Mogą byc 2 samice ?

Kategoria: Łączenie i oswajanie szynszyli



baby_rasta
2006-06-23, 13:38
Mm szynszyle od 3 tyg (samiczka) i mam mozliwosc kupienia dla niej drugiej. Ale nie chce raczej kupowac samca, bo nie chce miec małych. Czy jezeli kupie 2'gą samiczke, to nie beda sie gryzly ?! Mmoja mam 4mc, a ta ktora planuje kupic ma 3mc. Prosze o pomoc i rady. Pozdraiwam
Tati91
2006-06-23, 14:12
Myslę, że mogą być 2 samice. Uważam też, że starsza może dominować nad młodszą (był już taki temat o hierarchii szylek-poszukaj, to może się okazać przydatne!). Jeśli masz możliwość, trzymaj je na początku w 2 osobnych klatkach. Twoja obecna szylka może być nieprzyjazna dla nowej, bo miała już swój teren, wiedziała że jest sama, a tu nagle jakieś nowe zwierzę. Trzymaj je więc osobno. Wypuszczaj na wspólny wybieg, staraj je się do siebie zliżyć. Jeśli zobaczysz jakąkolwiek agresję, to rozdziel je i nie dopuść, bo jedna się drugiej bała. Wspólne zabawy, wybiegi-to Ci pomoże. Pamiętaj też, żeby nic nie robić na przymus! Nie zmuszaj ich do nieczego. Szylki potrzebujączasu na poznanie się. Kiedy zobaczysz, że się dogadują, możesz dać je do jednej klatki. Pamiętaj jednak, że nie zawsze jest 100% pewności, że się zaakceptują, ale myślę, że będzie OK. 


Powodzenia i pozdrawiam
Bobowita_MW
2006-06-23, 15:54
Według mnie mogą być 2 samiczki. W końcu w grupie rażniej.
norah18
2006-06-23, 15:58
Obie szylki są młode i jest prawie stuprocentowa gwarancja, że szylki się polubią. Są to w końcu dosyć towarzyskie zwierzęta i na pewno będzie im w dwójkę lepiej    Oczywiście takie jest moje zdanie.

Jeśli zdecydujesz się kupić drugą szylkę, nie zapomnij o stopniowym oswajaniu ich ze sobą. Osobne klatki, ale obok siebie by przez kraty mogły się "spotykać". Potem wspólne wybiegi (koniecznie pod Twoją kontrolą!) no i powolne oswajanie. Ja to już przeszłam, ale z 3 letnimi prawie szylkami, no i mam parkę a nie samice. Polecam przeczytać w dziale artykuły na temat oswajania. Mówię Ci, bardzo pomocne!
Kiwi
2006-06-23, 23:28
Ja oswajałam dwie samiczki ze sobą, tylko były trochę starsze. W tym wieku nie maja jeszcze raczej wykształconego instynktu, więc może się polubią. Z czasem na pewno będą konkurować ze sobą i będą musiały ustalić kto jest górą - może polecieć kupa futra - ale nie musi. Ogólnie to jest tak, że samiczki jest najtrudniej ze sobą oswoić, bo są bardzo terytorialne i nie lubią intruzów. Ale ich młody wiek przemawia na korzyść ich przyszłej przyjaźni. Jeśli masz jakieś pytania to pisz śmiało - ja niedawno pogodziłam ze sobą dwie panny
l'homme
2006-06-27, 00:19
Według mnie nie ma powodu by nie dawać dwóch samiczek do jednej klatki. Musisz tylko je przypilnować, czy nie będą się gryzły, bo jeśli tak tobędziesz je musiała rozdzielac i powoli ze sobą oswajać.
Rockgirl_Madzik
2006-06-27, 00:24
 	  			  
Według mnie nie ma powodu by nie dawać dwóch samiczek do jednej klatki.



Przecież to logiczne, że szylka zadomowiona już w swojej klatce nie przyjmie nowej lokatorki ot tak. Będzie bronić swojego terytorium. Dlatego konieczne są na początek dwie klatki i zapoznawanie na neutralnym terenie. Proszę nie dawać niemądrych rad.
Tati91
2006-06-27, 17:51
 	  			  
Przecież to logiczne, że szylka zadomowiona już w swojej klatce nie przyjmie nowej lokatorki ot tak. Będzie bronić swojego terytorium


I tu się zgadzam! Szylka zauważy intruza i zaczną się gryść . Konieczne są dwie klatki!
l'homme
2006-06-27, 19:33
Nie zerwałem tego z sufitu. Mówię to o czym się przekonałem. Kulka jest z amatorskiej hodowli szynszyl od mojej przybranej cioci. Kiedy moja ciocia łączy szylki tej samej płci to nie ma komplikacji z klatkami. Jedna dziewczynka idzie do drugiej dziewczynki i tak zostaje i nie ma jakiś walk pomiędzy nimi.
Rockgirl_Madzik
2006-06-27, 21:06
Mimo wszystko uważam i uważać będę, że taki sposób zapoznawania szylków "na siłę" jest nieodpowiedni i może doprowadzić do walki pomiędzy szylkami.
Tati91
2006-06-27, 21:15
 	  			  
Mimo wszystko uważam i uważać będę, że taki sposób zapoznawania szylków "na siłę" jest nieodpowiedni i może doprowadzić do walki pomiędzy szylkami.


Popieram.
norah18
2006-06-28, 00:44
Również popieram. Poza tym objawy takiej "walki" mogą się pojawić dopiero później, nie musza być tak od razu, kiedy Ciebie nie będzie w domu/pokoju, bo np. pokłóca się o jedzenie. A czasem i bez powodu. Ważne jest stopniowe oswajanie ze sobą szynszyli. Miłość od pierwszego wejrzenia w świecie szylek raczej nie istnieje
Tati91
2006-06-28, 20:37
 	  			  
Miłość od pierwszego wejrzenia w świecie szylek raczej nie istnieje


Tu też się zgadzam .
Kiwi
2006-07-01, 16:48
To naprawdę niezbyt mądre. Nie chciałabym mieć potem rannej lub łysej szynszyli. Ciekawe, że moje dwie dziewczyny na początku się gryzły i miałam mnóstwo problemów by je pogodzić. Twoja metoda się niestety nie sprawdza. Obce szynszyle zawsze będą walczyć. Nawet jeśli te, które są trzymane w tym samym pomieszczeniu się nie gryzły (bo twoja ciocia chyba nie stawia klatek w oddzielnych pokojach) to zwróć uwagę na pierwszy post. Wyraźnie jest napisane, że szyle są z różnych środowisk.
Tati91
2006-07-05, 12:20
Ja też nie chciałabym mieć "poszkodowanej" szylki   . Wątpie, żeby szylki się ze sobą już na początku zgadzały, szczególnie jesli są z różnych środowisk. Nie warto liczyć na to, że jak wpuści się dwie obce sobie szylki do klatki to po minucie się zaprzyjaźnią. Po minucie może najwyżej polecieć futro, albo któraś z nich może na prawde ucierpieć   .
Kiwi
2006-07-05, 13:06
Bardzo rzadko może się zdarzyć, że polubią się od pierwszego momentu    To już prędzej między samcami lub w parkach (kiedy najpierw był u nas samiec, bo samiczka jest bardziej terytorialna i może walczyć zacieklej    ), ale jeszcze nie słyszałam żeby 2 samiczki się z miejsca w sobie "zakochały"
Tati91
2006-07-05, 13:09
Ja też o tym nie słyszałam. W zupełności zgadzam się z Kiwi   .
Bobowita_MW
2006-07-05, 17:01
A moje szylki polubiły się od razu.
Kiwi
2006-07-05, 21:31
Ale zauważ, że masz parkę, a nie dwie samice. jest subtelna różnica
Tati91
2006-07-05, 22:48
..subtelna, a jednak zależy od niej wiele rzeczy. Pozdro   .
agata
2006-07-06, 20:12
ja mam 2 samce i laczenie zajelo mi 2 tyg
Cornelia
2006-07-06, 20:47
Według mnie mogą byc 2 samiczki, ale muszą się do siebie przyzwyczaic, najpierw przez szczeble klatki, a potem w formie krótkiego wybiegu, którego czas stopniowo się wydłuża, powiedzmy, po kilku dniach o 5 minut dziennie. Kiedy się dobrze poznają można zaryzykowac noc w jednej klatce. Należy jednak pamiętac o tym, żeby nie dawac do jednej klatki zwierząt o duzych różnicach wiekowych, gdyż większa i silniejsza samiczka może nażucac swoją wolę słabszej szynszylce. Wtedy słabsza szynszylka będzie z pewnością próbowac odgryźc się starszej szynszylce. Może wtedy dojśc do bójki między samicami. No i każdy wie: posypie się futro, a szynszylki będo pogryzione i podrapane, a niektóre pogryzienia będą mogły wymagac interwencji weterynarza. Są oczywiście wyjątki od tej reguły i może się zdażyc, że młodsza szynszylka będzie nażucac swoją wolę tej starszej. Po zachowaniu wszystkich tych środków ostrożności powinno się udac, jednak też może się nie udac. Wtedy, gdy się zauważy, że jedna szynszylka jest agresywna w stosunku do drugiej, lub obie toczą ze sobą bitwę, należy natychmiast rozdzielic szynszylki. Tak samo trzeba postąpic, gdy szynszylki są poranione bądź wychudzone [może się zdażyc, że jedna z nich nie będzie dopuszczac drugiej do jedzenia].
Kiwi
2006-07-06, 23:39
Samiczki mogą się "dobrze poznać" nawet po kilku miesiącach. Według mnie jest zupełnie inaczej. Jeśli mamy dużą różnicę wiekową, to potencjalnie strasza szynszyla szybko zdominuje młodszą. Większa i silniejsza wygra (czyli ta starsza). Co innego kiedy są w podobnym wieku. Tu właśnie według mnie popełniłam błąd, bo między moimi szylkami jest ok. 2 miesięcy różnicy, czyli bardzo mało. Miały równe szanse, były na tym samym etapie rozwojowym. To właśnie starsza chciała się "zapoznać", ale ta młodsza (nowa) nie dopuszczała jej do siebie. Dopiero po długim czasie też zaczęła być ciekawska. Krok po kroku zaczęły się do siebie zbliżać. Tylko niech was nie zwiedzie to, że jednego dnia szylki się nie atakują. Następnego dnia może być zupełnie inaczej    Jeśli je wypuścimy razem, mogą się ignorować lub atakować. Czasami właśnie ignorowanie bierzemy za przejaw sympatii. Dlatego trzeba więcej czasu żeby mieć jaką taką pewność, że szyle sobie nie zrobią nawzajem krzywdy.


PS Nie wiem, czy udało mi się wyrazić dokładnie tą sytuację. Mam tylko nadzieję, że pomoże w przyszłości. Ale zawsze wszystko zależy od szylek
Tati91
2006-07-07, 17:40
 	  			  
Ale zawsze wszystko zależy od szylek


Jasne, więc nigdy nie wiadomo, kiedy się polubią. Jedne po miesiącu, inne po dwóch..
Propo różnic wiekowych. Jeśli starsza szylka jest np. oswojona, to młodsza będzie brać z niej przykład (jak już się zaprzyjaźnią oczywiście, bo trudno, żeby jedna naśladowała dwugą, kiedy się gryzą i drapią!). Wyobraźmy sobie: starsza szylka wchodzi nam na rękę, na kolana, chce by ją głaskać. Myślę, ze po pewnym czasie ta młodsza będzie próbować robić to samo. A jeśli nawet nie naśladować, to ta młodsza zobaczy, że na naszych rękach jest bezpiecznie, bo przecie tej drugiej nic nie jest-wręcz przeciwnie, jest jej bardzo dobrze, gdy ją dotykamy. Wniosek? Jeśli jedna szylka jest oswojona i zaprzyjaźniły się z młodszą, to tą "nową" łatwiej będzie oswoić. Przynajmniej ja tak myślę. Pozdro .
Kiwi
2006-07-08, 11:44
Według mnie nie    Ja zaczęłam od oswojenia nowej szylki ze mną, a dopiero potem z moją "starą" szylą. Powód był taki: po pierwsze znam jedną osobę, która łączyła samiczki i zrobiła to w 2 tygodnie, ale jednak kosztem własnych relacji z nową kulką. Nie ma z nią kontaktu, ona ją po prostu olewa    Dlatego ja najpierw zaprzyjaźniłam się z Romką, żeby miała kogoś komu może ufać. Wiadomo, że nie zastąpiłam jej drugiej szylki, ale miała jakie takie oparcie    Kiedy Weronka ją gryzła i atakowała, Romka siedziała w rękawie mojego szlafroka i czuła się bezpieczna. Potem nabrała jakiej takiej odwagi i stawiła czoło mojej szylce    Dlatego jeśli najpierw będziemy łączyć szylki trzeba się liczyć z tym, że jeśli się polubią, ta nowa nie będzie nas potrzebowała i to "oswajanie" będzie trwało baaardzo długo.
Tati91
2006-07-08, 12:21
Pewnie masz rację Kiwi, napisałam w poprzednim moim poście tylko to, co mi się wydawało, a nie to co jest faktem   . Po prostu tak myślałam, ale nie wiedziałam czy to słuszne. Widzę, że jednak nie. Dzięki za wyprowadzenie z błędu   .
Kiwi
2006-07-08, 23:05
Nie no, jasne    Ja też mówię to tylko i wyłącznie z mojego doświadczenia (i znajomych)    Pewnie są wyjątki    Chociaż my nie zastapimy kulce drugiego szyla    I takim sposobem mając kompana w klatce po pewnym czasie zaczyna nas olewać
RedEyed
2007-11-27, 14:12
Moja Szyszunia niedługo skończy 5 lat. Bardzo chciałabym żeby miała jakiegos towarzysza, ale jednak wolałabym nie kupować samczyka, żeby się nie rozmnożyły. Czy jak dokupię jej koleżankę to mogę je trzymać w jednej klatce?

Kiedys pani w zoologicznym sklepie powiedziała mi, że nie ma szans, bo się pogryzą.
RedEyed
2007-11-27, 15:00
Ojej ale ja nie mam możliwości posiadania w tym momencie dwóch klatek... Dlatego muszę się 10 tysięcy razy zastanowić zanim się zdecyduję na kolejnego szylka. A marze o tym bardzo   

Teraz to już sama nie wiem co robić...
julitka_82
2007-11-27, 15:04
Przemyśl to rzeczywiście, a może masz taki transporterek dla kota? Ja mam dwie samiczki i strasznie się kochają, mimo, że na początku nie było łatwo:)
Kiwi
2007-11-27, 15:07
Jeśli nie możesz mieć dwóch - nie kupuj drugiej szynszyli. Nie można wrzucić ich do jednej klatki, ta nowa musi mieć przecież jakieś schronienie, w którym będzie się czuć bezpiecznie. Dlatego druga klatka jest absolutną koniecznością. Jeśli nie chodzi o brak miejsca to popytaj gdzie się da, może ktoś ma do oddania lub pożyczenia na trochę klatkę dla szyli, ewentualnie dużą dla królika, trzeba w niej tylko zamontować półki.
RedEyed
2007-11-27, 16:13
Mam transporter dla mojej Szyszuni bo mieszkam gdzie indziej a studiuję gdzie indziej i nie mogłabym zostawić ojej Szyszuni z mamą w domu bo ona nie ma czasu, żeby ją wypuszczać, poza tym nie przeżyłabym bez niej tyle czasu    A ona lubi ze mną jeździć samochodem, śpi wtedy zawsze u mnie na rękach, ważne żeby tylko ciepło miała.

Nie chodzi o brak miejsca faktycznie, tylko o brak pieniędzy. Jeśli uda mi się jakoś dostać nowego szylka za darmo to wtedy kupię drugą klatkę bo mam już nawet upatrzoną
Jodus
2007-11-27, 17:13
rzeczywiście z anim zakupisz szylkę zastanów się czy będziesz miała czas na oswajanie samiczek bo raz zajmuje to tydzień a raz miesiąc a innym razem jeszcze dłużej...

jeżeli zdecydujesz się zakupić drugą kulkę to na naszym forum jest pełno tematów o "Oswajaniu", "Łączeniu" więc zachęcam do przeczytania...
co do szylki za "darmo" to poszukaj ogłoszeń nawet w internecie teraz dużo ludzi oddaje zwierzaka za darmo lub za mały koszt...
RedEyed
2007-11-27, 17:20
Akurat teraz to mam bardzo dużo czasu, tak naprawdę jedyny problem to w tym momencie pieniądze. I dziękuje za wszystkie odpowiedzi ^^
moonlight
2007-12-05, 14:21
a właśnie, znacie kogoś, kto chciałby oddać samicę? Szukam npartnerki dla mojego Ricca...
imagedumonde
2007-12-06, 00:46
dlaczego szukasz partnerki a nie kolegi?
moonlight
2007-12-06, 11:59
bo tak sobie wymyśliłam z noim chłopakiem, właściwie prawowitym panem Ricca, że znajdziemy mu samiczkę, może uda sie stworzyć małą rodzinkę, takie małe marzenie...
Jodus
2007-12-06, 12:50
Moonlight najpierw radzę poczytać tematy o ROZMNAŻANIU i problemach jakie sie z tym wiążą...

zdajecie sobie sprawę że to nie będzie raz potomstwa tylko kilkanaście a na dodatek nie powinno się trzymać kilku szylek różnych płci nawet jeżeli są to rodzice z potomstwem... bo zwierzęta tak tego nie rozumieją jak my ludzie... samica to samica a samiec to samiec i tylko to sie liczy...
moonlight
2007-12-06, 12:53
Oczywiście, że zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę, nie traktuj mnie jak blond-idiotkę, ja myślę...
Jodus
2007-12-06, 13:01
nie traktuje cię tak...

jak sobie wyobrażacie tą "RODZINKĘ"
moonlight
2007-12-06, 13:05
Oczywiście,  że planujemy kupno kolejnej klatki, myślę, ze większość młodych będziemy oddawać, w końcu każdy ma ograniczone fundusze... no i przestrzeń w mieszkaniu. Oczywiście nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy Ricco będzie krył samicę, która jeszcze nie zdążyła się zregenerować po porodzie. Wiesz, jestem córką pielęgniarki, mam swój instynkt, wiem, na co można sobie pozwolić, a na co nie...
Jodus
2007-12-06, 13:13
a czy masz pewność że będziesz miała komu oddać młode:?: co jak nikt nie będzie chciał maluchów    co jeżeli będą jakiś komplikacje zagrażające życiu matki(które co raz częściej się pojawiają):?:

Praca mamy nie ma tu znaczenia... ja proponowałabym dokupić samca może być młodziutki jak go kupisz i też będziesz mogła go wychować...jeżeli 2 szynszyle to za mało można dokupić kolejnego samczyka...
wiele osób na forum ma po 2-4 szylek tej samej płci i uwierz że są tak samo szczęśliwi... bo jak zwierzaki się zaprzyjaźnią to już nie ma znaczenia płeć bo i tak wyglądają jak rodzinka...
imagedumonde
2007-12-07, 09:12
moonlight, przemysl to jeszcze, prosze, bo to bardzo kiepski pomysl. zeby stworzyc rodzinke nie trzeba rozmnazac szyli - mozna przygarnac ich kilka do siebie, bylaby zgrana paczka braci. jesli chodzi o koszta, to po pierwsze, na allegro bywaja szyle za symboliczna zlotowke, zawsze jest rowniez claudi, ktory z checia odda Ci za darmo nawet kilka szylkow. w sytuacji, kiedy prawdopodobienstwo powiklan zwiazanych z ciaza jest naprawde ogromne w polaczeniu z duza iloscia samotnych, poniekad bezpanskich szylkow, rozmnazanie jest fatalnym rozwiazaniem...
janek1815
2007-12-08, 19:53
 	  			  
Wiesz, jestem córką pielęgniarki, mam swój instynkt, wiem, na co można sobie pozwolić, a na co nie...



Jak jesteś taką osobą to posłuchaj jodus imagedumonde bo nic z tego dobrego nie będzie. Może pierwszy lub drugi raz a co później ?? Będziesz wykańczać samicę po to aby rozdawać szylki? To nie ma sensu. Jest to spełnienie tylko swojej zachcianki bo chcę mieć małe kulki. Jak urosną to je rozdam a potem zrobię sobie następne pluszaki. A pewnego dnia powiesz dość i Ricco trafi do innej klatki lub na zabieg do lecznicy
kolebka
2008-08-31, 16:36
mam 5letnią samiczkę i myślę intensywnie nad dokupieniem jej towarzyszki

w jakim wieku powinna być nowa szynszyla?
chyba ze wezmę samca i wykastruję, znam dobrego weta do gryzoni.
dodam jeszcze, że Myszkę mam od tygodnia i nie wiem ,czy to nie za krótki czas, żeby kupować już nową...
z tym, że w nocy daje mi nieźle popalić, muszę przy niej siedzieć bo inaczej płacze...
Rózia
2008-08-31, 16:47
Lepiej kup samiczkę- po co kupować samca i narażać go na stres związany z kastracja?

Nie ma za dużego znaczenia w jakim wieku będzie nowa samiczka. Byle nie była za młoda (tzn musi mieć minimum 3 miesiące). Wiadomo, że młodszą łatwiej oswoić i jest większe prawdopodobieństwo, że starsza podporządkuje sobie młodszą. Choć nie jest to w 100% pewne, bo może się okazać, że to młodsza pokaże pazurki starszej
Ale jeśli kupisz/przyjmiesz samiczkę w podobnym wieku to też może się przecież polubić z obecną.
kinia123
2008-08-31, 17:03
2 samiczki mogą być razem, aczkolwiek istnieje duża możliwość, że się nie polubią. Samice mają silnie wyostrzony instynkt terytorialny.Ja mam 2 samiczki.Jedną od  ponad roku, drugą od 3 dni.Starsza szylka jest agresywna wobec małej, jednak jej agresywność stele się zmiejsza.Bądźmy cierpliwi
kolebka
2008-08-31, 17:31
dziękii.


aa czy nie jest w ogóle za wcześnie na towarzystwo dla Myszy, która jest u mnie od tygodnia ?

jeszcze związane z łączeniem- czy w początkowym stadium, kiedy będą jeszcze w osobnych klatach (o ile w ogóle sie zaprzyjaźnią na tyle,żeby być w jednej ) czy nie ma takich sytuacji, że obie w nocy zaczną szczekać, na zasadzie nawoływania?
smiledream
2008-08-31, 19:01
Troszke za wcześnie, jeśli chodzi o sam fakt dodatkowego stresu, który szyszka przeżyje. Daj jej jeszcze ok 2 tygodni i zapewnij towarzystwo.


Szczekanie - nie jest nawoływaniem (małe sprostowanie-jest to oznaka strachu) - pogaduszki szynszyli są raczej ciche, takie "delikatne mruczenie). Odsyłam na stronę:

http://www.chinchilla-sounds.de/index_en.htm

a dokładnie odgłosy kontaktowania się szynszyli:

http://www.chinchilla-sounds.de/kontkt_e.htm
kolebka
2008-08-31, 19:08
dziękuję za wyprowadzenie z błędu     


uff czyli jeśli sie zaakceptują, to nie będzie problemu z tymi głośnymi odgłosami?
oczywiście poza skakaniem i zabawami w klatce, ale one mi nie przeszkadzają bo klatka stoi na noc w łazience.
smiledream
2008-08-31, 19:17
Nie, nie będzie. Oczywiście na początku bądź przygotowana na parskanie i szczekanie - ale to do momentu, kiedy już się polubią. Najpierw będą ustalały hierarchię co "brzmi" i wygląda...agresywnie
Kiwi
2008-08-31, 22:33
No halo, nie róbmy zaraz z samic jakichś potworów. Połączenie dwóch samic jest tak samo realne jak połączenie samców, a jeśli robi się to na terytorium neutralnym to nie powinno być problemów. Samce też mogą się w ogóle nie polubić, czego przykładem są np. szylki Rózi.
smiledream
2008-08-31, 22:34
Ale ja nie robię Kiwie    ja tylko mówię, że mogą, zresztą i samce mogą być agresywne. To tak jak przy większości prób łączenia, bez znaczenia czy: samica-samica, samiec-samiec, samica-samiec.

Wiadomo, że będą mogły na początku pohałasowac, a potem ich pogaduszki będą raczej cichsze.
Kiwi
2008-08-31, 22:38
To do Kini było skierowane    Ostatni post na poprzedniej stronie. Mój błąd
fairy
2008-09-01, 10:23
ja ostatnio połączyłam 4 zupełnie obce dla siebie kule - 1 samiec, 3 samice    z czego jedna z samic była na tym terytorium już od dawna. łączenie jak zwykle z gatunku błyskawicznych   

także teraz skłaniam się ku teorii, że nie ma na to żadnej zasady
Nikita
2008-09-01, 17:51
Samcza połączyłaś z samicami ????      Z tego co wiem to jesteś jedną z największych przeciwniczek trzymania szylek obu płci razem ??? A tutaj taki szok !!! Nie zprzedajesz samca do samic ani samicy do samców, a tutaj sama je łączysz ??!! Dość dziwne !!!
fairy
2008-09-01, 19:01
Nikita, nie jestem przeciwniczką rozmnażania czy trzymania par mieszanych [co zawsze podkreślam] a już napewno nie największą    [w ogóle wypraszam sobie!]


Nie zprzedajesz samca do samic ani samicy do samców, a tutaj sama je łączysz ??!! a tutaj sama je łączysz ??!! Dość dziwne !!!



Po pierwsze to w ogóle nie sprzedaję tylko oddaję [chyba, że w pracy] - Po 2gie, jeśli coś jest moją własnością to mam prawo powiedzieć, że nie sprzedaje blondynkom czy osobom lubiącym niebieski kolor - i nikomu nic do tego A co do tego co z czym łączę, jak to się mówi, wolność Tomku w swoim domku też nikomu nic do tego - nie widzę żeby te dwie rzeczy się wykluczały, bo dlaczego mam oddawać komuś samiczkę do samczyka jeśli widzę, że o rozmnazaniu nie ma zielonego pojęcia a sama nie trzymać parki? to tak czysto teoretyzując, bo parki są lipne i kłopotliwe ;p
Jestem przeciwniczkom brania się za rozmnażanie przez osoby które nie mają wiedzy ani doświadczenia, a raz, że osobiście uważam, że doświadczenie teoretyczne mam bardzo duże, praktyczne małe - jedna ciężarna samiczka w zagrożonej ciąży, chów wsobny, za młoda mamusia która nota bene była też zaniedbana i niedożywiona. Także nawet gdybym miała parke i rozmnażała to nie kłóciłoby się to w żaden sposob z moimi poglądami. A potomstwa i tak nie oddawałabym do parek mieszanych, o, nawet jeśli to tylko kaprys to ma m do niego prawo.

A po 2gie, to nie moje szynszyle a szynszyle sklepowe za młode na rozmnażanie
także dont worry

ja w domu mam obecnie 5 samców więc nawet nie wyobrazam sobie sprowadzenia samiczki - chyba by się zżarły żywcem przy pierwszej rui
Nikita
2008-09-01, 21:28
Ja się nie wtrącam tylko chodziło mi o to,że na forum "wyśmiewałaś" i negowałaś osoby chcące rozmnażać, dlatego teraz zdziwiło mnie, że łączysz szyle      

A prawo masz do robienia czego chcesz w swoim domu i tego nikt Ci nie odbiera

A co do tych szyli, są sklepowe ale podobno szylki nawet mogą zajść w ciążę mając trzy - cztery miesiące, więc skoro masz je w sklepie to chyba muszą tyle mieć, bo min.trzy miesiące muszą być przy mamie, więc coś chyba tu nie gra: albo masz za młode szylki do sprzedania albo już gotowe do rozrodu i są razem ???
fairy
2008-09-01, 21:38
min muszą mieć dwa miesiące a nie trzy, zajść w ciążę mogą dopiero jak samczykowi zejdą jądra a to następuje, indywidualnie ale średnio między 4 a 6 miesiącem życia i bynajmniej umożliwia to kontrolę rozrodu    Poza tym te 3 miesiące o których piszesz to skrajność i naprawdę niewielki odsetek, prawdopodobienstwo prawie takie jak wygranej w totka   

takie sprostowanie.


nie 'wyśmiewałam' - jeśli już to odnosiłam się krytycznie do takiego pomysłu ale nie nazwałabym tego wyśmiewaniem bo śmiesznego w tym nic nie widzę.
Nikita
2008-09-01, 21:47
Dlatego nie napisałam 'śmiałaś', bo śmiać to widzieć coś śmiesznego, a wyśmiewać to kpić po pierwsze a po drugie umieściłam wyraz w " " więc to logiczne, że nie o dosłowne tego słowa znaczenie mi chodziło
fairy
2008-09-01, 21:54
ale ja nie wyśmiewałam wyśmiewa się z czegoś co śmieszy.    raczej krytykowałam.

ale nie wszystkich bo przeciwniczką rozmnazania nie jestem i wiele razy to pisałam

a ogólnie to zarzut:
'albo masz za młode szylki do sprzedania albo już gotowe do rozrodu i są razem ???'
raczej nie powinien być skierowany do mnie, bo to nie ja mam a sklep ja tam tylko sprzątam i nie wybieram szynszyli które do nas przychodzą, a przychodzą z fermy więc nie licz, że do 3 miesiąca pozostaną z mamą. Nie ja tez ustalam, że mają siedzieć wszystkie razem w wielkiej wolierze - po prostu, nie mamy innych warunków. tyle.
także to nie ja mam za młode szylki albo już gotowe do rozrodu tylko sieć sklepów w których pracuję i to nie zalezy ode mnie - kierowniczką jeszcze nie jestem

w domowych warunkach nie trzymam par mieszanych i nawet zaciążona Martynka siedziała osobno póki nie wyszło, że jest w ciąży i że już kolejna jej nie zagraża. A niechęc do wydawania swoich prywatnych, domowych szynszyli do parek jest uzasadniona i pokierowana tym, że doskonale wiem jak ciężko znalesc kulom dom - bo szukałam już niejednokrotnie. I głównie w całej tej niechęci rozchodzi się właśnie o to a nie o to, że 'jestem przeciwniczką rozmnażania, jedną z największych'
smiledream
2008-09-01, 21:59
Dziweczyny, prosze o spokój, ale przenieście się na poligon    I wracamy do tematu.
Nikita
2008-09-01, 22:07
W takim razie sorrki, bo myślałam, że sklep jest Twój    W tym wypadku nie było rozmowy    Zapomnijmy o tym. źle Cię zrozumiałam, bo byłam pewna, że to Ty masz sklap
Kiwi
2008-09-01, 22:10
Tak btw - wyśmiewanie się a wyśmiewanie to są dwie różne rzeczy. Proponuję zajrzeć do słownika PWN    Dziękuję za uwagę
fairy
2008-09-01, 22:22
coś Ty, nie chciałabym mieć sklepu bo jakbym musiała zamawiac zwierzaki z hurtowni to miałabym wyrzuty, że sama napędzam ten interes    a tak, wyrzutów nie mam bo staram się aby ich pobyt w sklepie zoo był możliwie jak najlepszy a napędzanie biznesu hurtowniom zoologicznym nie zalezy ode mnie. I choć wiele rzeczy mi się nie podoba na które wpływu nie mam to jednak z czegoś żyć trzeba - zwłaszcza jeśli miejsce pracy wybiera się tylko pod kątem tego zeby nie musiec pobierać krwi na badaniach 'o braku przciwwskazan do wykonywania danego zawodu'   


btw jakbym miała swoj sklep to napewno nie oddawałabym szynszyli za darmo fatygując sie na 2gą stronę polski [ostatnio Katowice, jutro Zielona Góra] tylko sprzedawała nie ruszając nigdzie dupska

kiwi już rogi pokazuje za długi offtop
sonias_admirer
2010-03-01, 20:29
//jestem z Rosji, postaram się nie robić błędów, ale jak coś to przepraszam;) //

Zdecydowałam opisać mój przypadek, bo może komuś to pomoże.


21 listopada pojawiła się w moim życiu Sonia. To był świetny dzień^^
Sonia bardzo szybko się oswoiła, codziennie wypuszczałam ję na spacer. Zawsze była cudownym wesołym dzieckiem, ani razu mnie nie ugryzła, grała z moimi szczurami (ale szczury nie umieją tak skoczyć i są dla Soni za wolne )
Patrząc na to, zdecydowałam na drugą szynszylę, i pokupiłam Fionę.

Z tego momentu życie stało się adem z Sonią w roli diabla. Chyba mogę to nie opisywać.
Przeczytałam tyle forumów i artykułów, probowałam tyle różnych metod - klatki obok, jedna klatka z przegrodą, mała klatka w dużej, no i cały czas kąpiel w jednym piasku, metoda futerkowa. To wszystko trwało chyba miesiąc, ale straciłysmy wszyscy tyle nerwów...
W końcu postanowiłam zrobić przerwę i rozsadziłam ich po różnych kątach mieszkania (miałam na myśli spróbować coś pożniej i jeżeli nie uda się - czymać przez całe życie w różnych klatkach).
Parę dni wszystko było spokojne, ale potem Sonia na spacerze zalazła na klatkę Fini i przez pręty ugryzła jej łapę tak że polała się krew. Dla mnie to był koniec bo mam tylko jeden pokój, a więc nie możliwe w ogóle nie wypuszczć Sonię na spacer.

Zarejestrowałam sie tu i w sobotę napisałam post że oddaję jedną z moich szyłek w dobre ręcy. Prawie płakałam kiedy czekałam na odpowiedż, ale zamiast propozycyj "dobrych ręk" mnie zwrocili nadzieję na dobry koniec i sugerowali parę linków:)
Zrobiłam jak Kiwi ze swoimi 5 dziewczynkami - poprostu wrzuciłam do jednej klatki bez żadnych przegrod i patrzyłam jak walczą się. Już byłam przezwyczona do latającego futru i moczu, więc chodziło tylko o to żeby nie było krwi. Przez półowę nocy mieliśmy wojny, potem wszyscy zmięczone położyły się do lóżku. W niedziele siedzieły po różnych kątach i rzadko szczekały na siebie. Jeszcze jedna noc minęła w walkach, dziś zmięczone znów siedzieły po różnych kątach (parę razy walczyły się).
A potem nagle sytuacja się zmieniła w ciągu 5 minut. Sonia podeszła, pomachała ogonkiem, Finia jeszcze troche na nią pofukała, potem powąchały siebie, Finia zalazła na Sonie i potem zaczneły czesać sobie futro Teraz leżą razem i to jest najpiękniejsza rzecz

---HAPPY END---


P.S. Uwielbiam ten forum i bardzo dziękuję za to szczeście z moimi kochanymi maluchami!^^
Kiwi
2010-03-01, 20:39
Świetna historia z happy endem    Bardzo się cieszę, że się dziewczęta polubiły, moje gratulacje!
wielkarenia
2010-03-01, 20:41
OOOOO fajne, że się udało. Warto było zaryzykować. ;] Polecamy się na przyszłość!
Laura117
2010-03-01, 20:47
Gratulacje    !
sonias_admirer
2010-03-01, 20:48
Dziękuję
Keyra20
2010-03-01, 21:37
Strasznie się cieszę, że udało Ci się oswoić dziewczyny
Mikarin
2010-03-01, 21:54
No tak, nie ma to jak powyrywać sobie futro, raz a dobrze się poawanturować, a w końcu i tak wsio się układa. Miałaś mega dużo szczęścia!!! Serdecznie gratuluję sukcesu!
kiniusia1730
2010-03-01, 21:54
Super!!      Gratulacje!
malena
2010-03-01, 21:54
Gratuluję!!! 

Happy end z pointą:
nie warto się poddawać;
warto spróbować;
warto zaryzykować;
warto się przemęczyć;
warto czasem poczekać:)...
Ps. Życzę więcej takich rozczulających widoków.
Ps. 2 Tak na marginesie to całkiem fajna sprawa: zaciekli wrogowie stają się przyjaciółmi. Może ludzie powinni brać z nich przykład:)
Rózia
2010-03-01, 22:25
Ja miałam przypadki, że Maniulek ugryzł Kubie palec do krwi. Nawet kilka dni temu sytuacja się powtórzyła i krew nieźle się lała z łapki...  Maniek jest ostatnio straszliwie agresywny.. Jednak nawet nie biorę pod uwagę opcji, że mogłabym oddać któregoś z nich. Po prostu mam 2 klatki i wybiegi po kolei. Cieszę się, że Twoje kulki się w końcu zaakceptowały! Może i mi się kieeedyś uda
kisiel254
2010-03-01, 23:47
ooo, gratuluję    


Rózia, z facetami szynszli to różnie bywa. może ich coś najść i nagle zdecydują, że nie będą się więcej kolegować. i wtedy dopiero jest kłopot. dziewczyny jak już się zakolegują, to raczej na amen.
sonias_admirer
2010-03-02, 08:47
Mieliśmy najbardziej spokojną noc w całym tym czasie. 

Teraz siedzą razem i wyglądają tak pięknie - chyba przez całą noc czesały i pielegnowały siebie

Rózia, ja właśnie robiłam wybiegi po koleje i w czasie jednego takiego wybiegu Sonia ugryzła Finię przez pręty. Ja mam tylko jeden pokuj, kuchnia nie ma dżwi, a toaleta jest za mała dla klatki - nie możliwe stawić klatkę z Finią gdzie indziej w czasie wybiegu Soni. Już nie chciałam narażać ich na stres i bałam się że finia zostanie skaleczona.
smiledream
2010-03-02, 15:50
sonias_admirer, ciesze się, że się powiodło. Warto było napisać w ogłoszeniach prawda? Zanim zwierzaka oddałaś, dowiedziałaś się, że można i odniosłaś sukces. Gratuluję! A temat łączę z odpowiednim, już istniejącym na forum.
sonias_admirer
2010-03-02, 16:52
smiledream, dziękuję:) i przepraszam że zrobiłam nowy temat, 

to chyba po raz drugi kiedy piszę na jakim kolwiek forum..
Rózia
2010-03-04, 18:31
Ja też mam tylko swój pokój do dyspozycji- po innych częściach mieszkania porusza się mój Mieczysław (pies). Teraz przykrywam kocem część klatki, ale Maniulek i tak znajdzie sposób żeby być bliżej Kubusia. Maniek jest dziwny- raz jest bardzo agresywny w stosunku do Kuby a potem idzie spać przytulony to prętów klatki Kubunia. Po prostu taki ma charakter


Podobne tematy: