to siadam koło klatki opowiadam co się stało, daje jeść czasem, gdy mi pozwoli to go głaszczę. A na wybiegu siedzę na podłodze i nie ruszam się, a on biega po mnie, ale jak zrobię choć najmniejszy ruch to ucieka .
wereth
2007-02-27, 19:54
Jeśli był tak traktowany, nie dziw się, że jest nerwowy i Ci nie ufa... Musisz mu okazać dużo więcej serca i cierpliwości, niż normalnie szylce. W takiej sytuacji oswajanie może potrwać nawet kilka miesięcy. A i tak nie ma gwarancji sukcesu. Ale skoro już biega po Tobie, znaczy, że nie boi się już tak bardzo. Będzie dobrze. Pozostaje mi jedynie życzyć cierpliwości i powodzenia przy oswajaniu.     Wierzę, że będzie dobrze i Ty też musisz w to wierzyć...
Anulcia
2007-02-27, 20:17
Kasiatka, moja Szynka też na wybiegu jest niedotykalska, ale biega po nas, siada na nas, myje sobie wąsy na ramieniu mojego chłopaka i doszliśmy do wniosku, że jest to szczyt oswojenia jej i po prostu taką ją akceptujemy. Pewnie, źe chciałabym, żeby sama do mnie przychodziła na pieszczoty, ale skoro nie chce, trudno, miętosimy drugą szylkę, Fifę   . Fifa też nie przychodzi na mizianko, ale nie ucieka, gdy chcę ją wziąć na ręce. Co do gryzienie, poczekaj, bądź cierpliwa, wierzę, że mu przejdzie    .
Kasiatka
2007-02-28, 08:19
Wczoraj stał się cud (bynajmniej moim zdaniem).

Podczas popołudniowego wybiegu siedziałam w kuchni przy stole i odrabiałam lekcje. Maniek przyleciał wskoczył na balon i siedział sobie przez kilka minut i wtedy pozwolił pogłaskać się. Wcześniej to nawet nie mogłam się ruszyć przy nim A wczoraj dał sie pogłaskać na wybiegu Sądzę, że jest coraz lepiej i że za jakiś czas oswoi się do mnie

P.S. Ja nie wiem co za ludzie mogli bić takie śliczne stworzonko A szynszyla oddali dlatego, bo znudził im się i kupili sobie psa.
imagedumonde
2007-02-28, 10:54
zycze powodzenia temu psu...a bicia szyla nie wyobrazam sobie nie tylko dlatego, ze je kocham, tylko jak mialo to fizycznie wygladac? ciarki po plecach przechodza, cos strasznego.... jak na taka przeszlosc szylka, idzie Wam doskonale, trzymaj tak dalej. powodzenia.
monikaBartus
2007-04-04, 19:32
Ratujcie!!! Nie wim już co mam robić. Mój Bartuś mieszka już ze mną ponad pół roku. Na początku było dla mnie rzeczą zrozumiałą, że jest nieoswojony, później jakos to było, ale to ciągle ni jest tak jak powinno być. Wiele osób pisze, jak to ich szylki przychodzą do nich, dają się głaskać, a przedewszystkkim złapać!!! Gdy Bartuś jst na wybiegu, to złapanie go zajmuje mi sporo czasu i wysiłku. Dla niego też z całą pewnością nie jest to miłe doznanie. Gdy w końcu go "dorwę" to mały traci futerko i jeest zdenerwowany      Radzcie mi coś, bo niee chcę, żeby tak już zawsze było.
bojster
2007-04-04, 19:51
Różne są szynszyle. Jeśli pogodzisz się z tym, jaki jest, to może szybciej się zmieni. Na siłę nic nie zdziałasz, trzeba czasu i cierpliwości. Nibbler jest z nami od 2,5 miesiąca, a ma już rok, i nadal jest „dziki”, ale czasem nas zaskakuje, np. włażąc na mnie w najmniej oczekiwanym momencie. Głaskać się daje tylko mojej Żonie, o głaskaniu przeze mnie nie ma mowy, co najwyżej pod bródką. Ale to pod warunkiem, że nie czmychnie pod jakiś mebel widząc zbliżającą się „dużą szynszylę”...
Anulcia
2007-04-04, 20:35
monikaBartus, moja Szynka jest takim dzikusem. Próbowaliśmy ją oswoić na dobre, ale ona już ma taki charakterek i musieliśmy to zaakceptować. Z powrotem do klatki też był zawsze problem, ale od kiedy ma klatkę wielkości szafy, po godzinie siedzenia pod fotelem albo kicania po kanapie, sama wskakuje do klateczki i już nie chce wychodzić. Z kolei Fifa jest bardziej oswojona i daje się brać na ręce i głaskać, ale do ręki nie podchodzi. No, chyba, że jest w niej smakołyk. Musisz być bardzo cierpliwa i sprawić, że będziesz  mu się kojarzyła z czymś przyjemnym. Jeżeli Bartuś nie chce wchodzić do klatki, to postaw ją koło siebie i wstaw do niej piasek; szylek na pewno skusi się na kąpiel po wyczerpującym wybiegu i jego koniec będzie mu się kojarzył z fajną kąpielą (my tak robiliśmy Szynce i po kilku dniach sama wchodziła do klatki). A co do futerka: moja poprzednia Szynka też była taka bojaźliwa i potrafiła gubić futerko nawet, gdy tylko ktoś wchodził do pokoju (myślę, że to były jakieś przykre nawyki z fermy).
achajka_md
2007-04-05, 00:09
 	  			  
Gdy Bartuś jst na wybiegu, to złapanie go zajmuje mi sporo czasu i wysiłku


myslę, że tak naprawdę, to prawie każda szylka nie chce dać się złapać....no bo po co ma przychodzić na ręcę, skoro może sobie pobiegać jak jej się chce...a branie na ręce jest miłe przede wszystkim dla nas-m ludzi...a szylki to chyba tylko po prostu tolerują to...co prawda moje myszki czasami poskubią mi brwi i rzęsy, ale to tylko wtedy gdy ucze się na łóżku i one mają ochotę...tak to już jest- szynszyle to zwierzątka o silnym charakterze... i jeśli czegoś nie chcą, to się ich nie zmusi...a LA- Luna dalej nie zawsze daje sie brać na ręce i miziać...
to czy szylka pozwala na pieszczoty zalezy tylko od niej...a najważniejsze jest to, żeby do niczego jej nie zmuszać
pozdrawiam
laszlo
2007-04-05, 18:44
moja rada nic na siłę. wypuszczaj go z klatki na tak długo jak tylko jest to możliwe, nie biegaj za nim poczekaj aż sam przyjdzie.Szynszyle to pamiętliwe zwierzaki. Zostaw mu nienaruszony jakiś kąt który sobie wybrał, zobaczysz że stopniowo zacznie przybiegać później da się głaskać. polecam małą drewnianą szczotkę do butów do czesania mój stworek to uwielbia. udało mi się oswoić w 8 miesięcy ale to może przez to że nie stosuję czegoś takiego jak katka pełen samopas   . POWODZENIA I JESZCZE RAZ NIC NA SIŁĘ PRZYJDZIE SAM. CZEŚĆ
monikaBartus
2007-04-11, 19:09
Dziekuję Wam wszystkim za rady i wsparcie. Ach ta cierpliwość      Muszę bardzo dużo pracować z tym moim wariatem      no mówie Wam szaleństwo!! Teraz znów szaleje. Pozdraiwam wszystkich bardzo serdecznie!!!
kathi
2007-04-16, 09:39
ja miałam taki sam problem z moją Malwinką niedała się za nic złapać i do tej pory mam problemy a mam ja już prawie rok, 

poprostu jak juz nadchodzi czas łapania kulek do klatki to ona ma pierwszeństwo - tzn zaczynam ją łapać i wtedy mądrala wie o co chodzi i sama wskakuje d klatki.
Malin
2008-05-25, 11:09
To jest trochę skomplikowana sprawa. Otóż ja swojego szynszyla nie kupiłem w sklepie jak był mały tylko wziąłem go ze stowarzyszenia - schroniska(taka instytucja pomocna zwierzakom)... szynszyl przez dłuższy czas był w sklepie a później właściciel chyba szybko się go pozbył więc nie był oswajany. Mam go już prawie pół roku ale nadal mam problem z oswojeniem go do końca. Problem polega na tym, że jak tylko wypuszcze go z klatki to biega po całym pokoju ale nie chce podchodzić do mnie, tzn podchodzi ale jak chce go pogłaskać, podrapać to od razu ucieka, nie mówiąc już o tym żeby wziąć go na ręce. próbowałem go przekonywać smakołykami, dynią, słonecznikiem, rodzynkiem ale te smakołyki go nie interesują jak jest poza klatką. Inna sytuacja jest jak znajduje się w klatce. wtedy chętnie bierze smakołyki z ręki, daje się głaskać i można się z nim bawić. 

Co do brania na rękę też próbowałem... otwierałem klatkę i dawałem mu smakołyk, przez pierwsze dwa dni dał się nabrać i wychodził na rękę a wtedy go łapałem i też oczywiście dawałem smakołyki, których normalnie nie dostaje, szybko go puszczałem bo za bardzo się wyrywał i nie chciałem żeby mu się to źle kojarzyło. później wiedział co go czeka więc uciekał gdy tylko przytrafiła się chwila nieuwagi.
problem jest jeszcze taki, że on w sumie jest nieoswojony tylko wtedy kiedy mu to pasuje.. tj jak ja chcę się z nim pobawić, pogłaskać, złapać to ucieka ale jak wejdzie gdzieś gdzie mu nie wolno i chcę go przegonić to mogę go wtedy zagłaskać i wtedy się nie boi... jest cwany...
wiem, że to będzie problem choćby u weterynarza.
mika.jaka
2008-05-25, 12:05
w sumie to ja tutaj nie widzę żadnego problemu. Bardzo mało szynszyli da się złapać. Albo trzeba je gonić po całym domu, albo łapać sposobem. I masz szczęście że chociaż w klatce daje Ci się głaskać i drapać. U mojej szynszyli to zależy od humoru... właściwie to przychodzi żeby ją podrapać wtedy kiedy ona ma ochotę, a nie kiedy ja chcę ją pogłaskać. Moja szyla sama wchodzi na ręce ale musi wiedzieć że wtedy stanie się coś ciekawego i na tym skorzysta. Albo wchodzi na ręce kiedy chce wyjść z klatki, albo jak ja wychodzę z pokoju i chce żeby ją zabrać i pokazać jej nowe kąty. 

u weterynarza też nie będziesz miał problemu, bo jak będzie chora to będzie w miarę grzeczna, albo trzeba wtedy mocno trzymać szyla, zresztą jak większość zwierząt u weterynarza.
Rózia
2008-05-25, 12:44
Szynszyla nie jest taka jak np świnka morska, którą możesz tarmosić, głaskać, brać na ręce itp. Są oczywiście szynszyle, które dają się brać na ręce i są bardzo odważne w stosunku do człowieka. Mój Maniek to łobuz i pewny siebie osobnik, który wchodzi na ręce jak go wyjmuję z klatki lub jak go ściągam z półki to nawet potrafi wytrzymać u mnie pewien czas. Kubuś- mój drugi szynszyl jest bardzo wrażliwy i delikatny i nie ma mowy o jakimś braniu go na ręce. No chyba, że muszę to zrobić to wtedy biorę go na siłę. Jak siądę sobie na podłodze to on przychodzi na kolana czy jak gdzieś siedzi to daje się pogłaskać w okolicy pysia, ale tylko mi i tylko jak ma na to ochotę. Obu kocham tak samo i nie przeszkadza mi, że Manfredek jest towarzyski, a Kubuś nie. Jak decydowałam się na szynszyle to wiedziałam, że nie są to stworzonka do "miętoszenia". Dodam jeszcze, że Maniek (odważniejszy) jest u mnie krócej niż Kubuś.

A co do Twojego przypadku to oczywiście duże znaczenie ma, że kulki nikt nie oswajał. Ale nie znaczy to, że Tobie się to nie uda. Potrzeba czasu i cierpliwości. Może nie będzie sie dawać brać na ręce, ale np będzie przychodzić na kolana.
Życzę Ci powodzenia!
Monita1995
2008-05-26, 18:12
ja mam dla ciebie taką radę , kiedy szynszyle wypuszczasz na wybieg , to dawaj ją do małego pomieszczenia , ja sama się przekonałam że w małym np. pokoju będziecie mieli więcej kontaktu. Ja czasem wypuszczam do łazienki , i przychodzi do mnie  , ale jak jest na dużej przestrzeni to nawet nie pomyśli aby podejść
siwa949
2008-05-27, 19:21
moja szylka tez sie nie daje na rece.... ale czasem do mnie przychodzi jak jest na wybiegu
Anulcia
2008-05-28, 19:07
Nie wywabiamy szylek z klatki podstępem. Jeśli dajesz mu smakołyk bezinteresownie, a kilka dni później łapiesz go w momencie, gdy rarytas bierze, to nie oswoisz go w ten sposób, a wręcz przeciwnie, zrazisz i wystraszysz. Szylki są indywidualistkami i nie każda jest miętochem.
Aiko-chan ^^
2008-06-06, 19:14
Tak jak już wcześniej pisali forumowicze szynszylki rzadko kiedy dają się złapać    Kiedy ja wypuszczam mojego otwieram klatkę i on sam sobie wychodzi. Na początku też jest bardzo dziki, gania jak oszalały, ale z czasem kiedy się zmęczy sam do mnie przyjdzie, żeby go podrapać a jak mu się już nie chce buszować po pokoju to sam wchodzi do klatki    Może po prostu też go nie łap i czekaj aż sam wejdzie ? Daj mu coś dobrego do jedzonka, nasyp ziarna, tak żeby widział, że coś się dzieje w jego mieszkanku ^^ I może wtedy z zaciekawieniem sam wejdzie np. jak zgłodnieje. Myślę, że potrzebujecie jeszcze czasu. Skoro on nie był nigdy oswajany, to trudno mu się dziwić, że jest dziki. Kiedy go wypuszczasz on skupia uwagę na całym terenie, chce wszystko sprawdzić, wszędzie wejść itp. i ani mu w głowie do klatki xD Musisz z nim spędzać dużo czasu. Otwieraj klatke, podrap go za uszkiem, pozwól żeby jadł Ci z ręki     Tak, żeby sobie dobrze to kojarzył. Choć z tego co czytałam często dajesz mu w ten sposób smakołyki    Myślę, że z czasem się oswoi    Powodzenia!


Podobne tematy: