Metoda transporterka - łączenie

Kategoria: Łączenie i oswajanie szynszyliMetoda transporterka



Isona
2007-03-16, 14:08
Mam 3 szynszyle dzisiaj postanowiłam  spróbować oswoic je metoda transporterka .. Najpier włozylam  szynszyla ktorego   niedawno dostalam - edi  pozniej samca ktorego mam od dluzego czasu -kropka, mieszka z samica lola . ediz lkropkiem nie gryzly sie byly przjaźnie nastawione . Poźniej włożyłam 3 samice która byla strasznie agresywna pogryzła samca  z  którym jest w klatce , rzucała sie cały czas na samice w  ogóle nie była przyjaznie nastawiona trwało to może 10 minut  po oddzieleniu ich były strasznie zmęczone - szybko oddychały  i od razu sie połozyły teraz spią(boje sie o edi bo ona to ciezko zniosla) ...  Teraz sie zastanawiam czy dalej warto je oswajać .. boje się ze cos moze sie stac - Czy ktoś też oswajał metodą transporterka ?  Moze powinnam codziennie je wsadzac  az powoli sie przyzwyczają?.......
achajka_md
2007-03-16, 14:19
na początek postaw klatki koło siebie- niech się widzą i wąchają

po paru dniach spróbuj wypusćić je wszystkie na wspólny wybieg- ale w takim miejscu, żebyś je wszystkie widziała...no i później to już w zależności od tego jak to się wszystko rozwinie

[ Dodano: 2007-03-16, 14:20 ]
Rózia
2007-03-16, 14:34
Zgadzam się w 100% z Achajka. Ja tak zrobiłam i moi chłopcy teraz bardzo się lubią chociaż początki ich znajomości tego nie zapowiadały. Oczywiście musisz się liczyć z ewentualnymi brakami futerka...
Rockgirl_Madzik
2007-03-16, 14:37
Co to w ogóle za pomysł, żeby do parki dołączać kolejną samiczkę?      Doprowadzi to tylko do kłótni i do kolejnego zapłodnienia. Starsza samiczka będzie kłócić się z mniejszą o samca. Czy masz warunki, że odchować tyle maluszków i znaleźc im nowe domki? Pomijając już fakt, że samiczki mogą miec komplikacje porodowe...
Isona
2007-03-16, 16:03
Klatki stoją koło siebie od 2 msc ... i jakos brak efektów (tylko utrata palca), wybieg też nie poskutkował Oczywiscie wiem ze to strasznie stresujące ale podobno skuteczne wiec mozna sprobowac lub odpuscic i chyba juz nie bede ich godziła....


Podobno szynszyle są stadne więc taki to pomysł żeby ta 1 ktorą mam od niedawna nie była samotna -i tak jest biedna kazdy ją chciał oddawac bo hałasował za mocno to dziewczyna oddała do szkoly , pozniej trafla do osob ktore tez sie nia nie opiekowały a ja nie mam zamiaru jej oddawac o małe sie nie martwie bo jakos ta 1 para mimo ze jest dlugo potomstwa nie ma..a warunki mam
Nawet już nie chodzi zeby byly w jednej klatce tylko tolerowały sie na wybiegu lub w transporterze jezeli miałabym gdzies jechac


I chciałam uzyskać porady a nie jakis komentarzy pod moim adresem .....typu co to za pomysł...
bojster
2007-03-16, 16:09
 	  			  
I chciałam uzyskać porady a nie jakis komentarzy pod moim adresem .....typu co to za pomysł...



Porada: oddaj tę biedną szynszylę komuś, kto nie ma parki złożonej z samca i agresywnej samicy. I tak, jak sama piszesz, wystarczająco się już wycierpiała, a wstawianie jej w środek rodziny nie zapewni jej spokojnej starości (wyobraź sobie: mieszkasz spokojnie z mężem, a nagle wprowadza się do was nieznajoma baba – jak byś się zachowywała?).
Kiwi
2007-03-16, 19:16
Kiedy wszystkie szyle są zmęczone powinnaś włożyć je do jednej klatki żeby w niej ustaliły hierarchię. Jest tam więcej miejsca i będą się mogły unikać. Jeśli jednak dalej będą się na siebie rzucać po odzyskaniu sił i będzie to trwało długo, to chyba oznacza, że ich się nie da połączyć.


Nie testowałam metody transporterka, ale mam trzecią szynszylkę od miesiąca i w przypadku łączenia 2+1 stawianie obok siebie klatek i wspólne bieganie absolutnie nie skutkuje. Dlatego w trakcie łączenie szynszyli metoda transporterka jest według mnie najlepsza i najszybsza. Lepiej żeby szynszyle się podenerwowały dzień, a potem iskały, przytulały i okazywały miłość we trójkę, niż żeby oddawać biedną i pokrzywdzoną, bo tamte jej nie akceptują.
imagedumonde
2007-03-16, 20:15
ja sie zgodze po czesci z kiwi, po czesci z bojsterem. wkladanie nowej myszki w srodek rodziny jest niezbyt sensowne. radze poszukac dla malej dobrego domu, z dobrym opiekunem. a jesli to nie wypali, to ja juz nie wiem. nie slyszalam o przypadku, gdy metoda transportera nie dzialala. naprawde, poszukaj malej dobrego domu..
kicek
2007-03-16, 20:26
hmmm... kłopotliwa sytuacja bo:

a) Szynszyle na wolności żyją w stadach typu jeden samiec i kilka samic
b) Kiedy jedna samica czuje na samcu którego uznaje za swojego zapach innej atakuje go
A kolejna strasznie dyskusyjna sprawa jest ciąża... niby to męczy samice ale z drugiej strony samica jest "stworzona" do rodzenia. Moja rada jest taka - odpuść sobie transporterek (niewiem kto to wymyślił bo niepodoba mi się) i weź swe "baby" np. do łazienki i tam je wypuść - niech się zapoznają i niemają samca wokół siebie (jak pojawia sie jakiś przystojniak kobiety robią sie kłótliwe ) a później nich dziewczyny zamieszkają razem a facet oddzielnie (i przy okazji lepiej poddać go zabiegowi sterylizacji - wiem że to okrutnie brzmi ale z pewnością ułatwi życie) Cała trójka bedzie się spotykała na wybiegu jak już panie się uspokoją... moja rady mogą być głupie ale mogą też pomóc - sama zdecyduj
Isona
2007-03-16, 20:31
Jasne już oddam szynszyle która sie do mnie przyzwyczaiła  która liże mi palce i je z mojej reki ... najlepiej pójść na łatwizne i pozbyć sie kłopotu ....a co mi z szynszyli która ma 4 lata   i wpycha sie w srodek innej rodziny przeciez szynszyle uwielbiaja zmieniac wlascicieli.. ... o  tak macie święta racje..

Przecież puszczanie jej w innym pokoju nie wchodzi w gre ... bo jak to by bylo jakby moj maż miał kobiete w innym pokoju naprawde byłoby to straszne dla mnie a to że mają 2 klatki to też głupi pomysł.... ide szukac dla niej rodziny oo tak ....

............ dzieki za cudowne udzielenie mi porad ...

Kicku a Twoj pomysł nie jest głupi bo własnie o nim myslałam juz nie muszą sie uwielbiac ale zacząć tolerowac a jak nie to trudno przezyje zawsze moge puszczac je oddzielnie
Jodus
2007-03-17, 11:23
Isona nie gniewaj się ani nie złość... forumowicze chcą dobrze ... trzeba było troche wcześniej się zastanowić nad płcią nowej szylki ...ale na pocieszenia dodam że da się je razem oswoić ...

http://szynszyla.org/view...light=oswajanie tutaj znajdziesz historie oswajania szylek Norah i moich .... i mimo że łączyłam dwóch braci i jednego mojego samczyka to teraz żyją wspólnie razem i są nie rozłączni ...
najlepszy moim zdaniem sposób na oswajanie to wspólny wybieg .... ale uwaga nie wieczorem tylko w dzień kiedy myszki są osowiałe i zaspane a i postaraj się wypuścić je w pomieszczeniu w którym ani jedna kulka wcześniej nie była wypuszczana wtedy,przynajmniej na początku,zajmą się zapoznawaniem sie z pomieszczeniem a nie sobą no i żeby to był dosyć mały pokoik (np.przedpokój czy ganek)... a no i przygotuj sobie spryskiwacz (szylki nie lubią wody) i kiedy dojdzie do dużego spięcia popryskaj je woda i rozdziel ... ale po wybiegu kładź je do klatki ... i tak cały czas do momentu kiedy przestaną się "kłócić" na wybiegu ...
Kiwi
2007-03-17, 14:03
Na moich to akurat nie skutkuje. Nie robią sobie nic z polewania wodą, a codziennie rzucają się na siebie z zębami. To też jest stresujące dla szynszyli, więc lepiej je stresować jeden dzień, a nie dwa miesiące.
achajka_md
2007-03-17, 14:14
to własnie głównie zależy od tego ile trwa "normalne" oswajanie

ja bym najpierw spróbowała mniej skrajnych metod
imagedumonde
2007-03-17, 17:43
mniej drastyczne metody koncza sie nerwica u szylki, jak u mojego pedro. metoda transportera natomiast w ogole go nie zestresowala i zaraz po niej normalnie biegal.
achajka_md
2007-03-18, 10:00
a u mnie bylo odwrotnie- ale to tylko potwierdza fakt, że każda szylka jest inna
Kiwi
2007-03-18, 11:17
Łączenie dwóch i trzech szynszyli znacznie się od siebie różni.
kicek
2007-03-18, 13:06
I tak mi sie ten transporterkowy pomysl niepodoba     jakby mnie ktos zamknal w malym pudeleczku z kims to najpierw bym ugryzl tego z kim siedze a pozniej tego kto mnie zamknal (jako szynszyl) A niewazne jak bedzie je oswajala Isona - oby bylo to skuteczne     ja czekam na wyniki
kinia123
2008-10-10, 18:21
Mam problem z łączeniem moich szynszyli.

Ich klatki stoją koło siebie już półtora miesiąca i żadnej poprawy w zachowaniu Kitki (starszej kulki) nie ma.
Gdy zainteresuje się małą, rzuca się na pręty...
Na wybieg próbowałam je razem wypuścić, ale niestety taki wybieg jest zagrożeniem ze strony Kitki dla Nutki.
Ostatnio wychodzę też z nimi na klatkę schodową.Tam już Kitka nie jest taka agresywna, ale całkiem spokojna też nie jest...
Ale uznałam, że to bez sensu, bo za każdym razem, jak idę z nimi na klatkę, zachowanie kulek jest takie samo, a Kitka po 5 minutach robi się niespokojna, zaczyna się wiercić, gryźć mnie i w taki sposób może mieć złe skojarzenia z nową szylką.
Przeczytałam, że olka też miała taki problem i zastosowała metodę schowania obu szylek do jednej klatki.No i teraz kulki już siedzą sobie w spólnej klatce, iskają się...
I nie tylko w przypadku oli ta metoda się powiodła, więc też chciałam spróbować wsadzając Kitkę i Nutkę do jednego, małego transporterka.

Myślicie, że w transporterku Kitka nie zrobi małej krzywdy?Mogłabym też wsadzić obie szyli do transporterka, ale na zupełnie obcym terenie, aby było bezpieczniej.

I nie odpowiadajcie mi postami typu "cierpliwości"...
smiledream
2008-10-10, 19:00
Przede wszystkim, po raz kolejny, z lekkim poirytowaniem ogólnym informuję, że istnieje coś takiego jak SPIS ALFABETYCZNY wątków i pytania/posty nalezy właśnie w nich zadawać, bo sie brzydko mówiąc robi burdel na forum, a ktoś go musi sprzątać... W tym wypadku jestem to ja, więc temat przenoszę.


A teraz - metody transporterkowe są różne. Można włożyć starszą kulkę do małego transporterka do klatki z nową szyszką; można dwie szyszki włozyc do transporterka.
W drugim przypadku może zrobić się niebezpiecznie jeśli starsza szyszka zna już transporter i traktuje go jako swój.

Co do łączenia. Jesli po okresie poznawania się szyszek przez kratki, na wspólnym wybiegu wystąpiły walki, pierwszy, drugi, trzeci raz, to oswajanie przez kratki dwóch klatek nalezy powtórzyć, a nie zmuszać codziennie szyszki do stresującego "polubienia się". Mija się to z celem, ponieważ jedynie podsycasz agresję starszej kulki.
kinia123
2008-10-10, 19:10
Właśnie chodzi o to, że powtarzałam to już kilka razy.

Zapoznawanie przez klatki ---> pierwszy wspólny wybieg (okazał się agresywny)
znowu zapoznawanie przez klatki --- > drugi wspólny wybieg, tak samo agresywny jak ten pierwszy...itd.
I dlatego chciałam podjąć jakieś kolejne kroki, bo to już trwa tyle czasu, a wciąż bez ŻADNYCH zmian...Wiadomo, że muszę coś robić w celu zapoznania ich ze sobą, bo teraz Kitka już się przyzwyczaiła do tego, że klatka małej stoi koło jej klatki i rzadko co zwraca na to uwagę.I w tym wypadku to łączenie nie skończyłoby się nigdy...
Daniek
2008-10-10, 19:18
Metoda transpoterkowa dla nieznanych sobie szyli nie jest dobra. Właśnie dlatego ja mam tylko jednego szyla
kinia123
2008-10-10, 19:24
Daniek-Cały czas próbuję powiedzieć, że one się znają, tylko Kitka jest agresywnie nastawiona do Nutki...   


A tak jak już Kiwi pisała- lepiej, żeby szylki stresowały się jeden dzień, a potem przytulały, niż ma to trwać np. 2 miesiące.
Więc chyba zaryzykuję i wsadzę szylki do transporterka, ale na obcym terenie.Transporterek używałam już parę razy, ale dokładnie go wyczyszczę, żeby nie było czuć zapachu Kitki.Wtedy chyba nie powinno być większego zagrożenia...
Rózia
2008-10-10, 22:47
Szczerze mówiąc to ja bym się bała włożyć 2 kulki do małego transporterka. Tzn nie zastosowałabym tej metody w moim przypadku bo wiem, że po jakiejś minucie wąchania Maniek zaatakowałby Kubę a ten nie miąłby gdzie uciec... A nie chcę narażać Kubusia na kolejne rany czy utratę kolejnego kawałka palca...
kinia123
2008-10-10, 23:08
U mnie to aż tak źle nie jest...tzn. na obcym terenie nie, ale w domu Kitka też byłaby pewnie do tego zdolna...A w przypadku ataku szybko otworzę transporterek i rozdzielę kulki.
Rózia
2008-10-10, 23:42
Odgryzienie palca to jest moment- nawet nie zdążysz otworzyć tego transportera. Nie to że ja Cie zniechęcam- chcę tylko żebyś wzięła pod uwagę wszystkie możliwości. U mnie przez chwilę jest spokój jak włożę Mańka do klatki Kuby, ale potem znów się zaczyna...

charaktery szynszyli są bardzo różne, a znając charaktery moich chłopaków to metoda transporterowa odpada. Może Tobie się uda. Trzymam kciuki!
kinia123
2008-10-11, 07:54
Ja na wszelki wypadek nasypię na dno transporterka trociny, co utrudni odgryzienie palca...Ale boję się o uszy Nutki.


Wydaje mi się, że jeśli wsadzę kulki do transporterka na obcym terenie, to Kitka nie będzie miała powodów,żeby jej robić jakąś większą krzywdę.Najwyżej wyrwie trochę futerka.
olka
2008-10-11, 08:46
mucha poczatkowo podchodził do paprocha i gryzł go w ucho na tyle mocna, że mały piskał, ale nie przerywałam łaczenia. teraz mały ma kilka jaśniejszych plamek na tym uszku, ale niec poważniejszego z tego nie wynikło, więc nie martw się;)
kinia123
2008-10-11, 09:40
No to mnie trochę uspokoiłaś   

A na ile czasu mam wsadzić szylki do transporterka?I czy gdy Kitka będzie wyrywała Nutce futerko, to też mam wyjąć obie z transporterka?

[ Dodano: 2008-10-11, 14:11 ]


Podobne tematy: