Problemy z łączeniem/nieudane łączenie

Kategoria: Łączenie i oswajanie szynszyli



Sabbia
2008-06-08, 10:15
Hej, od razu powiem, że przeczytałam wszystkie posty dot. łączenia szynszyli (nie tylko z tego forum) i jednak mam w zw. z tym pytanie. Czy zdarzyło się Wam, że próby połączenia się nie udały?

Wiem, ze moje pytanie jest przedwczesne, ale jestem przerażona Od ponad pół roku mam samczyka (teraz ma on ok. 8-9 miesięcy). dwa dni temu, zachęcona Waszymi doświadczeniami i radami kupiłam drugiego samca (19 miesięcy). Był on bardzo biedny i mimo, że mogłam wziąć młodszego, zdecydowałam sie na niego (właściciel go oddał, bo wyjeżdżał z Polski; szynszyla jest bardzo oswojona, lubi być głaskana itd., ale nikt nie chciał jej kupić ze względu na wiek (
I teraz w moim domu rozgrywa się dramat. Mój stary myszulek okazał się być krwiożerczą bestią i ciągle atakuje nowego i go przegania, mimo że ten jest od niego ze 2 razy większy. Ten nowy jest całkowicie poddany, broni się tylko przed naprawdę agresywnymi atakami, ale mojemu to nie wystarcza. wygląda na to, ze chce się go pozbyć. Ten nowy nawet chciał się zaprzyjaźnić, ale na nic się to nie zdało. Teraz śpią w przedzielonej klatce (niestety nie ma dwóch), ale nowy i tak jest przerażony i bardzo osowiały ( Bardzo się o niego martwię. Chyba zrezygnuję już ze wspólnych wybiegów. Czy jest szansa, że jakoś się zaakceptują? Pytam, bo mogę tego nowego odnieść do zoologika, ale nie chcę, bo znów będzie całe miesiące a może lata siedział zamknięty i nikt go nie kupi (
Czy u kogoś z Was zdarzyło się, ze szynszyle się nigdy nie zaakceptowały?
imagedumonde
2008-06-08, 11:30
a jakie metody oswajania stosujesz? opisz jak najbardziej szczegolowo, to moze uda nam sie cos doradzic. poza tym pamietaj, ze oswajasz szylki bardzo krotko, jeszcze wiele sie moze wydarzyc.


owszem, zdarzaly sie takie sytuacje, jednak opisanie ich pozostawie osobom, ktore tego doswiadczyly.
Sabbia
2008-06-08, 11:52
Próbuję wypuszczać obie szynszyle na wspólny wybieg. Myszulek (moja stara szynszyla) nie daje żyć temu nowemu (Ambroży - imię nadane przez poprzedniego właściciela). Przegania go zewsząd. Chyba uważa cały dom za swoje terytorium. Fakt, że Myszulek jest trochę rozpuszczony. Do tej pory w klatce przebywał tylko kiedy spał. Wieczorem biegał po całym domu, a w nocy siedział w "swoim" pokoju i miał otwartą klatkę. Strasznie mi żal Ambrożego, bo on jest taki ugodowy i zahukany. Boi się mojego wściekłego mysza. 

Wiem, ze to dopiero początki i pewnie dlatego tak sie przejmuję, że chociaż powinnam się tego spodziewać, to nie myślałam, ze to będzie taka agresja.
Myszulek też trochę się boi Ambrożego, bo ten jest od niego sporo większy, wiec np. próbuje go ukąsić i ucieka do mnie, żeby sie schronić. Jest też zazdrosny o mnie i mojego męża. Odgania Ambrożego, kiedy ten próbuje się do nas zblizyć. Chyba to nas traktuje jak swoje stado. Macie jakiś pomysł co z tym zrobić?
Rózia
2008-06-08, 17:28
Hej, ja mam problem z szynszylami, które się nie lubią. Może w skrócie opowiem po kolei jak to u mnie było i jest:

Kiedyś miałam samczyka imieniem Szymuś, dokupiłam mu towarzysza Kubusia. Po jakimś miesiącu (o ile się nie mylę) chłopcy zamieszkali w jednej klatce. Po jakimś czasie w Szymonka wstąpiła głupawka i przez jakiś tydzień był agresywny w stosunku do Kubusia więc mieszkali osobno, ale potem już się pogodzili i wszystko było ok. Niestety Szymonio zmarł i dokupiłam Kubusiowi kolejnego towarzysza. Gdy Maniek pojawił się w domu w Kubusia dotąd BARDZO spokojnego wstąpił agresor. Ale chłopcy po jakimś czasie doszli do porozumienia i zamieszkali razem. Ale niestety to wspólne mieszkanie trwało tylko chyba miesiąc. Manfred poczuł sie paniskiem i stał się mega agresywny w stosunku do Kubusia. Musiałam znów przynieść do pokoju drugą klatkę. Ta ich nienawiść a dokładnie nienawiść Mańka do Kuby trwa już dokładnie rok. W tym czasie Maniek ugryzł przez kraty Kubusia do krwi, a ostatnio odgryzł mu koniuszek palca. Straciłam nadzieję, że znów się polubią
A myśl żeby oddać któregoś z moich chłopaków nigdy nie przeszła mi przez głowę. Nie wyobrażam sobie, że musiałabym rozstać się z którymś z nich. Każdy ma inny charakter i obu bardzo kocham. Wiem, że oddzielne wybiegi są dość uciążliwe, ale można się przyzwyczaić.
Ale mam nadzieję, że Twoi chłopcy się polubią.
Sabbia
2008-06-08, 17:56
No nie powiem, żeby mnie ucieszyła Twoja odpowiedź Róziu... Mam nadzieję, ze jednak u mnie się polubią, że teraz to tylko stan przejściowy. Na razie żaden drugiemu krzywdy nie zrobił. obaj lekko oberwali po nosach, prawie bez śladu i oczywiscie futro lata wszędzie. Z tego co widzę, to oni sobie go nawet nie wyrywają, to futro im jakby samo wypada, chyba pod wpływem stresu, np. po gonitwie wokół pokoju - futro wypada temu, który ucieka. U Was tez tak było?
Rózia
2008-06-08, 18:02
U mnie futro kiedyś trochę latało, ale teraz ograniczam im kontakty. U mnie jest tak, że Kubuś się boi Mańka i ucieka przed nim. Starć jako takich nie mam więc.
vesper
2008-06-12, 08:17
U mnie to standard, chociaz historia gubienia futra jest tez ciekawa u mojego Teodorka:) Jak go dostalam oczywiscie byl caly w stresie i co go wzielam na rece to mialam wlochata bluzke... potem jak sie zadomowil na dobre(gdzies po roku) w ogole darowal sobie stresik, bral wszystko na zimno i nawet sie dziwilam, ze nie pozostawia juz prawie w ogole futerka na ubraniu - twardziel;))) Ale w jego uporzadkowane zycie wkroczyla kobita i (jak to bywa zazwyczaj z nami - kobietakim) wywrocila jego swiat do gory nogami;) Znow sie stresuje z byle powodu i gubi futro...ale przejdzie mu
Sabbia
2008-06-24, 14:46
Hej, nie mogę jeszcze w to uwierzyć, ale moje myszy jakimś cudem się polubiły    Pewnego ranka siedziały sobie obok siebie skulone pod szafką    Od tego czasu mogą juz bez problemu dzielić jedną klatkę. śpią nawet w jednym domku przytulone. 


Odnosząc się do wypowiedzi Vespera - rzeczywiscie jest tak, jak mówisz. Gubienie futra to u szynszyli jakaś reakcja na sytuacje stresowe. Mój nowy mysz powoli się oswaja z sytuacją i przestaje zostawiać wszędzie sierść.

Najwazniejsze, że skończyła się juz wojna
julitka_82
2008-06-24, 15:03
Super
smiledream
2008-06-24, 18:44
No to gratuluję i naprawdę mam nadzieję, że moje próby połączenia Kacpra i Stefa w lipcu skończa się równie pomyślnie
Sabbia
2008-07-04, 09:17
No i mam powrót do przeszłości... Dziś rano, w pokoju, w którym biegają nasze myszaki znów latało futro...     Szynszylki znów się nie lubią    Nie wiem, co się stało. Nic nie zmianiliśmy w domu. Nic nowego nie dostawiłam. Mam wrażenie, ze Ambroży zaczął się buntować. Nie chce być już tym zdominowanym myszem. Nie pozwala na siebie wchodzić i chyba to jest problemem. Boję się,. zeby nie doszło do takeij sytuacji jak u Rózi    

Ambroży znów jest osowiały i snmutny aż zal patrzeć a już było tak dobrze...
smiledream
2008-07-04, 09:32
Radzę powrócić do dwóch klatek...i niestety zacząć proces oswajania na nowo.

Trzymam kciuki za poprawę relacji szylek....
Kiwi
2008-07-06, 22:27
Myszulek jest w takim wieku, kiedy szynszyle dojrzewają, więc być może stąd ta nadmierna agresja. Musisz być cierpliwa i niestety nastawić się, że myszki mogą nigdy się nie polubić. Ja mam w domu 2 klatki (po 2 szyle w każdej) i za każdym razem gdy się widzą, budzą się w nich mordercze instynkty. Mimo wszystko nie mam zamiaru rezygnować z marzenia, że na studia pojadę tylko z jedną klatką
Sabbia
2008-07-07, 14:32
Wiem Kiwi, wszystko juz biorę pod uwagę   . Strasznie mi tylko żal Ambrożego    Jest taki przyjacielski. Mimo, ze nasz wściekły skunks go przegania, ten podbiega do niego i np. kładzie mu łapkę na grzbiet albo inaczej go zaczepia...Szuka kontaktu. Kiedy mu się nie udaje, ucieka i tak żałośnie "buczy"    Ze stresu sierść zaczyna mu wypadać.

Myślę, ze to nasz Myszulek jest taki humorzasty. Dziś rano na przykład obie myszy spały razem pod szafką, przytulone. Jednak kiedy się obudziły, Myszulek znów zaczął przeganiać Ambrożego.
Mam nadzieję, ze w końcu się dogadają.

[ Dodano: 2008-07-07, 14:36 ]
Rózia
2008-07-07, 15:29
U mnie jakieś kilka miesięcy temu był krótki okres czasu, że chłopaki w klatce się lubili, ale na wybiegu już nie    Niestety później już nawet w klatce nie mogli siedzieć razem przez agresywnego Mańka... Dlatego u mnie w pokoju stoją 2 klatki. Każdy ma swoją.
Kiwi
2008-07-07, 16:16
Taki jest plan, że kiedyś dołączą... Tylko nie wiem kiedy to nastąpi, bo strasznie się sprzeciwiają
Sabbia
2008-07-08, 14:06
No i znów jest spokój. Znów śpią w jednym domku... Wielka miłość to to chyba nie jest. Nie widziałam np., żeby się skubały po mordkach (co opisują niektórzy), ale akurat dziś - pełna akceptacja. Nie łapię już tych mysich fochów    Z tego co widzę pewnie będą się zdarzały okresy wojny i pokoju. Moze my nie doceniamy złożoności psychiki naszych myszaków
Swanheart
2008-07-16, 07:50
Witam!


Z tego co tu przeczytałem widze ze sam mialem wielkie szczescie
Proces połączenia samca z samiczka młodszą o jakies 2 miesiace trwał jakies 15minut.
Mała najpierw została wypuszczona z pudelka w którym ja przyniosłem do domu,obwochała sobie samca przez klatke.
Pózniej wypusciłem Prychotka z klatki a Prychotka poszła zwiedzac apartamenty,po kilku minutach ten wrócil troche pofukały na siebie i pogonily sie po klatce aby za chwile siedziec wspolnie w jednym domku i tak juz zostało.
W efekcie to młoda samiczka zdominowała starszego samca i rzadzi w całym domu.
Tydzień temu przygarnołem prawie dorosla kotke porzucona w Puszczy i tez nie ma z tym problemu ,szynszyle ganiają po pokoju jak ganialy i mają dodatkowa atrakcje ze moga kota pacnć w nos i poleciec dalej.
IRON
2008-07-28, 20:41
Ja też mam problem z łączeniem szylek, kupiłem młodą czarną samiczke, ale moja prawie 3 letnia szara samiczka atakuje ją    próbowałem póścić obie do innego pokoju ale nie pomogło, teraz rozdzielone że jedna mieszka w innym pokoju i nie wiem co mam robić
smiledream
2008-07-28, 20:55
Szylki wymagają dużo cierpliwości i często dużo czasu przy łączeniu. Musi się to dziać stopniowo. Nie wypuszczamy od razu szylek na wspólny wybieg a zaczynamy od postawienie blisko siebie klatek. Próbowałes tego?
IRON
2008-07-28, 21:22
spróbowałem, to wystarczy tylko by jedna szyla była w jednym pokoju a w nocy przybliżając je że jedna w klatce a druga w transporterku, bo nie mam drugiej klatki
smiledream
2008-07-28, 21:23
I tu się pojawia duży problem...ale czegoś nie rozumiem:


julitka_82
2008-07-29, 06:58
Ja akurat podczas łączenia swoich kulek też nie miałam drugiej klatki, ale taki transporterek dla kota. Moja szyla nie ucierpiała na tym, ale łączenie trwało około 10 dni. Stawiałam transporterek obok klatki, ale ja zrobiłam tak,że nowa szyla zamieszkała w klatce , a ta zadomowiona na jakiś czas przeniosła się do transporterka. Wieczorkiem biegały wspólnie, ale na kontrolowanym wybiegu, aby za bardzo się nie gryzły. Owszem Dzidzia od czasu do czasu atakowała młodą Miki, ale na delikatny atak pozwalałam, albowiem ustalały w ten sposób hierarchię. Miki mieszkała w klatce, ponieważ chciałam, aby pozostawiła swój zapach tam , a ponadto, chciałam aby poczuła się pewniej:) A Dzidzia natomiast czuła się lekko zagrożona, gdyż jej status nieco się obniżył    są razem od dwóch latek i bardzo się kochają   

Powodzenia
julitka_82
2008-07-29, 07:21
Ja mam dwie samiczki i nie powiem, by na początku Dzidzia była spokojna i grzeczna. Właziła na Miki, od czasu do czasu skubnęła jej nieco futra....Ale ustaliły hierarchie i jeśli podejdziesz mądrze do oswajania, będziesz pamiętała o dużej dozie cierpliwości, to się uda
Sabbia
2008-07-29, 14:44
Ja też nie miałam dwóch klatek. Przedzieliłam klatkę na pół i tak myszy mieszkały przez jakieś 2 tygodnie. W nocy jedną wypuszczałam a druga siedziała w klatce (na zmianę raz jedna raz druga). W końcu agresja trochę osłabła i zaczęłam wypuszczać szynszyle na wspólny wybieg. Na poczatku naprawdę było źle, co zresztą opisałam już w tym temacie. Teraz jest sielanka. Śpią razem, biegają razem, nawołują się, bawią    

Życzę powodzenia i nie zrażaj się
Podpowiadam, klatkę mozna przedzielić taką kratką do piekarnika na którą stawia się formy do ciast (u mnie świetnie zdało to egzamin)
kinia123
2008-07-30, 08:38
 	  			  
W nocy jedną wypuszczałam a druga siedziała w klatce



Nie bardzo rozumiem...Wypuszczalaś szylkę na całą noc?

A ta kratka do piekarnika nie ma za dużych odstępów?
smiledream
2008-07-30, 08:53
Kiniu jeśli szylki są dorosłe, to kratka do piekarnika jest wystarczającą przeszkodą
Sabbia
2008-07-31, 15:02
Dopóki myszy nie żyły w zgodzie - jedna - spędzała noc w klatce, druga poza klatką - na wolności    - na zmiany. Teraz obe wypuszczane są na całą noc. Mają u mnie "swój" pokój dostatecznie do nich dostosowany (czyt. zabezpieczony)    


A kratka z piekarnika - to dobry pomysł - jak napisała Smiledream - kiedy szynszylki są dorosłe, jak to było w moim przypadku, chyba że bardzo się gryzą - wtedy trzeba wymyśić coś innego, zeby nie odgryzły sobie paluszków (chyba u Rózi wystąpił taki problem). Na szczęście u mnie choć złość była wielka, to obyło się bez rozlewu krwi.
Rózia
2008-08-01, 18:35
Tak, tak- to u mnie dochodzi do krwawych ataków    ostatnio znów Kubuś ucierpiał jak podszedł do klatki Mańka    Dlatego opierając się na moich doświadczeniach radzę, aby profilaktycznie odgradzać 2 szynszyle kratą o drobniutkich oczkach lub czymś w tym rodzaju, tak aby szynszyle się czuły, ale nie mogły sobie zrobić krzywdy.
IRON
2008-08-11, 17:00
mineło 2 tygodnie stosowania tej metody z dwoma klatkami i nadal moja starsza szyla atakuje tą nową
Mateusz
2008-08-11, 17:58
Proces oswajania dwóch szynszyli, szczególnie samiczek które z tego co słyszałem   bardziej bronią swojego terytorium niż samce, jest czasem naprawdę długi, męczący i wymaga dużo cierpliwości. Takie już są szynszyle. Ale warto poczekać aż się oswoją, żeby później cieszyć się widokami jak się przytulają itd.    Także cierpliwości i trzymam kciuki      Powodzenie
Rózia
2008-08-11, 18:03
Jeśli nie oswoiły się w 2 tygodnie to nie oznacza, że w ogóle się nie oswoją. Musisz próbować dalej i się nie załamywać. 

Ps. Ja straciłam nadzieję dopiero po roku
IRON
2008-08-24, 19:49
a czy zmiana ściółki w klatce coś by pomogło troche?
smiledream
2008-08-24, 20:24
Zmiana ściółki...ale gdzie? W czyjej klatce? Trzymasz je razem? Zamieniłeś klatkami?


Pamiętaj, że oswajanie szyszek może zająć nawet 3 miesiące...
IRON
2008-08-24, 20:30
np. klatki starszej szynszyli
smiledream
2008-08-24, 20:34
One i tak będą czuły swój zapach. Daj im więcej czasu.

Nowa szylka jeszcze nie zdołała przyzwyczaić się do ciebie...a co dopiero do drugiej szyszki
IRON
2008-08-24, 20:50
ok 


[ Dodano: 2008-08-24, 21:21 ]
olka
2008-08-27, 20:06
wiem, ze o łączeniu było już wiele tematów (większość z nich zresztą przeczytałam, na niektóre nawet sama udzielałam odpowiedzi    ) jednak chciałabym dokładnie opisać moją dosć nietypową i ciężką sytuację i prosić o pomoc głównie osoby, którym udało się przeprowadzić "trudne" łączenie.

a więc tak- w sobotę koncze prace i chciałabym razem z bratem zabrać się za intensywniejsze łączenie dwóch zwaśnionych miśków, bo sytuacja ta, która w tym momencie zaistniała jest wręcz nieznośna, najcudowniej by było, gdyby sie w koncu pogodziły i zamieszkały w jednej klatce, ale z każdym dniem tracę nadzieje na pomyślne połączenie . wygląda to mniej więcej tak, że chłopaki biegają na przemian co drugi dzien i to dość krótko {2 godz}, ponieważ wracam do domu padnięta i przez to 1) paproszek się dłużej adaptuje (mucha biegał po 5 godz, jak do mnie trafił...), 2)mucha się wścieka jak musi siedzieć w klatce na górze, kiedy biega paproch, a przez krótkie wybiegi już kilka razy zaliczył swoją słynną depresje, staje sie mniej ufny, bo ciągle mogę wrzucić go do klatki na kolejne 48 nieznośnych godzin, na rzecz "tego wstrętnego białego wypłosza" i tak nielubienie myślę, że wręcz narasta, zamiast maleć. jednak chłopcy gadają ze sobą często i dużo, to jedyna oznaka "sympatii", bo sytuacja wygląda tak, że jak małego się podkłada pod klatkę z muchą, to much prycha i rzuca się zębami w pręty, jak się muszysko podkłada pod klatke z paprochem, to się dziad prostuje w geście obrony przed ewentualnym atakiem, jak się z kolei oba weźmie na ręce, to much skubie małego (podstawiamy mu tyłek paprocha, zawsze to bezpieczniej, niż zbliżyć je głowami chyba)- skubie go niby nie agresywnie, ale mały parę razy pisnął, więc go musiało zaboleć, poza tym wyciąga u zębami znaczne ilości futra, które mały gubi ze stresu:/; na wybiegu wspólnym byli tylko 2 razy, mucha go gonił, piskał na niego i go straszył, ale nie ugryzł go jakoś bardziej.
mam kilka konkretnych pytan-
!1)czy myślicie, że pełne połączenie jest możliwe w takiej sytuacji, i jak je dalej prowadzić (trzymając na rękach czy puszczając na wspólny wybieg)?
2)myślałam, żeby przed ewentualnym puszczeniem muchy do paprocha muchę 1-2 dni przegłodzić i podać mu melisy, myślicie, że to dobry pomysł, czy głodny stanie się jeszcze bardziej agresywny?
3) komu z Was udało sie połączyć szynszylka-który ponad rok był sam- z maluchem? jak w Waszym przypadku takie łączenie przebiegało?
4) jakie są szanse, że w "bójce" jaka może sie wywiązać między nimi, którys z szynszylków odniesie trwałe uszkodzenia (głównie przyszło mi na myśl, czy jeden drugiemu może wygryźć oko czy odgryźć znaczny kawałek ciała, kiedy przeczytałam , że jeden chłopak rózi odgryzł drugiemu koniuszek palca- bardzo przerażająca wizja:/)
5) najgorsze jest to, że ja panikuję jak tylko widzę, że mucha wkurza sie na małego, chociaż wiem, że muszą ustalić hierarchię, żeby się dogadać. tyle że nie wiem na ile mogę pozwolić muszce zmaltretować małego a kiedy interweniować (więc interweniuje od razu:)). jak u Was przebiegał ten proces i jak bardzo maluchy sie szarpały, na ile im pozwoliliscie i an jak długo puszczaliście je na pierwsze wspólne wybiegi?
sory, że się tak rozpisałam, a;e przeraza mnie wizja połączenia tych dwóch okropniachów:/
dzieki wszystkim, którym będzie sie chciało czytać ten post a tym bardziej na niego odpowiedzieć:D
smiledream
2008-08-27, 20:23
Hmmm...Olka a próbowałaś z tym "olejkiem zapachowym" za uszkiem szynszyla...wiem że to wątpliwe, ale tonący brzytwy sie chwyta... 


Nie wiem na ile ci pomogę, bo mam parkę ale...
1)po atakach Stefy na Kacpra (były w osobnych klatkach), kiedy przedzieliłam "woliere" na pół i widziały się ciągle, słyszały itd. - ataków nie ma (choć razem jeszcze być nie mogą-sterylka Stefy)
2)Myślę, że głodzenie to nie jest dobry sposób, bo Mucha będzie po prostu bardziej zestresowany co jak dla mnie jest logiczne, że będzie bardziej agresywny...może będzie mieć mniej siły, ale w ten sposób będziesz mieć 2 wycieńczone walka szyszki


I...tyle - więcej powiedzieć ci nie umiem, bo naprawdę masz trudną sytuację. Trzymam kciuki po prostu
Nikita
2008-08-28, 12:06
Może po prostu musisz poczekać aż mały podrośnie i wielkością będzie mniej więcej taki jak ten starszy, bo może teraz ten starszy zdaje sobie sprawę z przewagi swoich rozmiarów i nie chce zadawać się ze "zczylkiem"    Ciężko mi cos powiedzieć bo ja mam parkę i kupowałam ja jednego dnia
olka
2008-09-08, 17:26
dzisiaj podejmuję drugą próbę łączenia szylków- nie wiem tylko czy to ma sens, bo podejrzewam u małego słabe serduszko- paproszek szybko się meczy, po godzince biegu staje się ospały, kładzie się na boczek. wcześniej przez około tydzień puszczałam je razem na przedpokój- niestety tylko na jakies 15 min- więcej nie byłam w stanie znieść:) teraz mam zamiar wypuszczac je dłużej, potem przenieść ich wspólny wybieg do mnie do pokoju i jeszcze go wydłużyć, nie wiem czy to poskutkuje, ale jeżeli nie połacze ich przed rokiem akademickim, to raczej w ogóle ich nie połącze:/

smile- na czym polega ten sposób? zauważyłam, ze mucha po ataku na małego "trzepie się" tak, jakby mu coś strasznie śmierdziało- nie akceptuje zapachu malucha. Twój sposób moze byc przydatny.
julitka, Twoja dzidzia gryzła miki przez jakiś czas, ale czy wykazywała tez jakieś inne zainteresowanie nią? mucha atakuje małego, tamten w popłochu ucieka, ale nie mamiedzy nimi żadnego innego kontaktu, wiec nie wiem jak połączenie może dojść do skutku..
róziu-Twoich szynszylków nie udało sie połaczyć, ale czy "agresor" szuka kontaktu z z drugim szynszylkiem? bo mucha często zaczyna "rozmowę" i widać, że szuka kontaktu z maluchem, jednak kiedy tylko paprocha się pod niego podstawi, atakuje go...
i jeszcze jedno, po ataku muszyska na malucha czuć mocny zapach moczu- czy tak może sie dziać.
nie wiem czy są jeszcze jakiekolwiek szanse na połączenie tych dwóch kawalerów;(
smiledream
2008-09-08, 17:30
Pomocne może być skropienie obu szynszyli kilkoma kroplami jakiegoś aromatycznego olejku, lub wody toaletowej. Szynszyla posługuje się głównie zmysłem słuchu i węchu. Wprowadzenie nowego zapachu, zmyli ją (przynajmniej na jakiś czas) i da nowemu przybyszowi choćby drobną szansę na neutralne przyjęcie. Tyle teorii. Ja osobiście uważam jednak, że twierdzenie, iż zmiana zapachu wprowadzi w błąd nasze zwierzątko, jest nieco przesadzona. Wygląda bowiem na to, że nie tylko zapach decyduje o rozpoznawaniu członków stada - i po krótkiej (nawet bardzo krótkiej) chwili dezorientacji moje szynszyle natychmiast rozpoznawały obcego. Niemniej - jest to jednak sposób wart wypróbowania, jeśli istnieje nawet nikła szansa na oszczędzenie im niepotrzebnego stresu. 


Cytaz z: http://www.bialy_pegaz.webpark.pl/index.html


Ps. Olka, czy jesteś stuprocentowo pewna, że Mucha i Paproch to panowie? Bo u mnie bardziej agresywna była oczywiście z racji płci Stefa, a po jednym ugryzieniu (Kacycho wcale się nie broniło i było wobec niej potulne jak baranek) bał się do tego stopnia, ze nawet do tej pory wystarczy jeden szybszy ruch Stefy-wcale nie skierowany do niego, a Kacycho miota się w popłochu.
No zapach moczu oczywiście...też mi towarzyszył...choć samce w momencie zagrożenia tez podobno do obsikiwania się posuwają.
olka
2008-09-08, 17:38
mucha ma duże narzady płciowe, bardzo wyraźne jadra. paproch nie am jeszce jaderek, ale fermiarz sprawdzał go przy mnie, poza tym i w jego przypadku trudno sie pomylić z innych wzgledów;) a jaki ma być ten olejek? nie chciałabym uzyć czegos, co moze im dodatkowo zaszkodzic...
Kiwi
2008-09-08, 17:49
To normalne, że czuć zapach moczu i nie jest to związane z tym, że szynszyle się obsikują. W sytuacjach zagrożenia też wydzielają taki zapach.
smiledream
2008-09-08, 17:52
wiecej nie wiem Olu odnośnie olejków niestety, bo tego nie zastosowałam. Może spróbuj melisowy jakiś albo cytrynowy - nie powinny zaszkodzić, choć radze cytrynkę, bo przecież nasze maluchy nie lubią cytrusów    a meliska jest dla nich bezpieczna
Rózia
2008-09-08, 18:13
Odpowiadam na pytanie   

Tak, Manfred szuka kontaktu z Kubą. Podchodzi do klatki Kubusia i wąchają się przez karty i Maniek iska Kubę tak, że Kuba piska- nie wiem jak to opisać... Nie robi mu nic złego... Czasem biorę Mańka w ręce i podstawiam go Kubie- Kuba jest wtedy na wybiegu i ma możliwość odejścia jeśli mu się nie podoba. ale z reguły się wąchają i iskają i nawet Kuba stara się wskakiwać na Mańka. Jednak nie pozwalam na wspólny wybieg (bo kończy się on pogonią Mańka za Kubą, a ten przestraszony ucieka). A ostatnio wkładałam Mańka do klatki Kuby i obaj jedli z jednej miski, potem Kuba próbował wskakiwać na Mańka, ale ten uciekał.
Na inne bliższe i dłuższe kontakty im nie pozwalam, ponieważ nie chcę żeby Maniek znów coś zrobił Kubie... Jednak jeszcze się nie poddałam i staram się małymi kroczkami godzić chłopaków choć jest to ogromnie trudne
Może gdyby Kuba był bardziej agresywny. A wiem, że potrafi- pokazał swą agresję jak Maniek pojawił się w domu, ale też niedawno. Walczyli ze sobą pod moim okiem- głupio to zabrzmi, ale się cieszyłam widząc tę walkę. Kuba nie bał się i nie uciekał tylko dzielnie walczył- żaden z nich nie ucierpiał, no nie licząc futra. Ważne, że krew się nie lała.
julitka_82
2008-09-09, 07:43
Olu:) Tak Dzidzia wykazywała zainteresowanie Miki w postaci włażenia na nią, tarmoszenia futra, nie wspomne o tym jak się rzucała na klatke. Nie była wobec niej sympatyczna    Moim zdaniem szyle muszą się poganiać i pokłócić. Ponieważ ja nie miałam żadnego doświadczenia w łączeniu szyli, poza kilkoma zdaniami wyczytanymi w książkach z serii hobby, wsadziłam od razu Miki do klatki Dzidzi i patrzyłam co się dzieje. Miki schowała się w kącik i cicho siedziała, ale Dzidzia zauważyła zaraz intruza, podeszła do niej i zaczęła na nią wrzeszczeć,  potem gryźć. Wtedy zabrałam Misiaczkę i siedziały w osobnych klatkach, ale uprzywilejowana była Miki. To ona zajmowała główna klatkę, a dzidzia była na wygnaniu    Na wybiegu Dzidzia nie dawała Miki spokoju, ganiała za nią i zaręczam ci Olu, że nie z miłości    Wydaje mi się, że paproszek może jest za młodziutki jeszcze, ale wierzę naprawdę w powodzenie łączenia, tylko nie można za bardzo chuchać i dmuchać jak się kłócą, mimo ,że serce z bólu nam się ściska. Oni muszą ustalic między sobą pewne sprawy, ale na to trzeba czasu. Nie daj się OLA
mmagda_a
2008-09-09, 09:14
ja tylko chcialam dodac ze zachowanie paprocha, tj spanie po godzinie wybiegu jest calkiem normalne. moj przez wiele miesiecy na wybiegu co 15 minut kladl sie i chwile odpoczywal, a bieganko w sumie nie trwalo dluzej niz godzine bo zasypial na siedzaco. teraz, po 10 miesiacach, miki juz daje rade 2 godziny, ale sa one duzo mniej intensywne niz na poczatku, spowaznial    nie martw sie serduszkiem malego, on ma po prostu slaba kondycje
olka
2008-09-22, 10:59
muszę sie pochwalić- chłopcy od wczoraj siedzą w jednej klatce i się tulą do siebie:)     . bardzo chciałąbym podziekować imagedumonde za wsparcie i pomoc okazaną mi przez gg, ona mnie namówiła żeby wsadzić je na parę godzin do małej chomikowej klatki i po początkowych bojach chłopcy uspokoili się, potem jeszcze w dużej klatce po przeniesieniu coś tam się denerwowali, a obecnie śpią słodko wtuleni w siebie bez większych kłótni:) Wam również bardzo dziękuję za okazane zainteresowanie i wsparcie, jak tylko będę miała zdjęcie to wkleję, na razie nie chce im przeszkadzać;)
Nikita
2008-09-22, 12:32
W takim razie gratuluję wytrwałości i pozytywnie zakończonego procesu łaczenia szylków
Rózia
2008-09-22, 22:26
Gratulację! Cieszę się, że Ci się udało! Szkoda, że mi nie
dorcia
2008-09-29, 15:45
no tak mam Siapi dopiero od 3 dni, oczywiscie w oddzielnej klatce, obok Skipi tak, ze moga sie obwachac i widziec, w 1 dzien lataly jak szalone wzluz klatki i od tej pory chyba im sie juz znudzilo, bo jest cisza, wiec postanowilam zrobic krok do przodu wypuscilam na wybieg najpierw jednego potem na zmiane drugiego, zadnej specjalnej reakcji (lezaly kupki zeby mogly sie jakos z zapachem zapoznac), kiedy ja bralam Skipi a mama Siapi przed wlozeniem jednego do klatki lekko je przyblizylysmy noskami, zeby sie powachaly i wtedy Siapi (nowy) chcial ugryzc Skipi, wiec je odstawilysmy, na 2 dzien sprobowalysmy wypuscic w poblizu klatki Skipi ale on nie byl zupelnie zainteresowany nowym osobnikiem w domu Siapi latal jak szalony po klatkce a Skipi jak gdyby nigdy nic, wrecz staral sie klatke omijac. Dzisiaj po przeczytaniu (kilkakrotnym) artykulow na temat oswajania, postanowilysmy z mama sprobowac je wypuscic razem (z sercem na ramieniu) w lazience, zeby bylo je latwiej zlapac gdyby cos sie dzialo, na poczatku myslalam, ze jestem najszczesliwsza posiadaczka 2 szylek bo troche popiskiwaly, troche poszczekaly ale sie zaczely nawzajem iskac i to bylo widac, ze im sie bardzo podoba, niestety moja radosc trwala krotko, bo nagle zaczely walczyc ze soba nie wygladalo to groznie ( postanowilam byc dzielna chociaz serce mi sie kroilo    ) ale jak polecial pierwszy klebek siersci Skipi to juz nie wytrzymalam i je zabralam do klatki, byly ze soba okolo 15 minut, czy to bylo za dlugo? czy rozdzielilam je za szybko? oczywiscie potem z zalu nad Skipi sie pobeczalam
smiledream
2008-09-29, 19:06
Jeżeli walki nie są "krwawe" to powinnaś dać im jeszcze 15 minut. Kolejny wybieg również powinien być wspólny - szylki w ten sposób ustalają hierarchię i jeśli im na to nie pozwolisz....wcale się nie dogadają. Musza ustalić "kto tu rządzi" - to całkowicie naturalne. Cierpliwości - łączenie wymaga czasu, ale myślę, że jesteście na dobrej drodze.
dorcia
2008-09-29, 19:13
dzieki za poprawki ortograficzne i za wsparcie psychiczne
Rózia
2008-09-29, 19:18
Jeśli lata tylko futro i obaj walczą (a nie jak u mnie ze jeden ucieka) to pozwól im się tak dogadać. Możesz spróbować rozdzielać ich spryskiwaczem z woda (szynszyle nie lubią wody i powinny się rozdzielić). Oddziel je gdy będą sobie robić krzywdę. 

Powodzenia! Trzymam kciuki!
smiledream
2008-09-29, 19:20
Róziu, wiadomo, ze ucieczki mogą się zdarzyć - należy tu sprecyzować - jeśli ucieka wciąż ten sam, unikając jakiegokolwiek kontaktu z drugą szylką, to odpuśćcie na razie wspólne wybiegi Dorciu i pozwólcie im na kontkt jedynie przez klatki jeszcze przez ok tydzień. Obydwie wszyszki muszą przyzwyczaić się do swojej obecności
Ooo
2008-09-30, 10:18
Mam mały problem moze nie koniecznie chodzi o laczenie ale o małe klotnie o miske.Gdy daje szylkom jesc to Kajtek podbiega pierwszy i wkłada lebek do miski (miska jest takiej wielkości ze oba lebki sie zmieszcza) i czasami zdarza sie tak ze gdy Felek chce tez włożyć główke do miski to Kajtek zaczyna prychac i czasem stają na tylnich lapkach oba i tak prychaja.Co mam zrobić?Kupic druga miske?
olka
2008-09-30, 10:37
mysle, ze można. ale te kłotnie są normalne. u mnie pomimo, że chłopcy mieszkaja razem juz od tygodnia mniej wiecej zdarzaja sie kłotnie o jedzenie, o piasek (mam za małą wanienkę na dwójkę;)) i o ulubionego pluszaka, ale nie sa jakies grozne, wiec na nie pozwalam. poza tym mysle ze to ciagle kwestia czasu, by zapanował totalny spokoj;)
smiledream
2008-09-30, 10:38
Ooo, u mnie "rządzi" Stefa i potrafi wręcz Kacyka od miski odsunąć. Dwie miski powieszone obok siebie powinny rozwiązać problem.
Nikita
2008-09-30, 10:49
Ja również polecałabym zawiesić dwie miski obok siebie. Umnie też czasem zdarzają się kłótnie jak wrzucę jedzenie, ale są nie groźne i zawsze jeden szylek ustępuje i czeka, aż ten się naje albo idzie do innej miski, bo ja w klatce mam aż cztery miski    ale nie są one obok siebie.
Ooo
2008-09-30, 11:43
dziękuje za pomoc.Kupie druga miske w takim razie bo szkoda mi Felusia jak tak musi czekac aż Kajtek zje najlepsze kawałki
smiledream
2008-09-30, 16:14
Ja mam dwie (a nawet cztery miski - po dwie na sianko i karmę), ale moje kule to leniuchy i Kacyk woli dać się Stefie najeść niż schodzić niżej do drugiej miski
dorcia
2008-09-30, 20:10
hej to znow ja po wczorajszym podwojnym wybiegu chlopakow Skipi chowa sie do swojego domku i ani rusz nie chce sie ani pokazac, ani wyjsc, martwie sie o niego, jak czytalam na forum to z reguly wszyscy mieli problemy ze starymi szylkami (mam na mysli  te pierwsze ktore mieli) a u mnie na odwrot, to co ja mam teraz zrobic czy wogole odsunac te klatki od siebie zeby sie nie widzialy? czy moze do innego pokoju?
Nikita
2008-09-30, 21:49
Widzę, że mój maluch to mały terrorysta    ale on tak z miłości
dorcia
2008-10-01, 10:51
no na razie tak, ale my go wychowamy na pozadnego obywatela szynszyla

(mam nadzieje)
smiledream
2008-10-01, 12:02
Dorciu daj im czas. Daj im jeszcze tydzień, dwa tylko i wyłącznie kontaktu przez klatki. Żadnych wspólnych wybiegów. Skipi powinien zrozumieć, że nic mu nie grozi-zacznie wychodzić z domku. 

Możesz też nieco klatki odsunąc by jedynie mogły się widzieć.
dorcia
2008-10-01, 13:56
No zeby oni sobie cos zrobili przez klatki to jest nie mozliwe bo ta jedna klatke to zrobil tata i ona ma taka drobna siatke, ze noska to on przez nia nie przecisnie.

No i zanim zdazylam przeczytac od ciebie ta wiadomosc, to Skipi byl dzisiaj rano ozywiony (moze dlatego, ze wczoraj wogole nie wychodzil), ze go wypuscilam razem z Siapi no i ze spryskiwaczka w reku i kocykiem stalam gotowa zeby w razie czego ich rozdzielic, wytrzymali ze soba ponad pol godziny, z tym ze Skipi sie skapnal, ze on moze wskoczyc na kibelek (oczywiscie zamkniety) albo na polke, albo na kosz na smieci a Siapi nie bardzo ma jeszcze na to odwage, wiec wtedy Skipi moze odpoczac, chociaz dzisiaj bylo troche na zmiane raz Skipi raz Siapi ganial drugiego no i jakby to powiedziec Skipi kilka razy ujezdzal Siapi, wiec nie wiem co to dalej bedzie, aha tym razem piorka nie lataly
smiledream
2008-10-01, 13:59
No to w takim razie sytuacja nie jest tragiczna a się stabilizuje    Jesli ganiają się na zmianę i próbują nad soba dominować, a futro nie lata, to spokojnie możesz wypuszczać je na wspólne wybiegi. Myślę, że kilka dni i chłopaki ustalą hierarchię i wszystko będzie w porządku. Także bez paniki Dorciu, nawet jeśli poleci jeszcze trochę futra - wszystko sie już normuje
dorcia
2008-10-01, 14:59
no to jeszcze jedno pytanko w zwiazku z tym wypuszczaniem, czy od tej pory musze ich wypuszczac zawsze razem, bo np tak jak teraz to Skipi chyba troche sie przestawil na dzienny tryb zycia i szaleje po klatce i noskiem ciagle pokazuje, ze chce wyjsc, to czy moge je nadal nie tylko razem, ale tez oddzielnie wypuszczac
smiledream
2008-10-01, 15:26
Możesz, ale uważam, że powinnaś zadbac o to by szyszki miały w takim wypadku stałą godzinę wybiegu-przywykną do niej po jakimś czasie i nie będzie problemów. A kiedy już szyszki będą mieszkac razem nic nie będzie stało na przeszkodzie, żeby otworzyc drzwiczki i niech biega jeden - a drugi jak mu się zachce, też będzie mógł wyjść
dorcia
2008-10-03, 20:06
no tego to ja sama sie nie spodziewalam, ale ostatnio chlopaki jakos dosyc dobrze sie dogaduja, czesto sie iskaja, tylko jeszcze nadal na siebie wsiadaja - czy to wsiadanie to im tak zostanie?

i skad ja mam wiedziec, ze moge je juz na stale zostawic w klatce, zeby sobie krzywdy nie zrobily? bo razem juz je wkladalam i owszem ganiaja sie od czasu do czasu, ale to zostawianie to bylo zawsze pod moja kontrola i sie troche boje ich zostawic na dluzej, ale na wybiegu to juz nawet 2 godziny sa ze soba i krew sie nie leje
Rózia
2008-10-03, 22:14
Hmm trudne pytanie kiedy możesz już je zostawić razem. Musisz sama postanowić kiedy na podstawie obserwacji. Nie da się na podstawie Twoich opisów jednoznacznie określić, że już możesz lub jeszcze nie. Jeśli się dogadują to zastawiaj ich razem w dzień- wtedy kiedy jesteś w domu cały czas i możesz ich obserwować i w razie czego rozdzielić. Jeśli nic się nie będzie działo to np po 3 dniach to możesz spróbować ich zostawić na noc w jednej klatce. Oczywiście weź pod uwagę to, że szynszyle są bardziej aktywne w nocy i wtedy mogą się pokłócić.
smiledream
2008-10-04, 12:19
Rózia ma rację. Ale jeżeli w nocy pojawią się odgłosy "walki" to warto najpierw sprawdzić, czy przypadkiem nie jest to wielkie halo o nic i po prostu szyszki na siebie nie krzyczą, bo i tak zdarzyć się może. Jeżeli walk nie będzie, nie rozdzielaj ich, bo muszą same między sobą ustalic hierarchię.
dorcia
2008-10-04, 12:35
Chce sie pochwalic, ze od wczoraj chlopaki sa razem.

Wczoraj wieczorem rodzice szli bardzo pozno spac ok 02.00, i postanowili na podstawie zachowan szylci zostawic je razem.
Rano znalazlam ich wtulonych w siebie, po czym jak sie obudzili to sie troche poiskali i teraz biegaja sobie po klatce.
Jestem dumna mama 2 dobrze wychowanych chlopaczkow (mam nadzieje, ze tak zosanie).
Wydaje mi sie, ze to jednak mimo tych wszystkich nadskakiwan ze strony Siapi Skipi jest szefem.
smiledream
2008-10-04, 18:07
Bardzo sie cieszę Dorciu. Pamiętaj, że mimo pozornej zgody jakieś małe kłótnie moga jeszcze wyniknąć - nie nalezy się nimi przerażać
kinia123
2008-10-05, 14:15
Gratuluję   

Szkoda że u mnie nie jest tak dobrze...
Gdy postawiam Nutkę pod klatke Kitki, to Kitka rzuca się na pręty.Na wspólny wybieg próbowałam je razem wypuścić, ale Kitka skacze na małą, a najgorsze jest to, że ona w ogóle nie próbuje uciekać, bronić się...Jedyną osłoną mogę być ja.
Klatki stoją koło siebie od podan miesiąca, a żadnej poprawy nie widać.Trzy dni temu poszłam z nimi na klatkę schodową.Mój brat wziął na ręce Nutkę, zakrywając jej pyszczek i tu sytuacja była spokojniejsza.Kitka nie czuła swojego terytorium, więc nie wyrywała małej futerka tak agresywnie.O wiele spokojniej niż w domu, więc przystawiliśmy je do siebie pyszczkami.Nutka nie zwracała na Kitkę uwagi, Kitka wyrwała jej raz trochę futerka z czółka i dała sobie spokój, trochę ją obwąchiwała aż w końcu całkiem się uspokoiła.No ale po powrocie do domu oczywiście powrót do wcześniejszej sytuacji...Nie wiem jakich metod łączenia stosować...\Najwyraźniej Kitka ma bardzo silnie zaostrzony instynkt terytorialny, bo na ogół to spokojna szylka.
Rózia
2008-10-05, 14:54
Ehh... No nie wiem co Ci doradzić... U mnie jest tak że obaj podchodzą do siebie tzn jak Maniek jest zamknięty a Kuba biega to Kuba podchodzi do klatki Manka i na odwrót czyli jak Maniek biega do podchodzi do zamkniętego w klatce Kuby. Wąchają się wtedy i iskają na ile mogą ale Kuba co raz pisknie. Nic złego sobie nie robią- na szczęście Kuba nie wystawia Mańkowi łapek. Jak wpuszczałam Manka do klatki Kuby w porze jedzenia to obaj jedli z jednej miski. Ale niestety potem Maniek wychodził z klatki. 

Kuba się boi Mańka
olka
2008-10-05, 18:02
dorciu-Twoi rodzice zrobili bardzo dobrze, b wydaje mi się , że to jedyny sposób, by szynszyle, które już się znają dogadały się ze sobą na dobre (tzn umieszczenie ich na dłuższy okres w jednej najlepiej nie za dużej klatce i Tobie kiniu tez to polecam;)
kinia123
2008-10-05, 18:05
Ale to ma być klatka, w której szylki będą miały bardzo mały zakres ruchu, tak?

Bo boję się, że nawet w takiej klatce Kitka może zrobić małej krzywdę.Ale z tego co czytałam, tobie to pomogło olu, więc może warto spróbować...?
mmagda_a
2008-10-18, 09:25
nie mozesz ciagle sie bac czegos zrobic zeby je polaczyc, 'bo kinia jest agresywna'. nie da sie tego dokonac bez bezposredniego kontaktu zwierzat, czyli z reguly walk.
kinia123
2008-10-18, 16:53
mmagdo- nie jesteś na moim miejscu i widocznie nie wiesz jak to jest...Myślisz, że nie próbowałam bliższego kontaktu zwierząt ze sobą?

Próbowałam i jakoś nie jestem zadowolona z rezultatów...Bo po minucie obie szynszyle siedzą w swoich klatkach.Kitka jest za bardzo agresywna i nie znam osoby, która przy łączeniu szynszyli w sytuacji w której zwierzątko jest bardzo 'zdenerwowane' nie bałaby się i nie stresowała.
Szczególnie, że mam 2 samice, które z reguły są bardziej agresywne w stosunku do drugiej szynszyli.
Wiadomo, że gdyby tylko leciało futro na wspólnych wybiegach, a bez krwi by się obyło to nie rezygnowałabym z wybiegów.Ale Kitka natychmiast naskakuje na małą i z chęcią by ją zagryzła.I w tym wypadku na zbyt bliski kontakt pozwolić nie mogę.
Nuśka
2009-12-06, 12:26
Od 4 dni klatka Tosi stoi w pobliżu klatki Frani. Wczoraj postanowiłam ją przysunąć, aby mogły się zetknąć noskami. Tosia wyglądała na zainteresowaną. Ma większe odstępy między prętami, więc wsadziła nosek, jakby chciała Franię powąchać, a ten mały diabeł chciał chyba Tosię pogryźć, bo zaczął otwierać pyszczek i próbował przecisnąć mordkę między prętami. Na szczęście odległość jest bardzo mała i nie dała rady, ale wydaje mi się, że gdyby mogła, bez krwi by się nie obeszło. Nie wiem, co mam robić w takiej sytuacji. Tosia jest przyzwyczajona do innych szylek. Do tej pory (ma ok. 8 miesięcy) mieszkała z kilkoma samiczkami w jednej klatce. Wydaje się spokojna i trochę olewa Franię. Wszyscy proponują wspólny wybieg na neutralnym terenie, ale boję się, że Tosia może sobie nie poradzić z takim wariatem. Myślicie, że dobrym pomysłem byłoby wstawienie kulek do łazienki wraz z klatkami na pierwszą konfrontację, aby miały gdzie uciec w razie czego?
smiledream
2009-12-07, 09:41
Ja uważam, że nie - jeżeli dwa zwierzaki wlecą do jednej klatki i tam zacznie się walka, możesz mieć problem z rozdzieleniem ich. Od tego jesteś - żeby zwierzaki w wypadku krwawej awantury rozdzielić i będzie to łatwiejsze poza klatką.

Jeżeli jedna samica zagrozi terytorialnemu instynktowi drugiej tym bardziej ciężko będzie zwierzęta połączyć.
Amciej
2010-04-01, 15:14
Witajcie,


Jako że jest to mój pierwszy post, od razu się przywitam:

Hej! Jestem dziewiętnastoletnim mieszkańcem Płocka (takie miasto na Mazowszu co z Orlenu i innych dziwactw słynie). Posiadam dwie kulki (obie samice) i obie są siostrami. Mieszkają w wielkiej wolierze podzielonej szybą plexi na dwie części (dlaczego? zaraz wyjaśnię).

OK. myślę, że już się znamy Teraz do rzeczy.



Posiadam dwie sztuki tych puszystych futrzaków. Obie są siostrami, ale różnica między nimi to ok. 5 lat (obie dostałem od kolegi, który ma mini hodowlę). Jak już wspomniałem, mieszkają "razem" w wolierze podzielonej na dwie części. Dlaczego? Dla tego, że się w ogóle nie tolerują. Każde spotkanie kończy się zawsze tak samo - parskanie i agresja u obu samiczek. W plexi są zrobione dziurki, którymi przenika zapach obu sztuk. Dziurki są na tyle małe, że nie dochodzi do kontaktu. Jedynie co, to się widzą i czują. Mieszkają tak już prawie rok i nadal nie chcą ze sobą współżyć. Są cały czas negatywnie do siebie nastawione. I teraz moje pytanie: czy istnieje sposób, by przekonać je do siebie? Nawet biegać (wypuszczam je codziennie wieczorem - 21.00 - 22.30) muszą oddzielnie, każda po ok. 45 minut (no, chyba, że sama wejdzie do klatki i nie wychodzi już, wtedy krócej). Starsza ma 7 lat, młodsza 2. Mam je właściwie od momentu, kiedy mogą zostać oddzielone od matki.

Proszę o pomoc, bo plexa utrudnia mi zachowanie czystości w klatkach. Za każdym razem gdy chcę wyjąć półki by je wyczyścić muszę odczepiać szybę, a to zajmuje trochę czasu. Poza tym mam dość budzenia się w nocy bo jedno na drugie zaczyna prychać i zaczyna się piskanie i parskanie które trwa ok. 30 minut. W tym czasie potrafią zasuwać tak po klatce, że rano wokół jest mnóstwo trocin i bałagan.



Pozdrawiam wszystkich maniaków sierściuchów
Ciupelek
2010-04-01, 16:01
weź transporterek, albo jakąś małą klatkę, nasyp tam piachu kąpielowego, szynszyle wypsikaj kocimiętka i wrzuć szyle do klatki. Jeśli nie będzie krwi to nie wyjmuj aż się dogadają.


A koledze powiedz, że szynszyle mogą się rozmnażać do 5 roku życia.
wielkarenia
2010-04-01, 16:04
Kiwi ostatnio łączyła swoje samice, to jest o tym post: http://szynszyla.org/viewtopic.php?t=3654


Kociamiętka pomaga podobno. Musisz wyszorować klatkę i spryskać specyfikiem całą wolierę. Ale więcej o tym w linku. ;]

Pozdraiwam i witam na forum!
Kiwi
2010-04-01, 18:09
Piachu nie dawaj na początku, bo najpierw kule muszą wzajemnie przejść swoim zapachem.
Amciej
2010-04-01, 21:26
Jutro, jako że nie muszę wychodzić z domu, poświęcę trochę czasu na "scalenie" zwierzaków. Pod wieczór pochwalę się efektem (lub jego brakiem    ).



Dzięki za rady
doncia
2010-04-02, 08:43
Moje szynszyle się od razu polubiły , nie wiem czemu bo pyśka miała wredny charakter.Miałam przygotowaną klatkę, ale ja byłam w szkole i kazałam mamie włożyć nowego pupila do drugiej klatki, ja przyszłam ze szkoły i patrze a tu pysia i pusio w jednej klatce    Zapytałam się mamy , a mama powiedziała że było jej szkoda ich jak przez pręty na siebie patrzały. Później , tak już późnym wieczorem zaczęła się kłótnia o siano, lecz powarczały na siebie z 10min i się uspokoiły. Ja chyba miałam szczęście że trafiłam na takie zgrane ze sobą szynszyle     No, a później jak się potoczyło, tak się potoczyło , niestety tą śliczną parkę rozdzieliłam, no ale to już wszystcy na forum wiedzą czemu.
Amciej
2010-04-02, 22:48
No niestety efektów brak. Nadal się nie tolerują. Będę próbował dalej.
Ciupelek
2010-04-03, 11:15
Amciej, niech się piorą ile chcą, rozdziel ich ponownie jak się zacznie lać krew lub coś innego, "zwykłe" wyrywanie futra to nic wielkiego.
smiledream
2010-04-03, 21:44
Amciej cierpliwości i pokory - muszą się trochę "poturbować" i ustalić hierarchię. Sam zobaczysz, ze to zwykle częściej groźniej wygląda niż w rzeczywistości jest...
Keyra20
2010-04-04, 10:32
Smiledream ma racje    u mnie łączenie przebiegło bezproblemowo, ale za to teraz co jakiś czas tłuką się, żeby znów ustalić hierarchie    strasznie, to wygląda, szczególnie jak futro lata hehe, ale dopóki nie ma krwi staram się tym nie przejmować
Amciej
2010-04-04, 20:02
No w tym sęk, że już wcześniej próbowałem łączyć i wyszło tak, że poleciał palec i kawałek ogona młodszej sztuki. Wet powiedział - "Nie ma obaw, nic się nie stało", więc się zbytnio nie przejąłem. Ale teraz mam pewne obawy, że może się sytuacja powtórzyć.
Myszka
2010-04-04, 22:01
Czyli z tego taki wniosek, że Twoje szyle nie bardzo przypadły sobie do gustu:( a palec i ogon odgryziony został u jednej ofiary czy jest 1:1?


U mnie również szynszyle pogodziły się bez mojego większego udziału, może znaczenie ma wiek i to jak długo jest pierwszy osobnik? I stąd wynika jego zazdrość o terytorium, opiekuna, może też się tak zdarzyć, że nigdy się nie polubią.

Myślę, że w Twoim przypadku największy sukces może dać metoda "transporterkowa" gdzie obie szyszki poczują się zagrożone i to je pojedna! Tylko musisz tak zabezpieczyć transporter, mały karton żeby nie dały rady zrobić sobie krzywdy np ustawić je zadkami do siebie

A jak to nie przyniesie rezultatu to chyba ostatnią deską ratunku chociaż dość ryzykowną jest dokupienie trzeciej szyszki!!
Amciej
2010-04-05, 00:59
Jest 2:0    


Kiedy dostałem drugą kulkę wsadziłem je praktycznie od razu do jednej klatki. I to był błąd. Bo wtedy właśnie doszło do pamiętnej jatki i "rozczłonkowania". Było to prawie 2 lata temu. Od tamtej pory mieszkały (mieszkały, bo w czasie mojej miesięcznej nieobecności w kraju w marcu wielka woliera została podzielona na dwie przy pomocy szyby plexi) w oddzielnych klatkach w oddzielnych pokojach. Praktycznie się nie widywały. Myślałem, że to coś pomoże, ale jednak nie pomogło. Nadal fukają na siebie. Zauważyłem też, że częściej agresorem jest ten osobnik, który (o dziwo) siedzi w klatce, a nie ten, który aktualnie ma chwilę wolności. Czy to związane jest z terytorializmem?


Jeśli byłbyś taki uprzejmy, proszę, wyjaśnij mi na czym polega metoda "transporterka" bo nie orientuję się w "naukowym bełkocie"
smiledream
2010-04-05, 16:31
MKetoda transporterka to wrzucenie zwierząt do jednego małego transporterka, ale osobiście nie uważam, że to dobra metoda w przypadku agresji jedynie jednej z nich. 

Drugą wersją metody transporterka jest umieszczenie jednego zwierzęcia, tego agresywniejszego, w małym transporterze u mieszczonym w klatce drugiej szyszki.
Są to "rozsławione" metody jednak wg mnie, absolutnie nieskuteczne.

Czasem warto po prostu zrobić całkiem nową klatkę, która nie jest terytorium ani jednego, ani drugiego zwierzęcia i w tym samym czasie włożyć tam zwierzaki.
Amciej
2010-04-06, 00:33
A pomoże coś gruntowne oczyszczenie klatki? Gorąca woda + środek do czyszczenia metali ? Mam taką możliwość i jeśli to pomoże, to mógłbym spróbować. 



Co do tej agresji: agresorem jest ten, co jest w klatce w momencie, gdy drugi osobnik biega po pokoju. Czyli oba na siebie warczą w obronie terytorium
MoonFlower
2010-04-06, 10:14
Może to pomóc, ale jeśli je obie wrzucisz wtedy do klatki. Wymień też ściółkę i lekko wypachnij swoje kule    Mogą być delikatne perfumy. Chodzi o to,żeby miały taki sam zapach.


Możesz też zamiast czyścić, co mniej więcej dwa dni zamieniać kule klatkami,żeby przyzwyczaiły się do swojego zapachu.
Kiwi
2010-04-06, 13:01
 	  			  
MKetoda transporterka to wrzucenie zwierząt do jednego małego transporterka, ale osobiście nie uważam, że to dobra metoda w przypadku agresji jedynie jednej z nich.
Drugą wersją metody transporterka jest umieszczenie jednego zwierzęcia, tego agresywniejszego, w małym transporterze u mieszczonym w klatce drugiej szyszki.



Obie są skuteczne, niedawno na forum.szynszyle.info Zieffka łączyła samiczki za pomocą drugiego sposobu, ja znam też osoby, które stosowały metodę nr 1. U mnie też nie wszystkie szynszyle były agresywne, ale jakoś trzeba było je połączyć. Moim zdaniem lepiej narazić kule na krótkotrwały stres niż męczyć wybiegami itp., spokojniejsza kulka może na tym sporo stracić.
Amciej
2010-04-06, 14:30
Właśnie zamieniłem je "stronami". Zrobiło się nerwowo, ale jak na razie jest w porządku. Dwa razy wpadły na plexi na ostatnim piętrze w nadziei na atak, lecz skończyło się upadkiem na trociny z wysokości ok. 1,3 metra. Na szczęście (jak zwykle już) niegroźnym.


Podobne tematy: