Powtórne łączenie szynszyli po rozłące

Kategoria: Łączenie i oswajanie szynszyli



smiledream
2010-07-10, 16:08
Temat został utworzony dla osób, które muszą z powodów wyższych ponownie łączyć swoje szyszki.

Bywa tak, że po zabiegach (np. kastracja) lub operacjach nasze zwierzaki wykazują agresję i nie dogadują się tak dobrze jak wcześniej.
Dla użytkowników, którzy mają taki problem powstał ten wątek.
Nuśka
2010-07-11, 11:09
Chispa, a czy Twoje kulki miały kontakt podczas rozdzielenia? Mam na myśli to, czy widziały się przez pręty, mogły czuć swój zapach?


Miałam dokładnie taką samą sytuację po rozdzieleniu na 3 dni. Po ponownym połączeniu chwila miłości, a potem to już tylko koszmar. Jest to wynik tego, że zapach Groszka się zmienił. Buba znała go pachnącego inaczej. Hierarchia się załamała. Groszek jest chory i Buba traktuje Groszka jako słabego osobnika, którego trzeba się pozbyć. Weterynarz powiedziała, że w takiej sytuacji jeden osobnik może nawet zagryźć drugiego, więc bądź ostrożna.

Czy zauważyłaś, że Buba jakby polowała na Groszka? Ja włożyłam kule do małej klatki, żeby ustaliły hierarchię i miałam nadzieję, że znów będzie dobrze. Ale to nie wyglądało, jak wcześniej, tylko właśnie jakby Frania chciała zagryźć Tosię, a nie na nią wskoczyć. Łączenie na śpiocha też nic nie dało. Trzymałam je blisko siebie przez 2 tygodnie, ale Frania jest nadal agresywna. W efekcie mam w domu dwie klatki i dziewczyny, których już nigdy się nie da połączyć, bo to jest zakodowane w móżdżkach i nawet całkowite usunięcie Tosi z widoku tego małego diabła na jakiś czas a potem ponowne łączenie nic nie da, bo ona to będzie już zawsze pamiętała. Frania przez kratki odgryzła Tosi jeden paliczek od przedniej łapki, potem znów ugryzła ja w łapkę przednią, potem w tylną. Już pogodziłam się z tym, że Frania wybrała samotność.

Wiem, jak pewnie Ci cięzko to wszystko przeżywać. Mam nadzieję, że może u Ciebie znajdzie się rozwiązanie. Masz parkę, może to pomoże im się ponownie zaakceptować. Ja nie mam serca narażać tak Tosi, która nigdy już nie będzie zdrowa. Groszek teraz będzie nabierał sił. Może da radę stawić czoła Bubie. Trzymam kciuki i pisz jak tam u Was.
Chispa
2010-07-12, 11:38
Smiledrema no więc tak. Nie mam serca wkładać Groszka ponownie do klatki. Wydaje mi się że Buba czuje od niego przebytą chorobę.Zaczyna go Gryźć gdy powącha zagojona ranke Groszka pod pyszczkiem. Wkładałam go z raz w trakcie rekonwalescencji do Buby. Jednak chwile później wyciągałam, miał świeże szwy i nie chciałam żeby doszło do gryzienia czy w jaki kolwiek naruszenia przez Bubę Groszka rany. postaram się póścić ich odrobine razem. i zobaczyć jak będą się zachowywały. Napewno Buba będzie go ganiała. Ona jest dominującą samicą. Jest ogólnie charakterną szynszylą, potrafi od tak mnie obsikać gdy podejde do klatki.Wydaje mi się że ona w taki sposób oznaczała swoim zapachem Groszka. Teraz ma inny zapach i dlatego go odpycha. Nie próbuje na niego polować, Gdy groszek siedział pod deska a ona na desce wachała go z góry potem zeskoczyła i zaczeła go gryźć w kacie klatki.

Może moźna to nazwać polowaniem. Nie wiem. Jestem załamana. Mieli razem dzieci, znaja sie od małego. A ona teraz go niechce. Szkoda mi go jest taki malutki podług niej, dużo przeżył.

Spróbuje ich puścić razem na wybieg.
Nuśka
2010-07-24, 09:36
Chispa, jak Twoje kulki? Mam nadzieję, że się pogodziły.
Mały z Mokotowa
2010-07-25, 12:13
dzis ja wieczorem spróbuje razem na wybieg puścić matkę i faceta po kastracji (od porodu minęło 2 tyg, od kastracji 11 dni, od tygodnia klatki sa obok siebie) Co prawda juz dwa razy próbowałem ale kończyło się gonitwą dominującej matki. Nawet przez klatkę ugryzła w palec samca. Dziś na 100% futro się posypie ale innego wyjścia nie widzę. Inaczej ich nie połączę jak nie będę próbował. Samiec będzie zestresowany i ja napewno też ale jeśli po 5 minutach nie dojdą do porozumienia będzie klops. Jutro też spróbuje i po jutrze też i albo się dogadają albo ja się wyprowadzę
Nuśka
2010-07-25, 17:17
Napisz koniecznie, czy coś Ci się uda wskurać. Moje kule stoją obok siebie już kilka tygodni, ale agresja jest. Jak jedna jest na wybiegu, to podchodzi do klatki drugiej i ją drażni. I na odwrót. Tego się chyba nie da przewalczyć. Ja zrezygnowałam, bo Tosia jest chora i nie chcę jej narażać na stres. Boję się, że nie da rady Fani. Ale z drugiej strony, to niby słabiutka, a zadziorna, mały diabełek.


Podobne tematy: