Oswajanie

Kategoria: Łączenie i oswajanie szynszyli



Thorin
2006-07-24, 14:58
mam maly problem mam szynszylka juz ze dwa miesiace i chciałbym sie dowiedziec ile czasu oswajaja sie szynszyle tak ze beda dawaly sie dlugo trzymac w rekach i siadac na kolanach itp. a propo nie wie nikt dlaczego jak w rejestracji dalem zdjecie zgodne z wymaganymi pikselami i rozmiarem nie pokazuje sie czemu niech ktos pomoze?pozdr
norah18
2006-07-24, 15:52
Trudno powiedzieć jednoznacznie ile czasu trwa oswajanie szynszyli. Jednej szylce wystarczą dwa dni, innej dwa lata. No może przesadzam, ale szylki już takie są. Nigdy nic nie wiadomo    Poza tym szylki do końca ze sobą nie oswoisz. Polecam przeczytanie artykułu "oswajanie", dostępne TUTAJ.

zola
2006-07-24, 18:23
Mam problem z moimi pupilami, nigdy nie miałam szynszyli ale zawsze chciałam miec. Tydzien temu dostałam dwa sliczne szylki, które miały juz panią którą kochały ale musiały sie z nią rozstac... przeczytałam chyba 3 trzy ksiązki o szynszylkach i dostałam wiele porad na temat ich oswajania do których sie scisle stosuje i nawet dobrze mi idzie .... wszystko sie konczy jak po spacerku w domu trzeba szyszki złapac spowrotem do klatki zeby mi mieszkania nie wszamały przez noc    bardzo tego nie lubie robic bo na szybko musze je złapac... one na mnie tak jakby szczekają, prychają i szczękają ząbkami    potem są obrazone i nawet nie chcą wychodzic z klatki    one nigdy nie dają mi sie tak złapac zebym nie musiała latac za nimi po całym domu a szkoda mi ich trzymac cały czas w klatce....co ja mam zrobic ?
norah18
2006-07-24, 18:59
Hmm... nie pozostaje nic innego jak cierpliwość. Prawie wszyscy posiadacze szynszyli mają ten sam problem - zachęcenie szylek do powrotu do klatki. Metody, jakie się stosuje są różne. Niestety takie są realia, trudno jest znaleźć jakąś skuteczną metodę, gdyż jak np. zamknie się je kiedy wchodzą na chwilkę do klatki, to następnym razem już nie wejdą, bo zapamiętają, że wtedy są zamykane. Za każdym razem trzeba jakieś inne podejście. Na szczęście nie musze już gonić szylek, a jeśli już to rzadko. Zwykle są zmęczone po bieganinie i zasiadają gdzieś w kąt, gdzie łatwo je chwycić. Przynajmniej u mnie zawsze się to sprawdza. Dobrze jest wypuścić szylki np. na 2-3 godziny, wtedy są zmęczone i same są nawet chętne, by wejść do klatki. O różnych metodach pisaliśmy już na forum. Poczytaj   


PS. Miło Cię powitać na forum
zola
2006-07-24, 20:55
Dzieki norah 18 za odp i przywitanie, mi tez jest miło byc na tym forum. Przed chwila jak probowałam złapac jednego szylka to mnie ugryzł    normalnie az mi sie smutno zrobiło    mam nadzieje ze w koncu sie ze mna oswoją ... i mam jeszcze pytanie: dlaczego jak jestem dostepna na gg to na tej stronce jest całkiem odwrotnie ?
mosia
2006-07-24, 21:22
Ja oswajam moje maleństwo już jakieś 2miesiące i z dosyć dużym postępem...jak mała biega po pokoju to nawet odwazy sie wsokczyc na tapczan i posiedziec troszke koło mnie a jak sie zmęczy to daje sie nawet połozyc na pleckach i zasypia przytulona do mnie
norah18
2006-07-24, 22:02
 	  			  
Przed chwila jak probowałam złapac jednego szylka to mnie ugryzł Sad normalnie az mi sie smutno zrobiło Sad


Początki oswajania są niestety trudne i, jak w Twoim przypadku, niekiedy bolesne. Myślę jednak, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej
Kindzia :)
2006-07-24, 22:36
Osobiście to moja mała szybko się zaklimatyzowała ale szyl kumpelki nadal bywa nie ufny. Nie ma dokładnego czasu oswojenia szyla
lola :D
2006-07-24, 23:32
Moje szylki są strasznei obrażalskie. Ostatnio gdyz wsadzilam je do kaltki i na następny dzien znowu je chcialam wyposcic to zaczeły na mnie fukać i mimo ze mialy klatke otwartą cały czas to wyszły dopiero po godzinie
Tati91
2006-07-25, 11:40
lola, być może mają taki charkterek    Moja fuka jak biorę ją na ręce. 

U mnie sytuacja wyglądała nastepująco: już na drugi dzień chodziła po mieszkaniu i się nie bała nikogo ani niczego (prawdę mówiąc zostało jej to do dziś). Głaskać dawała się po dłuższym czasie, ale tylko w klatce: na wybiegu najważniejsze jest dla niej, by się wyskakać, pobiegać. Z ręki też jadła po bardzo szybkim czasie. Mam ja jakieś 2 miesiące i choć niczego się nie boi, to np. na kolana mi nie wskoczy. Myślę, że po prostu ma taki charakter albo potrzeba jej trochę czasu.
Pożyjemy zobaczymy
Thorin
2006-07-25, 12:10
Tati mój szylek zachowóje sie prawie tak samo oprócz tego ze czasem dam mi sie zlapac bez oporu a czasem sie strasznie obraza
Tati91
2006-07-25, 13:20
Thorin, moja Tatiana też się daje czasami bez oporu złapać. Widocznie widzi, że nie ma szas   . No, ale najczęściej jak widzi, że te szanse ma, to fuka. Tatiana się nie obraża, albo ja po prostu tego nie zauważyłam.

Pozdrawiam
Thorin
2006-07-25, 14:28
moj obraża sie tylko wtedy jak go trzymam na rekach i nie daje mu pobrykac
Kindzia :)
2006-07-26, 01:43
No to moi drodzy macie faktycznie szyle z temperamentem
SkyHigh Voc
2006-08-10, 22:47
po co je lapac???? to nie ma sensu... zagon szyle do np przedpokoju zamknij wszystkie drzwi postaw klatke otwarta i pred klatka postaw piach kapielowy.Po chwili same wskocza do klatki bez zbednego stresu zwierzaka:D
Kindzia :)
2006-08-10, 22:49
uwierz, że nie zawsze to takie proste
malolacik
2006-10-23, 20:57
a moj Rollex (mam go 5 dni) wczoraj wszedl pod lozko, a mam takie na podescie, i nie chce wyjsc tzn co jakis czas wychodzi tylko ze jak siegam po niego reka to sie znow chowa  :( smutno mi z tego powodu a do tego troche mnie to irytuje i kompletnie nie wiem jak go stamtad wyciagnac  :? moze ktos ma jakis pomysl ?? bede bardzo wdzieczna
Tokunia
2006-10-24, 10:03
   Hej Małolacik     

Moj pierwszy szynszyl w pierwszy dzień wcisnął mi się za meblościankę. Nie widziałam go prawie dwa dni. Nie umieliśmy go stamtąd wyciągnąc, a baliśmy się, że zrobimy mu krzywdę. Przy szynszylach nagradzana jest cierpliwość. Proponuję Ci : weź 3 rodzynki, pare pestek słonecznika, dyni oraz suszonej moreli (przekroj ją na pół ), wtedy będziesz miał 2 kawałki. I co parę metrów poukładaj od łóżka aż do np. klatki. W klatce daj coś ekstra np. orzeszek. Może, licząc na to, że masz szylka łakomczucha powinno sie udać, jeśli nie masz to problem będzie dalej !
Serdecznie pozdrawiam !
Kiwi
2006-10-24, 15:22
Szylki są też ciekawskie i moje dają się zawsze nabrać jak szeleszczę woreczkiem foliowym. Od razu wybiegają spod szafki i nasłuchują    Może to poskutkuje? I jak wyjdzie to daj mu jakąś nagrodę, żeby z powrotem się nie schował
gosiaczek
2006-10-27, 21:41
ja mam szynszylę od jakiegoś 20 sierpnia i wydaje mi się ze moj Gucio nie jest jeszcze do końca oswojony bo jest bardzo płochliwy. Napewno jest o wiele lepiej niż jak był w ogole nie oswojony bo chce wychodzic z klatki i nie boi sie gdy ktos sie tylko delikatnie ruszy ale jeszcze nie jest chyba do konca pewny czy nic mu sie nie stanie, ale ogolnie jest grzeczny i robi sie coeraz pewniejszy
dimi
2006-10-28, 12:38
jak zwykle jestem zszokowana, gdyż hauru od pierwszego dnia chodził po mnie, po łóżku, bez problemu dał się załapać i w spokoju kąpał się, mam go miesiac, i wogóle nie mam żadnych problemów, śpi mi na kolanach, łazi po klawiaturze, i zawsze stara sie ukraść mi jedzenie    no i kartki, długopisy...czaem jak się uczę kradnie mi nawet zeszyty z rąk...


myslę że powinnaś podnieść w jakis sposób łóżko i wsadzić do klatki, czy mu się to spodoba czy nie, i za żadne skarby nie wkładać do niej rą, tylko czekać aż sam będzie wychodził. wtedy uzna klatkę za schron.

a pod łóżkiem bałabym się go zostawić, wyjdzie w nocy, pogryzie kable albo coś mu się stanie.

zresztą mój pokój został tak poukładany że w niewiele miejsc może wejść...nie możesz go jednak tak zostawić! a oswajanie- napewno na smakołyk, i na mostek- czyli ty sięnie ruszasz, a on po tobie może wyjść wyżej. ja mam taki słoiczek na przysmaki i nauczyłam malca, że jak nim ruszam i on słuszy to przybiega po coś dobrego, spróbuj, może podziała.
kicek
2006-12-28, 18:44
Mam okrutny problem. Dostałem szynszyla który był w sklepie przez co najmniej 5 miesięcy i nikt go nie kupił     w końcu dostałem go od koleżanki i wariuję z nim - najlepiej siedziałby pod fotelami albo za szafą i za nic nie daje się złapać. Włożenie go na noc do klatki to wielka pogoń i żadne triki na smakołyki nie działają     nie mam już pomysłów - próbowałem siedząc z nim w małym pomieszczeniu i karmiłem go z ręki (czasem coś skubnął)... zaczynam myśleć że on mnie poprostu nielubi       Co zrobić ?
Krystyna
2006-12-28, 20:06
Cześć!! Po śmierci mojego kochanego Kubusia w ostatnią sobotę "pod choinkę" dostałam drugiego szynszylka bo strasznie rozpaczałam.I co się okazało że to diabeł wcielony prycha na mnie, szczypie zębami i ucieka gdzie pieprz rośnie gdy tylko wyciągnę ręke.Byłam nauczona na poprzednim że spał ze mną w łóżku i wogóle był jak przytulanka. Ale podobno trzeba dużo cierpliwości. Dlatego życzę powodzenia bo napewno się uda oswoić Twojego, ja żywie tą nadzieje do mojego.Pozdrawiam
achajka_md
2006-12-29, 12:10
kicek, musisz byc cierpliwy, poczytaj trochę innych podobnych tematów (np. http://szynszyla.org/view...der=asc&start=0 ), Twoja szylka po prostu się jeszcze boi, nie jest przyzwyczajona, że ktoś jej chce okazać trochę czułości, bo prawdopodobnie jeszcze tego nie zaznała...

Zyczę powodzenia
P.S. Superowe imię, takie akurat dla szylki
kicek
2006-12-29, 13:16
no mam nadzieje ze sie oswoi    dzis podosuwalem wszystkie szafy zeby niechowal sie za nimi ale zeby sobie pobiegal.  Skacze teraz po meblach ale jak podchodze to ucieka w drugi kat pokoju. Czy zle robie lapiac go czasem ? Bo biore go zeby poglaskac za uchem i wypuszczam.
Selene
2006-12-29, 13:31
Ja moją czasami też chwytam podczam biegania, a potem puszczam żeby wiedziała że "pocierpi" tylko chwilę a potem może biegać dalej
imagedumonde
2006-12-29, 13:39
na Twoim miejscu nie lapalabtm go teraz. bedzie kojarzyl Cie z przymusem i czyms, czego nie chce. daj mu sie oswoic i samemu przyjsc do Ciebie.
kicek
2006-12-29, 15:03
ale co ? on sam do mnie przyjdzie ?
Selene
2006-12-29, 16:10
To zależy od charakteru, niektóre szylki same na rączki wchodzą jak się oswoją.
achajka_md
2006-12-29, 18:37
jak sobie siądziesz spokojnie na pdłodze podczas gdy Brutus będzie sobie biegał, predzej czy później, chocby przypadkiem wbiegnie na Ciebie, ale nie łap go wtedy, jak parę razy po Tobie przebiegnie i będzie wiedział, że go nie łapiesz, nie będzie Cię kojarzył z zagrożeniem...dopiero po jakimś czasie spróbuj go pogłaskać, ale gdy będzie stał na własnych nożkach (tzn. nie bierz go na ręce), na początku będzie uciekał (Luna np. dalej sie jeszcze do mnie nie przekonała tak do końca i daje się pogłaskać tylko wtedy gdy jest senna), ale po jakimś czasie zobaczy, że to jest przyjemne...i jeżeli będziesz miał szczęscie to czasami sam będzie do Ciebie przychodził o domagał się pieszczot (jak moja Tili, która czasami mnie podskubuje w nogi i chce żeby ją na chwilę wziąć na ręce)...
kicek
2006-12-29, 20:19
o super      dzis biegal tak smiesznie wokol mnie jak gralem na gitarze. Dzieki za rady wogole     sprobuje cos wykombinowac... ale i tak musze go lapac jak na noc go do klatki eksmituje...
achajka_md
2006-12-30, 09:57
to muzykalna szylka    , mam nadzieję, że to nie była gitara elektryczna   

niestety czasami trzeba złapać szylkę, mimo że ona by chciała jeszcze biegać...no ale cóż, nie żyjemy tylko po to, żeby one mogły u nas broić...
ponczak
2006-12-30, 10:56
i trzeba zwracac uwage co robi, wczoraj jak sobie w nocy gralem to mi kabel od neta przegryzl keizor    

wiec uwazajcie
achajka_md
2006-12-30, 12:28
to masz szczęscie, że nic mu sie nie stało....moje się kiedyś dobrały do kabla zasilającego pralkę, ale na szczęscie była odłączona...oczywiście mysłałam, że nie mają dostępu do tego kabla, ale one wszędzie znajdą dziurę
Arnua
2007-01-01, 15:45
Znam ten motyw z łóżkiem na "podestach" Strasznie irytujące-wypuszczasz szylki zeby sobie pobiegały a one siedzą pod tym łóżkiem bojąc się wyjść...I to czekanie w bezruchu na bezdechu aż wyłuni się jakaś łepetynka    Ile to trzeba cierpliwości...    Próbowałem raz nawet zastawić panelami całe łóżko ale...co tu dużo mówić-sami wiecie-te potworki są sprytniejsze niż nam się wydaje.W sumie nie ma na nie sposobu,chociaż ciągle nad tym myśle
kicek
2007-01-01, 16:29
To naprawde problem    ja tez zastawiam łóżko i fotele i wszystkie szpary czym tylko sie da... choc to strasznie irytujace najpierw wszystko ustawiasz a jak chcesz posprzatac to wszystko od poczatku.
olinka86
2007-01-01, 17:50
czy na początku wyznaczać zwierzakowi teren po którym ma biegać czy odrazu puścić go na cały pokój (oczywiście po uprzednim zabezpieczeniu wszystkich niebezpiecznych urządzeń) ? ja zastawiam wszystkie zakamarki gdzie by mógł wejść bo boję sie o niego, że mi gdzieś wejdzie a potem go nie znajdę lub coś mu się stanie    mam go tylko kilka dni więc póki co strasznie się o niego boję.
achajka_md
2007-01-01, 18:32
no to musiz postaracać się przewidzieć czy szylka gdzieś może sobie zrobić krzywdę, ale prawda jest taka, że choćbyś nie wiem jak dobrze zabezpieczyła pokój i pozastawiała dziury, to te małe myszę wszędzie się wcisną i zawsze znajdą sposób żeby się gdzieś wcisnąć...a jak sie bardzo boisz to ja na początku puszczałam Tili w łazience, oczywiście pochowałam wszystkie środki myjące itp. No i ja mam łazienkę bez żadnych zakamarków, tzn. mam obudowaną wannę itd.
kicek
2007-01-02, 12:32
Taka jest prawda - one zawsze wejda tam gdzie chca ;p i mialbym pytanie: czy jesli mam chomika ktory zawsze chodzil sobie po pokoju i teraz jest ich dwoje to moga byc wypuszczani razem ? Bo ostatnio jak oboje bylli nie w klatkach to Rzeźnik (chom) gonil Brutusa gdy tylko sie zblizyl - znaczy az zucil sie na niego    niechce zeby sobie zrobili krzywde nawzajem wiec gdy jeden biega to drugi jst zamkniety ale zawsze ten w klatce sie dobija ze chce wyjsc i niewiem co juz zrobic.
Rockgirl_Madzik
2007-01-02, 12:44
Wypuszczanie razem zwierząt różnych gatunków nie jest dobrym rozwiązaniem. Zresztą sam widzisz jak reagują na siebie. Jedyne co możesz zrobić to na czas wybiegu szylka lub chomika wynosić ich mieszkanka w jakieś spokojne i ustronne miejsce np. do łazienki.
achajka_md
2007-01-02, 13:27
ja też bym raczej nie ryzykowała wypuszczania razem tych zwierzątek...szczególnie, jeśli mówisz, że nie są do siebie zbyt przyjaźnie nastawione...
Kiwi
2007-01-02, 13:47
Co do wcześniejszych pytań o wybieg według mnie powinieneś zapewnić mu przynajmniej jedną kryjówkę, w której mógłby się schować całkowicie. Bo kiedy jest cały czas na otwartej przestrzeni, w obcym miejscu to bardzo się stresuje. Na początku często się będzie chował, ale potem kiedy będzie pewniejszy, zacznie wychodzić. Nie rób gwałtownych ruchów, bo on wtedy szybciutko ucieknie pod szafę    Powodzenia!
kicek
2007-01-03, 20:49
z Brutusem jest coraz lepiej    co prawda jak chce go zlapac to ucieka bo wie ze pojdzie do klatki ale np. dzis jak czytalem na łóżku to wskoczyl kolo mnie, obczail co robie i pobiegl dalej... to chyba dobrze    i czasami jak do niego podchodze to daje sie poglaskac i poziej patrzy caly czas na mnie
Kiwi
2007-01-03, 20:50
No to gratulacje    Mam nadzieję, że teraz wszystko pójdzie szybko i sprawnie
andzia79
2007-01-03, 21:17
Moja szylka miala wyznaczony tylko jeden pokój do biegania - sypielnie bo tam najmniej zakamarków ale teraz juz jej to nie wystarcza, jak tylko drzwi się zamykaja to się do nich dobija.Pobiega wtedy po całym mieszkaniu jak wariat a na odpoczynek i tak wraca do sypialni - chyba się już tam przyzwyczaiła.

Czasem ja tam samą zostawiam bo jak na razie to kable jej nie interesują a tapety i tak będziemy na wiosnę zdzierać
achajka_md
2007-01-04, 08:20
 	  			  
Czasem ja tam samą zostawiam bo jak na razie to kable jej nie interesują a tapety i tak będziemy na wiosnę zdzierać


tapety jej tak nie zaszczkodzą jak kable, ja też myślałam, że moje mysze się kablami nie interesują, a jak je zostawiałam same w łazience to przegryzły kabel zasilający od pralki, na szczęście nie był podłączony do prądu...
no a wczoraj Tili mi przegryzła kabel od myszki
kicek
2007-01-05, 14:58
Mam pytanie, moze glupie ale jest. Wiec czasem jak chce poglaskac Brutusa to on standardowo ucieka ale jak np. wskoczy na jakies wysokie miejsce (np. fotel) To zamiera bez ruchu i nawet niedrgnie gdy go glaszczcze... a jak go zostawiam juz po tym to siedzi tak chwilke a pozniej rozglada sie jakby sie obudzil i znow smiga po pokoju. Niewiem juz czy to dobrze czy go az paralizuje strach      niby sie ciesze ale niejestem pewien jak mamm to odebrac wiec pytam sie was. JEsli to glupie pytanie to przepraszam
imagedumonde
2007-01-05, 15:19
prawdopodobnie jest to poza zwiadowcy, tzn maly zamiera bo spodziewa sie, ze cos moze go zaatakowac, ale nie jest to strach, tylko raczej szczegolne napiecie. myszek upewnia sie, czy nic mu nie grozi.
andzia79
2007-01-05, 15:31
achajka_md  mam nadzieję że moja zuźka nie zacznie wcinać kabli, bo biega w sumie po całym mieszkaniu a ja juz jestem za stara żeby za nia ciągle biegać
Kiwi
2007-01-05, 15:44
Moja Weronka też się nie dobiera do kabli ale Romka owszem. Mam nadzieję, że się nie nauczy od niej... Chociaż ostatnio przegryzły, więc może Twojej Zuzi się coś odwidzi. Nigdy nic nie wiadomo szczerze mówiąc...
Kika9210324
2007-01-05, 18:02
Mam pytanko do wszyskich szynszylich specjalistów   

Mam trzy szylki. co robić, żeby je oswoić, nie chcą przyjść do mnie na ręcę, po bieganiu muszę je gonić, one gryzą, "skrzeczą" i w ogóle są obrażone jak tylko próbuję je dotknąć... Co mam robić? Pomóżcie!!!!
Arnua
2007-01-05, 18:08
Proponuję kupić większe klatki(klatkę)-niestety to spory wydatek a nie każdy ma teraz $.Wtedy nie będą tak walczyły na "myśl" o powrocie do klatki.Kulkom którym jest naprawde dobrze w klatce to nawet nie chce sie wychodzić na wybiegi,a jak wyjdą to potem stoją pod drzwiczkami "domu" czekając aż właściciel otworzy.Pozatym pewna osoba pokazała mi jak rozpieścić kulki i to skutkuje,chociaż jest zabawne
Selene
2007-01-05, 19:39
Nie sądzę żeby większa klatka pomogła - raczej jakiś domek w niej albo coś. Zwabiać na smakołyki... Skoro tak reagują gwałtownie na próby dotykania, to lepiej ich nie dotykać jeśli nie jest to absolutnie konieczne. Widocznie potrzebują trochę czasu żeby się przyzwyczaić. Potem powinno być lepiej.
Kika9210324
2007-01-05, 20:18
Arnua, co to jest za sposób??
imagedumonde
2007-01-05, 20:40
przede wszystkim, ja puszczam myszy i wracaja, jak chca. trwa to zwykle poltorej godziny, zanim pierwszy raz wskocza do klatki. zapewnij myszom duza klatke a w niej rozne fajne rzeczy, tunele, kolowrotek, poleczki, domek itd. jesli myszy beda lubic swoja klatke, to bedzie je do niej ciagnac.
Arnua
2007-01-05, 20:51
U mnie też tak jest-wskakują jak się zmęczą albo jak im nudno na wybiegu,czy są głodne i po sprawie.Tyle w kwestii łapania.


Jeśli chodzi o oswajanie to ja kierowałem się zasadą-to są dzikie kulki i nie lubią się miziać do czasu gdy...wczoraj przyjechała właścicielka beż-u towera którego wczoraj kupiłem (która ma wieloletnie doswiadczenie z kulkami i ma ich ok.10) i zaczeła wyciągać moje kulki i (troche) wbrew ich woli i całowac po brzuszku mówiąc do nich spokojnym głosem,przytulać,obracać,podnosić:) Później je odłożyła do klatki a te same chciały wrócić do niej na ręce.Teraz sam...się miziam z kulkami chociaż troche wierzgają (ż?) dzięki czemu poznają mnie.Uczą sie z czasem że nawet jak je podnosze do góry czy łapie to i tak im się nic złego nie stanie.Trzeba z nimi gadać,kłucic się,brać na ręce i miziać potem ostrożnie odstawić.Zobaczycie że po jakimś czasie kulki po odłożeniu nie będą uciekać na koniec pomieszczenia tylko przycupną metra dalej max-to jest sukces
Kiwi
2007-01-05, 20:55
To zależy od szczyli, bo moje wcale nie lubią podnoszenia i głaskania. A jak wierzgają to chyba nie bardzo to lubią albo im trochę niewygodnie w danej pozycji.
Arnua
2007-01-05, 20:57
Skoro dało się tak oswoić 10 szylków (a każdy jest inny) to Twoje może też się da.Spróbuj-może troche będą wierzgać-ale najcześciej w niedobrej pozycji.Złap je żeby im było wygodnie mów spokojnym głosem i ...miziaj
Kiwi
2007-01-05, 20:57
Ja się boję, że na mnie sikną    Bo jak im coś nie pasuje to używają swojej tajnej broni...
Arnua
2007-01-05, 20:59
To zabawne-mam 4 szylki i jeszcze nie widziałem ich tajnej boroni    Może moje zatraciły już i ten instynkt:) Choc widzialem jak przy oswajaniu dwóch kulek raz Sofia staneła na tynich łapach ,ale Felek zwiał
Kiwi
2007-01-05, 21:01
Ja też o tym nie wiedziałam, ale do czasu...    Samiczki właśnie tak sikają, ale słyszałam, że w akcie desperacji samczyki też potrafią
achajka_md
2007-01-05, 21:37
andzia79, ja też miałam, taką nadzieję, ale nadzieja matką głupich   

Arnua
2007-01-05, 21:43
Heheh:D To sikanie u szynszyli jest jak legenda-szyscy słyszeli a nikt nie widział    Ja znalażłem pare razy plamę w pokoju ale nigdy nie widziałem sikania in statu na scenti     


Czy samica kiedy ma ruję wydziela jakiś charakterystyczny zapach ?
achajka_md
2007-01-05, 21:47
http://szynszyla.org/view...&highlight=ruja

z tego co tam piszą to ruję nie tak łatwo zauważyc, więc wnioskuję, że nie ma specyficznego zapachu, no chyba, że jesteś samcem szynszyli
ja u Tili nigdy rui nie zauważyłam, u Luny tym bardziej, może je za słabo obserwuję...
Arnua
2007-01-05, 21:51
Yhm-to co w takim razie wydziela taki zapach? Odkąd mam Sofie to czuje taki dziwny słodkawy lekko zapach-szczególnie jak ją biorę na ręce.Dziwne-może przejdzie
Kiwi
2007-01-05, 21:51
Ja widziałam rujkę u moich szczylek tylko raz. Często sięgały pyszczkiem do tyłeczka, a jak Weronkę przypadkowo dotknęłam stopą podczas wybiegu to stanęła i podniosła tylną część ciała    Ale to było tylko raz i do tej pory nic nie widziałam co mogło by zasygnalizować ruję.


PS Może to sierść jej śmierdzi? Jak dostałam Romcię to jej sierść cuchnęła stęchlizną - widać nie miała dobrych warunków na fermie... Bardzo długo nie mogłam pozbyć się tego zapachu, ale na szczęście juz nic nie czuć i pachnie czystą szynszylką I podczas rujki nie wydzielały żadnego zapachu. W jakim wieku jest Sofia?
achajka_md
2007-01-05, 21:52
a od kiedy ją masz?? i ile ona ma?? może to perfumy właścicielki
Arnua
2007-01-05, 21:55
Nieeee zdecydowanie nie perfumy:) Kto by chciał tak pachnącą kobiete ?! :p Mam ją od wczoraj i ma ok. 6 miesięcy.Poza tym rujke ma na pewno ,bo Felek wariuje przy niej.Wącha tyły i naskakuje natarczywie-ale co taki pisklak może    I tak niedługo będę miał w domu babiniec-3 panny ,a Ferdynand idzie do innej klatki wiec nie będzie takich "aktów" desperacji więcej
Kiwi
2007-01-05, 21:56
A po co go izolujesz, jeśli można zapytać?
Anulcia
2007-01-05, 21:56
Kiwi, niech sobie sikają. Moja poprzednia Szynka czasem tak sikała, bo nie wiedziała, że może... gryźć! Natomiast ten aktualny dibeł potrafi ugryźć i to dość dotkliwie, jak coś jest nie po jej mysli, czyli np. jak za wcześnie, wg niej, musi zakończyć szaleństwa po pokoju. Czasem któreś z nas ma ślady ząbków na dłoni, ale, jak to ujęła imagedumonde. "to nie krokodyl", więc rąk nam nie odgryzie    Chociaż... przedwczoraj mnie zaskoczyła i przez prawie 10 minut dała się miętosić, całować i w ogóle pieścić; oczywiście byłam wniebowzięta, bo baaardzo rzadko jej się to zdarza. Chyba zrobiła mi taki "dzień mamy"     Kochana dzidzia...
achajka_md
2007-01-05, 21:57
no to możliwe, a felixowi nie zazdroszczę, szczególnie, jeśli będzie czuł, a będzie mógł tylko popatrzec przez kraty...no i zazdroszczę hodowli, ja w moich warunkach na razie niestety nie mogę mieć więcej...
Kiwi
2007-01-05, 21:57
 	  			  
Kiwi, niech sobie sikają

Na siebie niech sikają, byle na mnie nie sikały
Arnua
2007-01-05, 21:58
Bo jest taka możliwość że mógłby zapłodnić którąś z samic co jest niedopuszczalne w tym wieku.Tu na forum krąży wiek dojrzałości płciowej  gdzieś w granicach 6-7 miesięcy,ale znam przypadek gdzie samiczka 6 miesięczna urodziła młode(a była w klatce z rówieśnikiem)
Kiwi
2007-01-05, 21:59
Ale felix jeszcze nie jest dojrzały płciowo! On skończył dopiero 2 miesiące... Będzie się bardziej męczył tak jak napisała Achajka.
achajka_md
2007-01-05, 21:59
wiem wiem, że nie mogą tak szybko rodzić, ja tam bym i tak poczekała więcej niż te 6-7 miesięcy...
Arnua
2007-01-05, 22:04
6-7 miesięcy to dojrzałość płciowa kiedy są zdolne do rozmnażania.To nie jest wiek kiedy chciałbym je rozmnażać-to sa dwie różne rzeczy....Jeśli wogóle bym je chciał rozmnażać kiedyś...

Poza tym Felix nie będzie zza krat podziwiał swoich atrakcyjnych sąsiadek ,bo będzie 30 km ode mnie."Hoduje" hobbistycznie szynszyle wraz z dziewczyną-u niej jest druga klatka.I zamieniam się z nia-ja jej dam Felka a ona mi Mambe i będą 3 baby i chłop sam(choc jeszcze nie wiadomo jak długo )

Fakt-Felix ma dopiero 2m i 1 tyg więc teretycznie mógłby być jeszcze 2-3 tyg u mnie ale wolałbym żeby się nie przyzwyczajał do samiczek bo jest uczuciowy i będzie tęsknił
Kiwi
2007-01-05, 22:09
Mam nadzieję, że weźmiecie dla Felka jakiegoś kolegę    A samiczki już się polubiły?
Arnua
2007-01-05, 22:13
Mamba(czarna aksam.) i Chilla (moj standart tłuścioszek:D) się pokochały prawdziwą miłością od pierwszego wejrzenia-nie do wiary poprostu.Ale nie wiem jak one dwie zareagują na swoją wielką nową koleżankę(beż tower) Sofie...Wg.właścicielki lubi ona rządić.Zobaczymy...Felix już się polubił z Chillą i Sofią,Mamby jeszcze nie widział.

Nie wiem czy o tym wiecie ale nie powinno się wsadzać samca z samicą do jednej klatki gdy: samiec wcześniej(niedawno) był w klatce z inną panną-najczęsciej jest tak że taki chłopek dostaje lanie od samicy za to że pachnie poprzednią samicą.
Trzeba uważać-odkurzyć samca przed nową
achajka_md
2007-01-05, 22:13
aha...no to spoko...jak będę miała ochotę na jakis konkretny kolorek szylki to dam Ci znać    (żart oczywiście)chociaż kiedyś...kto wie...

no i życzę powodzenia w oswajaniu bab ze sobą
Arnua
2007-01-05, 22:16
Będę o Tobie pamiętał Ahaja     


Tak jak mówię-Chilla i Mamba to ewenement Zobaczymy co dalej...
achajka_md
2007-01-05, 22:19
dzięki    no i jeszcze raz powodzenia...informuj o postępach
Kiwi
2007-01-05, 22:23
Właśnie informuj, informuj, bo może ja też się skuszę na kolejną dziewuszkę    Jak Ci się uda je zaprzyjaźnić to chętnie skorzystam z jakichś rad dotyczących łączenia trzech babsztyli
imagedumonde
2007-01-05, 22:29
oj, Kiwi, laczenie trzech szyli to koszmar, nie polecam, szczerze.
Arnua
2007-01-05, 22:31
Dobrzę -będę informował wy moje ...oprawczynie.Chciałyście mnie ze skóry obedrzeć    Niech będzie wam wybaczone      

Jutro dołączy do beżowej królewny czarna mamba-mam nadzieje ze bezkonfliktowo a kilka dni później BIG Chilla

No mnie to czeka na dniach imagedumonde i myślę że skoro dwie się już kochają to z trzecią nie będzie tak źle
Kiwi
2007-01-05, 22:32
Wiem o tym niestety. Jakby się nie udało to najwyżej kupię jeszcze jedną dziewczynkę i będę miała dwie pary w dwóch klatkach, które wzajemnie się nienawidzą... Miejsce się wygospodaruje, no bo czego się nie robi z miłości do szyli    Ale to za jakiś czas i przypuszczam, że jeszcze spoooro go upłynie zanim się zdecyduję.
achajka_md
2007-01-05, 22:38
 	  			  
Dobrzę -będę informował wy moje ...oprawczynie.


bo zmądrzałeś wreszcie

Ale to za jakiś czas i przypuszczam, że jeszcze spoooro go upłynie zanim się zdecyduję.


u mnie to samo...niestety, ale u mnie to jest tak, że albo mieszkam z koleżanką albo ze stadkiem szylek
Kiwi
2007-01-05, 22:40
U mnie za to szyle są ze sobą około roku, więc dołączenie trzeciej szylki wywoła wojnę na gigantyczną skalę
achajka_md
2007-01-05, 22:43
no dokładnie....ja jak cokolwiek zmieniam w klatce, np. ostatnio hamaczek...to od razu są bardziej agresywne w stosunku do siebie (ale tylko na moment na szczęście), więc jak by przybyła "ta trzecia"...to hmmm...nie wiem jak by się to skończyło... 


[ Dodano: 2007-01-05, 22:45 ]
Arnua
2007-01-05, 22:49
Z doświadczeń innych ludzi wiem że łączenie szylek straszych niż rok jest trudne.Jest to ponoć związane z tym ,że po roku zaczynają intensywnie(dzięki hormonom) wydzielac indywidualne zapachy(nie rejestrują ich ludzie).Poza tym w ich naturze jest MONO gamia jak się dowiedziałem(wbrew pogłoskom o poligamii) i dlatego samica walczy o samca oraz walczy z nim ,kiedy wyczuwa od niego "inną"

Jak w świecie szylek tak w świecie ludzi
Selene
2007-01-05, 22:50
Moje dwie panie lubiły się od początku, ale pewne miejsca w klatce były i czasami są powodem kłótni. Np. uczą się razem korzystać z miseczki z jedzeniem, bo na początku większa miała przewagę i fukała jak Chilli chciała podejść kiedy ona jadła. Nie wyobrażam sobie dodania im trzeciej z tymi ich "pięknymi" charakterkami.
achajka_md
2007-01-05, 22:53
 	  			  
dlatego samica walczy o samca oraz walczy z nim ,kiedy wyczuwa od niego "inną"


łał, nie słyszałam o tym, o gdzie to znalazłeś??
a tak swoją drogą, to szkoda, że my nie możemy gryźć

Kiwi
2007-01-05, 22:54
Ja się boję dać trzecią ze względu na Weronkę, bo mimo że kocha Romcię co widać, to czasem daje jej ostro popalić. I do miski nie ma dostępu kiedy Weron ją okupuje.
achajka_md
2007-01-05, 22:57
i jak znowu się okazało każda szylka jest inna...a poza tym zawsze można zrobić tak jak pisałaś, mieć dwie klatki...ale ja nie mam miejsca na razie...a dzisiaj na wybiegu mi tak moje szylunie dały popalić, że na razie nie wyobrażam sobie żebym mogła sobie poradzić z trzema...nie mówiąc o większej ilości...
Selene
2007-01-05, 22:58
 	  			  

u Ciebie była duża różnica wieku, więc to pewnie też trochę ułatwiło sprawę...


Zdecydowanie ułatwiło. Zanim małą przyniosłam, to się bałam że będą awantury bo Sziszu ma bardzo "trudny" charakter. A tu taką niespodziankę mi zrobiły Nie dosyć że charakter jej złagodniał to czasami jak mamusia się zachowuje i jak moja mama się zbliża (której ona nie lubi) to dosłownie broni małej - zasłania ją żeby mama nie mogła na nią nawet spojrzeć.
achajka_md
2007-01-05, 23:03
no to nieźle...adoptowała Chilli   :):)
Arnua
2007-01-05, 23:47
Niedługo wrzuce-jutro rano będziecie mogły pooglądać moje kolorowe cuda    


I właśnie-skończcie z tym : ***łaś. Jestem samcem,płeć męska,male,men,guy Jak Fransua

PS>Kobieta od której kupiłem samiczkę jest naprawde ekspertem w sprawach szynszyli-ma świeże materiały z AR Kraków i utrzymuje kontakt ze specjalistami i znawcami zwierząt futerkowych,gryzoni.DOwiedziałem się też np. że rujka jest zaraźliwa:) -w tym sensie że kiedy dostaje ją (spontanicznie) jedna samiczka to np. 2 pozostałem też ją dostają by móc konkurować w walce o partnera

PS.Już są fotki
imagedumonde
2007-01-06, 00:17
no, z trzecia szyla nie musi byc wcale z gorki, bo kiedy dochodzi nowy szyl, zalamuja sie dotychczasowe przyjaznie i sojusze. u mnie to byla naprawde ciezka jatka zakonczona nocna wizyta na weterynaryjnym pogotowiu... ale badzcie dobrej mysli;]
Arnua
2007-01-06, 00:24
Frzysko przedmnom    Chill out    


PS> Co oznacza image du monde? Intryguje mnie to...Na blogu ani słowa o tym
achajka_md
2007-01-06, 11:24
 	  			  
Jestem samcem


ja o tym wiem, tym bardziej, że masz dziewczynę (chociaż to może nie takie oczywiste)...po prostu literówka...a najbardziej mnie rozwaliło jak ten facet z allegro do Ciebie napisał per Pani...to było niezłe
a co do imagedumonde to ja też się pytałam i to znaczy "obraz świata"
Arnua
2007-01-06, 18:24
Alegrowicze są nie do zdarcia:) Ale co moge zrobić kiedy ksywa kończy się na -a


Dzieki za tłumaczenie Są problemy ...z Mambą i Sofią.Sofia jest większa i jest agresorem.Nie dopuszcza Mamby na najwyższą półkę,a Mamba się kryje cały czas przed nią i piszczy:/ Puszcze je na wybieg później razem i zobaczymy.Właścicielka powiedziała że dobry sposób to pocieranie szylek jedna o drugą żeby "podzieliły" się swoimi zapachami,ale nie moge ich opanować sam bo sie wyrywają
imagedumonde
2007-01-06, 18:30
Arnua, gdzies jeszcze jest temat o ksywach ludzi z forum i tam sie bardziej w temat zaglebiam.. a ten link co mam jako www to wcale nie blog :>
Arnua
2007-01-06, 20:29
Mam na myśli http://imagedumonde.blog.pl/      Sofia dalej dominuje albo tak to wygląda-bo Mamba ucieka jak tylko ją poczuje.Zrobiłem pocieranie...obie zaczeły tak piszczeć jak stado piesków    No ale robiłem to przez 20 sec i potem puściłem.Spróbuje teraz dać mambę(nową w klatce) do klatki samą a jutro dołącze tam Sofi-może jakoś przejdzie.


Sofia dostała dziś spryskiwaczem chyba z 5 razy za agresje-nie wiem czy to skutkuje...
Kiwi
2007-01-06, 20:45
A one są cały czas w jednej klatce? Moje bardzo się bały i cały czas były w oddzielnych dopóki nie przestały się na siebie rzucać. Pobyt w jednej klatce stresuje zwierzaki jeśli się atakują. Powinieneś je oddzielić na jakiś czas, stopniowo puszczać je razem po pokoju żeby się zapoznały i ustaliły hierarchię.
Arnua
2007-01-06, 20:48
Tak robię-na początku puściłem standartowo(zazwyczaj dawało rade) szylki do klatki,ale nie wyszło jak pisałem i teraz puściłem Mambe do środka a Sofia lata po pokoju-potem wstawie ją do oddzielnej klatki na noc i jutro puszcze znowu na wybieg razem-muszą troche odpocząć
Kiwi
2007-01-06, 20:50
Mam nadzieję, że się polubią    Życzę powodzenia. 


PS Jak wyrwą sobie kłaczki to możesz im dać do powąchania. Jak podczas oswajania dałam Romce kłaczek Weronki to prawie go zjadła, tak się zaczęła nim interesować
Arnua
2007-01-06, 20:51
Łoj...już pozamiatane    Ale musi się jutro udać.Tak wogóle to Sofia nie zyskała jeszcze moje sympatii...-ma ten swój charakterek-może będzie lepiej.Narazie to tylko chcę wszystkim rządzić,i jest agresywna do Mamby(do Felixa też była ale tego malca trudno nie polubić    ),do tego wydziela przykry zapach.
Kiwi
2007-01-06, 20:54
Moja Weronka ma charakterek i czasami dostaję szału jak widzę jak traktuje tą biedną Romcię...    Też jest wielka jak Twoja Sofia    Czasami chciałabym żeby z kolei ktoś jej dał popalić, żeby sobie nie myślała za dużo, a co! Tylko to by musiała być jeszcze większa zołza, a to już chyba niemożliwe
Arnua
2007-01-06, 20:55
Muszę przyjechac z moją Sofia...Jak nic pomoże
Kiwi
2007-01-06, 20:59
To nie wiem kto by wygrał, hihi    Moja Weronka czy Twoja Sofia. Ale to by było ciekawe
achajka_md
2007-01-07, 11:55
Arnua, ja jak łączyłam moje, to przez pierwsze parę dni były w osobnych klatkach, które stały blisko siebie, tak, że się widziały i czuły, z tym że każda miała domek, więc mogły się schować jak im coś nie pasowało...wspólne wybiegi oczywiście, sikanie i wyrywanie kłaczków...po jakimś czasie zrobiło się mniej agresywnie (a właściwie ze strony Tili, która jest mniejsza, odwrotnie niż u was)...no i w końcu po 5 dniach zostawiłam je razem w jednej klatce i za chwilę przyszłam, to siedziały już obok siebie...więc trzeba po prostu trochę cierpliwości (chociaż teraz łatwo mi mówić, bo jak je łączyłam, to myślałam, że to się nigdy nie uda i panikowałam już, że będę musiała Lunę oddać)

powodzenia
Arnua
2007-01-07, 23:33
Zasada 3 X "C" w oswajaniu to najważniejsza z zasad:Czas,Czas i jeszcze raz czas.Nie można się zniechęcać.Najważniejsze są szyszki
ewk@21
2007-01-08, 08:46
Ja swego Tofcia oswajalam tak ze np jak on siedzial w klatce to siadalam obok i mowilam do niego jak najcieplejszym glosem,poswiecalam mu swoj caly wolny czas i jak wypuszczalam go na wybieg to sama siadalam przy scianie na ziemi i wtedy najczesciej moj szylek podchodzil do mnie i mnie wachal i zapoznawal sie ze mna.Oswojenie go do tego stopnia zeby nie prychal na mnie i zeby w miare bez stresu mogla go wziac na rece zajelo mi o dziwo jakies 3 dni:)Szybciutko co?A teraz z tego mojego Tofika to taki urwis ze ho ho!Ale kochany urwis!Bo jak np sie czegos przestraszy to od razu biegnie do mnie na rece,przytula sie i sie glosno zali...On jest przeslodki:)
Arnua
2007-01-08, 14:09
Gratuluje    Ja miałem na myśli oswajanie dwóch szylków    Ale co tam
ewk@21
2007-01-08, 15:08
O kurcze to chyba nie do konca doczytalam ten temat,ale mysle ze moze sprobuj oswajac je na wybiegu,moze tam im lepiej wychodzi zapoznawanie sie...Wkoncu oswajanie 2 szlkow czy szylki i czlowieka to trudna i skomplikowana sprawa i trzeba miec cierpliwosc:)
Kiwi
2007-06-26, 10:34
Według mnie to minie, zestresował się biedak, bo miałaś obcy zapach na dłoniach i dlatego teraz się boi. I nie martw się, bo moje szylki jak mają dostęp do piasku, a ja je trzymam na rękach to też natychmiast po wypuszczeniu idą się kąpąć
karmelka
2007-06-26, 12:47
ja swoją Tosie oswajam głownie na wybiegu. mowie do niej duzo ganiam sie z nią i sadzam ja sobie na brzuszku zeby mogla mi wejsc na ramie albo na nogę i oswajala sie z moim zapachem. mam ja dopiero tydzien ale juz nie ucieka gdy chcę ja poglaskac i coraz czesciej sama do mnie podbiega, bardzo mnie to cieszy:)
Alex
2007-06-26, 17:24
oswajanie polega między innymi też na tym, ze szylki przyzwyczajają się do Twojej obecności, więc nawet jeśli go nie dotykasz i nie mówisz do niego to on uczy się twoich odgłosów, sposobu poruszania, dźwięku głosu przy rozmowie, no i do dźwięków otoczenia. 

wychodzi na to, że "nie oswajany" bezpośrednio przez Ciebie zwierzak i tak przyzwyczaja się do otoczenia i Ciebie również
Kiwi
2007-06-26, 18:14
Ale raczej nie będzie tolerował dotyku.
julitka_82
2007-06-27, 07:50
Z szylkiem jak z małym dzieckiem, krok po kroku, powoli trzeba go przyzwyczajać i uczyć różnych rzeczy. 

Dream spokojnie, szylek zapomni, że go capnęłaś, ale nic na siłę. Na pewno będzie jak dawniej chodził po tobie i pozwalał sie głaskać. Musisz jednak pamiętać, ze szylki tez maja swoje humory i jak nie maja ochoty na bliskie spotkania i pieszczoty, to po prostu będą człowieka ignorowały. Ale Ty tez pewnie masz takie dni, że nikogo najchetniej byś nie oglądała:)
kicek
2007-06-27, 19:31
Ignorowały albo nawet sikały jak będą marudne... nie masz co się martwić bo mój jest często zły na mnie ale później włazi mi na głowę. Podobno szyla trzeba traktować jak kumpla - kłócić się z nim, rozmawiać itp. Może to i taka duża mysz ale coś tam rozumie
Kubala
2007-07-13, 10:30
Witam, wczoraj nabylem 3 miesiecznego szynszylka prosto z fermy. Cala noc slyszalem jak biega sobie w klatce i myslalem ze z rana jak wstane to moj milusinski bedzie juz spac, ale siedzi w rogu klatki osowialy i nie nie rusza...mam nadzieje, ze to tylko poczatkowy szok... zastanawiam sie czy probowac go juz wypuscic z klatki na wybieg czy poczekac az sie uspokoi i przyzwyczai do otoczenia i troche do mnie samego... probowalem mu takze podsuwac pod nos smakolyki na placu i dloni ,ale nie chce brac niczego ode mnie... ewentualnie jakies sianko ode mnie dziubnie - przy tym wiekszy dystans sie zachowuje to moze dlatego...
julitka_82
2007-07-13, 10:47
Spokojnie, dla szylka to szok, że jest w nowym miejscu i musi się zaaklimatyzować. Musisz malutkimi krokami oswajać go z własna osobą, a wypuść go na chwile wieczorem, jak będzie jego czas buszowania. W dzień daj mu odpocząć. Obserwuj jednak malucha
imagedumonde
2007-07-13, 12:33
jesli masz dzis duzo czasu, to wypusc szylka chodzi o to, zeby pokical tyle, ile chce, bez stresu z zaganianiem go czy lapaniem. zebywyszedl sam i sam wrocil. jest mozliwe, ze w ogole nie bedzie chcial wyjsc, ewentualnie, ze wyjdzie i bedzie co chwile wracal. ja bym go juz dzis puscilam, moje szylki zawsze puszczalam drugiego dnia po przybyciu do mnie.
Kubala
2007-07-13, 15:57
No jak dotad bez snu moj szyszorek sie trzyma, juz dzisiaj bral ode mnie jedzenie z reki , choc nie zawsze... dal sie nawet poglaskac za uszkiem(nie protestowal - moliwe ze bardziej ze strachu niz z przyjemnosci)     Dzis i jutro wieczorem nie dam rady z nim posiedziec bo neistety praca - moze niech sie z klatka i jej otoczeniem widzianym spod krat narazie oswoi....a potem zrobie tak jak piszeszimagedumonde  -zobaczymy jaka bedzie reakcja futrzaka. Choc w sumie nie wiem czy go teraz na chwile nie wypuszcze

Dzieki za informacje...


Chyba jeszcze za wczesnie na spacery bo po otwarciu klatki szynszyla nie wykazywala zadnego zainteresowania... baaa mruzyla oczy i chyba probowala mi powiedziec ze chce isc spac(od wczoraj oka nie zmruzyla), heheh ... uzbrajam sie zatem w cierpliwosc.
Śliwa
2007-07-13, 19:19
Jest taki jeden sposób na odstresowanie szynszylki
Kubala
2007-07-14, 14:14
 	  			  
Jest taki jeden sposób na odstresowanie szynszylki





Jaki ?
Śliwa
2007-07-14, 14:26
Nie wykonywać gwałtownych ruchów tylko powoli... zbliżać do szylki rękę ze smakołykami (czyli karmienie z ręki)

nie hałasować - przebywać jak najdłużej w pobliżu, żeby zwierzak przyzwyczaił sie do twojej obecności...
Kubala
2007-07-14, 15:54
No juz jest lepiej niz na poczatku...otwarlem mu dzis dzwiczki i pare razy wyszedl z klatki i mnie obwachiwal( probowal nawet szczypac zebami ubranie) i zaraz biegiem wracal do domu w klatce. I tak w kolo... jesli chodzi o gwaltowne ruchy to od poczatku na to uwazam . Smakolyki jeszcze nie zawsze ode mnie wezmie, nireaz niewzruszony nie rusza sie z podetknietym pod nos rodzynkiem czy czyms innym    


No i nie wiem kiedy ten moj szyszorek spi bo napewno nie w dzien... glownie siedzi w rogu klatki na najwyzszej polce i duma sobie... mam nadzieje ze minie mu to osowienie z czasem...

dzieki za rady
Agnieszka G
2007-07-18, 07:00
Szynszyle to nocne "brykacze"  wtedy najbardziej są aktywne. Dzień to pora snu i zbierania sił na eskapady:) Oczywiście jest to też kwestia przyzwyczajenia kulki do biegania w innych godzinach niż wieczór, niektórzy opiekunowie robia to wczesnym rankiem ,inni w południe. Każdy inaczej , na ile mu czas pozwala. Moje np są na wybiegu od 5.00 rano , buszmeni:) Co do osowienia hm  z tym może byc różnie . To sa zwierzęta stadne. Tu jest kwestia ile szylak będzie spędzał czasu w samotności, charakterek, ile będzie na wybiegu itd. Kubala mów do niego , rozmawiaj z nim jak najwięcej, staraj się żeby przebywał z Toba w każdym pomieszczeniu. Podejdż od czasu do czau do klatki . Dawaj mu często się obwąchiwac. Nie przesadż z przekupstwem:) ( smakołyki). Delikatnie wsadż ręke do klatki  mówiąc do niego przekonuj że Twoja ręka nie robi krzywdy. Ważna rzecz, wszystkie szynszyle  z hodowli są wyciagane za ogon z klatek , więc ręka nowego opiekuna z niczym dobrym sie nie kojarzy. Smyk jest młody więc pójdzie gładko, zapomni napewno , takie mlodziki mozna przerobic na pieszczochy jeśli będzie się odpowiednio postępowac. Cierpliwośc , tylko tym można cos uzyskac i systematyczna praca dzień po dniu:) .
julitka_82
2007-07-18, 08:13
Święte słowa AGUŚ
julitka_82
2007-07-18, 09:42
Nie są wydziczałe, ale na pewno mają nieco inne usposobienie niż te z domowej hodowli. Spokojnie Dream, Ty dostaniesz maluszka i w dużej mierze od Ciebie będzie zależało jaki on będzie , no i od jego indywidualnego charakteru:)
julitka_82
2007-07-18, 10:10
Spokojnie i nie przerażaj się na początku, bo Filipek na pewno nie będzie chciał od razu się przytulać do nowej kuleczki. Ja dostałam Miki od kuzynki i ona pochodzi z domowej hodowli, ale jest również nieufna . za to bardzo potulna i zero w niej agresji, Dzidzia zaś jest ze sklepu i to straszna zołza i złośnica, ale dzięki temu ze są takie inne, są takie cudowne:)
julitka_82
2007-07-18, 10:13
Twój Książe będzie potrzebował czasu, a Ty musisz uzbroić się w cierpliwość    Filipek jest jeszcze młody i może z oswojeniem obu panów nie będzie większych problemów, choć ich nie wykluczam i powinnaś brać to pod uwagę, ale na pewno sie nie zniechęcać, bo późniejszy widok przytulonych szarych smerfów wynagradza wszystkie trudy    Wierz mi :0 


[ Dodano: 2007-07-18, 10:15 ]
Agnieszka G
2007-07-18, 11:24
Żadnego zniechecania     o tym nawet nie wolno pomyślec. Wszystkie szylaki da się poskromic. Równiez wazne jest aby robic to pokolei. Najpierw nowy przybysz  oswaja się z opiekunem zeby poczuc się bezpiecznie  nastepnie oswajanie zwierzaczków ze sobą. Dogadają się spoko. Ja juz tyle szylek połaczyłam , matko    i z hodowli , domowych, sklepowych . Nie ma rzeczy niemożliwych.
Rózia
2007-07-18, 17:36
Dawaj znać jak będzie szło oswajanie! Będę trzymać kciuki, bo ja obecnie mam problem z moimi chłopakami, którzy się lubili ale do czasu
Rózia
2007-07-19, 15:01
nie wiem czemu sie nie lubią    Wszystko było ok, a tu pewnego wieczoru pod koniec czerwca Maniek zaczął atakować Kubusia i ta ich niezgoda trwa do dziś
Diabolum
2008-06-19, 23:15
Co mam zrobic ze swoją kuleczką mam ja od pol roku a ona nawet niechce wskoczyc namnie ani nic ucieka tak jak by sie mnie bala dlaczego tak ak co mam robic???
smiledream
2008-06-20, 07:19
A dlatego, że szylki to indywidualiści   . Każda ma inny charakter - może twoja akurat to typowy strachajło?

Spróbuj głaskać szylkę za uszkiem - delikatnie - od czasu do czasu (w klatce) - sam zauwazysz, czy i gdzie jej się spodoba.
Podawaj też na ręce smakołyki - pestki dyni, czasem rodzynka, by skojarzył Twój zapach z czymś miłym.
Kiedy szylka jest na wybiegu usiądź spokojnie na podłodze i czekaj aż sama do ciebie podbiegnie, nie wykonuj gwałtownych ruchów. Musi się przyzwyczaić. A niektórym szyszkom zajmuje to wiele czasu.

[ Dodano: 2008-06-20, 07:21 ]
sarahaha
2008-08-27, 10:48
Każdy odobnik jest inny, ja miałam kiedyś 2 kosztaniczki. 1-sza była bardzo towarzyska i taki przytulasek, sama do mnie przychodzila a druga to indywidualistka, nie lubila wchodzic na moja reke, jak była na wybiegu to tylko latała i nie chciała do mnie podejsc także wszystko chyba zalezy od charakterku i usposobienia zwierzaka
Ooo
2008-09-09, 12:06
Felek jest u mnie 2 tygodnie.Gdy jest w klatce to daje sie glaskac i pochodzi do mnie ale gdy jest na wybiegu to ucieka za klatke i boi sie kazdego mojego ruchu :(co zrobic zeby przestal sie bac?
julitka_82
2008-09-09, 12:09
Spokojnie, dwa tygodnie to niewiele czasu? Poczytaj u nas o metodzie kocowej
kinia123
2008-09-09, 12:18
 	  			  
Felek jest u mnie 2 tygodnie.Gdy jest w klatce to daje sie glaskac i pochodzi do mnie ale gdy jest na wybiegu to ucieka za klatke i boi sie kazdego mojego ruchu :(co zrobic zeby przestal sie bac?



Z moją Kitką też tak było mna początku, a teraz można przy niej skakać i nic sobie z tego nie robi
Nutka (mam ją od 30.08) boi się na razie tak jak Kitka (jest ze mną podan rok) na początku.
Cierpliwości, NA PEWNO nabierze zaufania
smiledream
2008-09-09, 14:04
Dziewczyny mają rację uspokajając cię Ooo - Kacyk jest u mnie od prawie miesiąca i mimo, że podchodzi na wybiegu to boi się moich nieco szybszych ruchów, zbyt nagłego zbliżenia do niego ręki itd.

Przywyknie na 100%, tylko daj mu dużo czasu, bo przecież szyszki są płochliwymi zwierzakami i nie można od nich wymagać zbyt wiele odwagi
Nikita
2008-09-10, 12:24
Smile i dziewczyny maja rację, ja mam swoje szylki już prawie półtora roku, ale nadal jak mi coś upadnie albo bardzo gwałtownie się ruszę to uciakają ale zaraz potem znów wychodzą sprawdzić co sie stało, taka już ich natura. A jak chce je już złapać do klatki to jakby wiedziały po co je wołam i wtedy uciekaja przede mną jakby mnie pierwszy raz widziały
iteY
2009-01-15, 16:45
Muniek reaguje na stukanie palcem w podłogę. Zawsze go to ciekawi i podchodzi. Fascynujący też jest odgłos zamiatania. Wokół klatki oczywiście mam non stop mnóstwo wiórków więc i dużo zamiatam. Kiedy Muniek jest na wybiegu podbiega do szczotki jak do swojego kumpla. Wygląda to dość komicznie. Ale kiedy chcę, żeby już wrócił do klatki często właśnie stukam o podłogę zmiotką i go łapię. Czasami jest bardzo zawiedziony, że już zostaje zamknięty ale raczej się nie obraża i sposób ten skutkuje.
Rózia
2009-01-15, 17:09
Jak skojarzy odgłos szczotki z zamknięciem to już tak chętnie nie będzie przychodził
smiledream
2009-01-18, 13:33
Szyszki dość szybko uczą się takich sygnałów. Za jakiś czas, tak jak pisze Rózia, Muniek nauczy się, że szczotka oznacza koniec biegania i będzie zwiewał byleby tylko nie wracać do klatki
kamcia2912
2009-07-25, 23:09
Witam wszystkich!!! Mój szylek Teodor znalazł sobie ciekawe miejsce do przesiadywania. Otóż najlepiej mu u mnie pod bluzką... Kładzie się wtedy na moim brzuchu i smacznie sobie śpi na boczku. Ale niestety nie mam pojęcia co zrobić, żeby po swoich spacerach wrócił do klatki       Muszę się mocno nagimnastykować, żeby go złapać... Mam nadzieję, że uda mi się coś wymyślęć, bo nie chciałabym, żeby mojemu "synusiowi" stała się jakaś krzywda podczas tych gonitw.
Martusia_:)
2009-07-26, 15:59
Ja kiedy chcę, żeby moi chłopcy weszli do klatki zwyczajnie wsypuję im jedzonko i zmieniam piasek    Może tego spróbować.
smiledream
2009-07-26, 20:27
Martusia ma rację, to dobre sposoby. Także zwabienie smakołykiem nie jest złe.

Szyluch po jakimś czasie nauczy się "rytmu" dnia, tj pory kolacji i powinien na nią wracać do klatki. Jeżeli nie będzie chciał, pozwól mu pobiegać jeszcze trochę, ok godziny. Gdy się zmęczy i zgłodnieje - wróci. Po prostu przesuń wtedy porę posiłku.
doncia
2009-07-27, 10:41
Ja Puśka łapie w taki sposób , że jak on biega w takim mini saloniku i chcę go już złapać , to on lubi być między ścianą a szafą , to go zawsze zagonie do tego miejsca i po prostu wkładam rękę i go wyjmuje     U mnie smakołyki nie działają
smiledream
2009-07-27, 20:51
Ok, przywołuję nas wszystkich do porządku    to temat o oswajaniu, a my o powrotach do klatki   


Zatem proszę o powrót do tematu.
Pariyat
2009-08-01, 13:07
Cześć   

ja znalazłam swój własny sposób
po mojej ukochanej suni została mi jej ulubiona maskotka, mysz wielkości połowy szylki, otwieram klatkę wkładam rękę z maskotką i delikatnie noskiem maskotki miziam szylkę po policzku, wtedy ona tak słodko przechyla główkę na bok pokazując gdzie jeszcze ją pieścić, zamyka okczo i podnosi uszko do góry, mowie wam wygląda bosko
Potem jest trochę rozkręcona i zaczyna brykać po klatce, zaczyna jeść i pić
Chyba jej się spodobało
smiledream
2009-08-02, 19:39
Możesz także drapać szyszkę ręką    Też to lubią. Za uszkiem, pod bródką i pod pachą    


Raczej jej się podobało. Inaczej by uciekła lub cię...obsiusiała - jeśli to samiczka.
kamcia2912
2009-08-03, 00:27
Jak sądzicie, czy przez niecałe dwa tygodnie Szylek może się już do nas przyzwyczaić? Bo nasz łobuziak już mnie zaczepia na wybiegu, gdy udaję, że go nie widzę i nawet sam do mnie przychodzi, czasem nawet się troszeczkę połasi. Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej i w końcu przyjdzie mi sam na kolana.


Oooo a teraz podskubuje mi palce u nóg.... Jak fajnie łaskocze....
Kiwi
2009-08-03, 02:46
Tak, to możliwe
Pariyat
2009-08-03, 09:13
Dziś Prija pozwoliła się pogłaskać nie tylko między uszkami i po policzku ale też po całym grzbiecie otwartą dłonią, a kiedy otwieram klatkę ten mały łobuz już do drzwiczek sięga żeby się przywitać i sprawdzić czy da się wyjść. W naszym przypadku oswajanie na łakocie nie sprawdziło się ale za to na pieszczoty owszem    Działa też sposób  "na chomika" ale tylko gdy jest na wybiegu i raczej dźwięki muszą się zmieniać, szeleszczenie np gazetą sprawdziło się 2 razy, bo już za trzecim razem Prija nie była nim zainteresowana. Chyba będę musiała uruchomić wyobraźnię
smiledream
2009-08-04, 20:05
Nic dziwnego, że interesują ją nowe dźwięki. Szylki są z natury bardzo ciekawskie
kamcia2912
2009-08-07, 14:54
Ja mojego szylka wołam tak jak kota i chyba mu się to podoba, bo zawsze reaguje. Zwykłe kici-kici i jakiś drobny smakołyk lub pieszczotka wystarczą, by znalazł się na moich kolanach. Wołanie "na pieska" oznacza, że nie może czegoś robić, np. wchodzić na parapet. Zawsze skutkuje.
Oliwcia:))
2009-11-03, 16:54
A możecie mi pomóc ???     Mam mojego szynszyla już drugi rok a ciągle ucieka przy moim najmniejszym ruchu ...      nie wiem co zrobić by w końcu przestał się mnie tak bać .............
wielkarenia
2009-11-03, 17:48
Każdy szynszyl jest inny, nie wiem czy możemy Ci jakoś pomóc, bo charakteru zwierzaka sie nie da zmienić. Są zwierzaki, które uwielbiają pieszczoty,a są też takie, które nie dadzą się nigdy wziąć na ręcę. Proponuje wypuszczać go częściej, siadać na podłodze jak on jest na wybiegu i pozwalać, żeby chodził po Tobię i przeyzwyczaiał się... ale jak piszesz, że masz go już drugi rok...to może być ciężko. Nie strasz zwierzaka i nie wykonuj gwałtownych ruchów, bo zwierze się boi, no i cierpliwośći ...    Powodzenia!
smiledream
2009-11-03, 21:27
Oliwcia:)), przede wszystkim nie bierz zwierzęcia na siłę na ręce i nie wyciągaj z klatki. To najczęstszy błąd i przyczyna tego, że zwierzak ucieka przed właścicielem. Szynszyle w zdecydowanej większości nie lubią być brane na ręce...
Oliwcia:))
2009-11-04, 18:36
dziekuje ....     


[ Dodano: 2009-11-04, 18:43 ]
smiledream
2009-11-04, 21:09
Nie musisz ganiać go po pokoju - są sposoby, żeby szylka szybciej wróciła do klatki - możesz co wieczór podawać jej na koniec wybiegu dzienną porcję pokarmu - wystarczy, ze przyzwyczaisz go do tego, ze dostaje jeść pod koniec wybiegu (powinien polecieć do klatki za miseczką    ).

Możesz zachęcić go smakołykiem, a co drugi dzień się przecież powinien kąpać - podaj pył na wybiegu, a gdy szylek już któryś raz z kolei wskoczy by się wykapać, będzie ci łatwiej go złapać.

Po prostu zwierzak powinien mieć otwarte wejście do klatki podczas wybiegu i łatwy do niego dostęp. Kiedy będzie chciał - sam wróci, wtedy można go w klatce zamknąć. Moje regularnie sprawdzają "czy w klatce wszystko ok" wracają się napić i na siusiu więc mogę je zawsze zamknąć
Oliwcia:))
2009-11-05, 09:19
Bardzo Ci dziękuję     sprobuje ktorys z tych propozycji.....     Chyba z piaskiem ;p bo moja rodzinka bez przerwy do niego chodzi i mu jedzenia dosypuja wiec na miseczke z jedzeniem raczej sie nie zlapie
D.D.
2009-11-05, 13:09
Oliwcia:)) tylko żeby Ci rodzinka nie zrobiła z kuleczki tłuścioszka     mój się łapie na czarną malwę... Trzymam kwiatka w ręcę a on wędruje za nim aż do klatki i dopiero jak jest w środku to go dostaje    taka mała nagroda
Oliwcia:))
2009-11-05, 14:49
Gdy go wzięłam ze sklepu był taki malutki i wychudzony bo jego siostra go gryzła i  odstraszała   od jedzonka     a teraz już  "Troszeczkę"     przytył              Mój Rufus się jakoś nie daje zaciągnąć na smakołyk do klatki ...
rasia
2009-11-05, 15:06
Ja moją kulkę po wybiegu łapię w taki sposób. Siadam sobie na ziemi, a Rasia wskakuje mi na półkę na klawiaturę, wtedy ja ją sobie stamtąd zabieram i po krzyku. Nawet mi szyszka nie protestuje. Łapałabym ją normalnie, ale jakoś nie wiem jak ją trzymać, przy łapaniu. Nie chcę jej zrobić krzywdy.
Keyra20
2009-11-17, 18:32
Ehh wczoraj sprawiłam sobie nową szylkę samczyka czarnego aksamita. Powiem tak jestem przerażona   . Filip jest totalnym przerażonym dzikusem    wczoraj cały wieczór obijał się o klatkę i zamiast w domku siedzi w kuwecie. Jaki jest najlepszy sposób na oswojenie takiego dzikusa? Dodam, że chyba nie był dobrze traktowany u hodowcy, bo futerko miał brudne, a ogonek jest malutki, króciutki i tak jakby nie jego
wielkarenia
2009-11-17, 18:50
oho, no to bedzisz miala problem, daj mu czas narzie na zaklimatyzowanie. Nie strasz go, starj sie zachowywac spokojnie zeby zwierzak sie nie płoszył i zdobywaj powoli jego zaufanie... coz można razic: cierpliwosci i powodzenia...
Keyra20
2009-11-17, 19:03
wielkarenia, wiem o tym doskonale, ale staram się być dobrej myśli. Na razie wkładam rękę do klatki z kawałkiem migdała i tak trzymam, a on najpierw się rzuca, potem niespokojnie chodzi no i w końcu zatrzymuje się ale nie podchodzi. Ale mam nadzieję, że dam radę
wielkarenia
2009-11-17, 19:12
no tro pozostaje tylko czekać aż zwierzę nabierze zaufania do Ciebie   

powodzenia!
EwUs
2009-11-18, 10:37
Moj rysio juz podchodzi donas ale jak tylko widzi ze tkos chce go zlapac natychmiast ucieka:(
Keyra20
2009-11-18, 17:35
U mnie idzie powoli. Filipek weźmie już słonecznik przez kratkę, ale z ręki tak nie weźmie. Dziś go troszkę wypuściłam i chodził z godzinkę, ale potem z powrotem do klatki uciekł. Chyba skakać nie umie... Bo Franek, to od razu skakał, a Filip tylko po podłodze skacze.
Trampek
2009-12-07, 20:23
Mam pytanie a nie chce spamować. No więc ile czasu oswajaliście swoje kulki bo mam Wiewióra 3 miesiąc i w ogóle nie przychodzi do mnie. Jego wybieg wygląda mniej więcej tak:

Biurko-Łóżko Biurko-Łóżko Biurko-Łóżko Biurko-Łóżko zrobiłem mu zjeżdżalnie z pcv o średnicy 750mm hamaczek, 3 półki dostaje zioła co 2 dni wodę zmieniam raz na 3 dni i nawet ma 2 poidło na zewnątrz^^ i nic go to nie rusza... W zoologu mieszkał z takim samczykiem a klatke mam o wymiarach 100x60x40 cm więc może trzeba dokupić drugą kulkę
smiledream
2009-12-08, 22:05
Przenoszę temat w bardziej odpowiednie miejsce - Wiewiór z tego co mi wiadomo nie jest starszym zwierzakiem, więc tu temat bardziej się nada.


A odnośnie twojego posta - oswajanie szynszyli to trudne zadanie. Czasem trwa nawet rok nim szyszka przyzwyczai się do nowego właściciela a i w wypadku niektórych to przyzwyczajenie może się wiązać jedynie z tym, że zwierzę nie boi się twoich nagłych ruchów, obecności czy jedynie od czasu do czasu wejdzie ci na kolana...
Oswajanie to bardzo długa droga w przypadku szyszek. Poczytaj ten temat dokładniej - sam się przekonasz.
Drugie zwierzę raczej nie pomoże (jeśli zwierzak ma towarzystwo innego to oswajanie trwa dłużej - szyszka nie jest osamotniona i ma towarzysza zabaw - nie szuka więc go we właścicielu), ale to że był z inną kulką a miał mały kontakt z ludźmi może sprawiać że czuje się teraz samotny, tęskni i co za tym idzie jest bardziej wystraszony.

A wodę zmieniamy CODZIENNIE.
tuna
2010-01-06, 19:05
A ja od wczoraj mam szylka, nazywa sie Mushi:) Niestety jest strasznie płochliwy...    wiem ze potrzeba cierpliwosci... ale... ile to moze trwac? Wkladac jedzonko do klatki i słysze szczekanie na mnie:((
patty
2010-01-06, 20:02
tuna,  nie czytałaś postów? Oswajanie może nawet potrwać rok, jak pisała smiledream, a ty masz go dopiero od wczoraj o.O ! Cierpliwości   


PS. jeżeli już tu jestem, to mam takie pytanko. Od razu uprzedzam, że przeczytałam już wszystkie działy dotyczące oswajania, jakie znalazłam,a nie otrzymałam jeszcze konkretnej odpowiedzi jak przeprowadzić proces oswajania, kupując od razu 2 szylki ? proszę o dokładne wytłumaczenie, będę bardzo wdzięczna
Frida
2010-01-06, 23:24
 	  			  
jak przeprowadzić proces oswajania, kupując od razu 2 szylki ?


Siema patty - jeżeli zamierzasz kupić dwie szynszyle potrzebujesz tylko podwoić wysiłki - tak, aby żadna z nich nie czuła się zaniedbana, ponieważ odnoszę wrażenie, że szynszyle są jednak zazdrosne (o względy właściciela przede wszystkim ).
Moje młode (początkiem grudnia skończyły roczek) są u nas od marca 2009. Z pełną odpowiedzialnością mogę napisać, że dopiero po upływie tych 10 miesięcy przestały zachowywać się jak kompletne dzikusy. Naturalnie dużo siedzienia przy klatce i przemawiania do nich, aby przyzwyczaiły się do twojego głosu. Smakołyki ważna rzecz - suszone plasterki jabłek, raz na dłuższy czas rodzynka podana na dłoni. Ale branie na ręce i głaskanie na siłę może zniweczyć wysiłek kilku miesięcy "zdobywania zaufania". Wiadomo, ciężko się powstrzymać patrząc na kulki, ale naprawdę nie warto. Moje nigdy nie były wbrew ich woli tarmoszone ani nikt za nimi nie ganiał - opłaciło się, Frida teraz szuka okazji, żeby wskoczyć mi na ramię i uciąć sobie tam drzemkę
tuna
2010-01-07, 13:46
Heh... Chyba nie potrzebnie panikowalam:) Dzisiaj moje malenstwo daje sie juz glaskac i je z reki:) Puscilam go troche po pokoju i dalam pojemniczek z piaskiem. Mushi latał jak szalony:) i nawet nie jest zly ze go schowalam:pp
patty
2010-01-07, 15:15
Frida, dzięki za odpowiedź, bardzo mi pomogłaś   


a jeżeli chodzi o takie oswajanie z wlaścicielem[ nie chce, żeby mnie olewały, jak już ktoś pisał na tym forum], to jak je oswoić, aby mnie nie zaniedbywały xD. wiem, że pierw trzeba je oswoić ze sobą, ale jak to dokladnie zrobić ? Trzymać je, np. przez pierwszy misiąc w osobnych klatkach, aby pierw się oswoiły ze mną, a puszczać ja tylko na wspólne wybiegi, czy tylko postawić klatki koło siebie, a wybiegi były osobne ?
kiniusia1730
2010-01-07, 15:46
Ja jak oswajałam swoje kulki ze sobą to najpierw były w dwóch osobnych klatkach, które stały blisko siebie. Po 3 dniach jak oswoiły się troszkę z obecnością drugiego wypościłam je dosłownie na 10 minut z klatek razem (oczyścicie cały czas miałam je pod kontrola) powtarzałam to przez kolejne 4 dni. Następnie z racji tego, że posiadam ogromną klatkę to przedzieliłam ją na pól kratką i tak sobie mieszkały przez 2 tyg no i cały czas wspólne wybiegi. Było trochę kłótni, ale jakoś sobie z tym poradziłam. Po dwóch tygodniach kratkę z klatki wyjęłam i od tej pory mieszkają sobie szczęśliwie razem. Nie wiem czy to dobry sposób, ale mi się udało. Jest tu dużo osób bardziej obeznanych ode mnie więc może lepiej niech one się wypowiedzą
doncia
2010-01-07, 17:45
Moja była pysia , też na początku była agresywna , po pewnym czasie dała się głaskać tylko mnie i mojej mamie reszta rodzina ząbki , lub sikała.Brać ją na ręce nie mogłam , bo szczekała i gryzła , ale nie które szyle po prostu tego nie lubią.
patty
2010-01-07, 18:04
kiniusia1730,  tak, tylko nie do końca o to mi chodziło   . Miałam na myśli oswajanie szylek z właścicielem [najpierw], a dopiero ze sobą. Gdybym zrobiła tak jak piszesz, to szylki od razu zaprzyjaźniałyby się ze sobą, a mnie miałyby w dalekim poważani    Chodzi mi o oswojenie dwoch nowych szylek, ale pierw ze sobą, a potem szylke z szylką    właśnie nie wiem jak tego dokonać, bo obie szylki nie będą się znały i kazda będzie nowa. chce by przez pierwszy misiąc nie oswajały się ze sobą tylko ze mną, a dopiero, np. po miesiącu, czy dwoch zapoznać je ze sobą. czy to dobry pomysl ?
kiniusia1730
2010-01-07, 18:31
Oj to przepraszam źle zrozumiałam. Nie wiem czy to dobrze po miesiącu czy dwóch je zapoznać, ja miałam inną sytuację. Bo miałam samiczkę a po trzech czy czterech miesiącach jej pobytu u mnie przygarnęłam jej towarzysza samca. Wiem, że nie powinien to być samiec, ale nie będę rozwijać tego tematu bo nie o tym tutaj rozmawiamy. Moje kulki jakoś im to samo przyszło się oswoiły ze mną, jak chcą pieszczot lub smakołyka, a są na wybiegu to same wskakują mi na kolana    nie znam się na jakiś specjalnych technikach oswajania
wielkarenia
2010-01-07, 19:40
patty,  robisz bałagan na forum. Myślę, że jak będiesz miałą te szynszyle to wszystko 'wyjdzie w praniu'. Wiedza i doświadczenie innych osób z forum, powinono Ci wystarczyć. Dwie szylki oswaja się tak samo jak jedną,z taką różnicą, że trzeba poświęcić im dwa razy więcej czasu i uwagi. Skoro jedna szylka zaintersuje się Tobą jak będzie  na wybiegu to drugą z dużym prawdopodobieństwem zrobi to samo. Osoby z forum raczej nie powiedzą Ci jak się będa szylki sie zachowywały i czy cię nie oleją jak będa razem na wybiegu. Cierpliwości. Najpierw szyllki później pytania. POzdrawiam.
Mały z Mokotowa
2010-01-14, 20:41
No udało się. Łączenie przebieglo jak ... nie wiem, ale bardzo łatwo. pierwszy wieczor klatki kolo siebie. drugi dzien rano wspolny wybieg. po poludniu to samo. wieczorem juz w jednej klatce, trochę sie pogiziały, poszczekały i za uchy pociągły. Starsza ( Maly ) pokazujac kto tu rzadzi odstraszal od swego amciu i pićku. Noc minęła... ( bo musiała). Teraz dwie psiapsiuly jakby znaly sie od lat. Młoda (Sniezka) oczywiscie nie jest ulegla w 100% i walczy o co nie co ale jest cisza spokoj. Spią razem jedza razem. Pełen sukces. Nie wiedziałem ze to moze potrwać kilka godzin, dlatego tez ogromne zdumienie mnie złapało.


Podziekowania dla autorow postow o łączeniu, sporo pomogły BIG THANKS'y !!


Podobne tematy: