Łączenie samców-przebieg

Kategoria: Łączenie i oswajanie szynszyli



Rózia
2007-04-27, 13:46
Więc postanowiłam się podzielić moimi informacjami na temat integracji Kubusia i Manfredka. 

Na początku pochwalę się, że Kubunio znów zaczął korzystać z wybiegów (po śmierci Szymonka załamał się i nie chciał wychodzić z klatki). Dziś wyszedł nawet o 8 rano! A to mu się nie zdarzało nawet gdy był Szymonio- woleli spać a nie brykać bo przecież 8 rano to środek nocy dla nich
Chłopcy jeszcze ze sobą nie mieszkają- a szkoda bo gdyby sie na tyle polubili wzięłabym ich na ten długi weekend za miasto, a tak to nie będę ryzykować ich podróży we wspólnym transporterze.
W pierwszych dwóch dniach integracji dotychczas spokojniutki Kubuś okazał sie agresorkiem i wyrywał futro Maniusiowi. Jak już mu przeszło to w dniach kolejnych był względny spokój na wybiegu ale około godziny 23 zaczynały się dyskusje: Maniek wskakiwał na łóżko, Kuba był na podłodze i oni "rozmawiali" do siebie i ganiali sie tzn albo Maniek zeskakiwał do Kuby albo Kuba wskakiwał na łóżko do Mańka i któryś uciekał. Tak do siebie nadawali, że aż się dziwiłam bo Szymon owszem rozmawiał czasem z Kubą np jak go wołał żeby wyszedł z klatki na wybieg ale nigdy nie prowadzili takich zażartych dyskusji... Wczoraj już dyskusji wieczornych nie było i był spokój. Ale ciągle jest ustalanie hierarchii tzn wskakiwanie na siebie... Chciałabym już zobaczyć ich śpiących przytulonych.
julitka_82
2007-04-27, 15:53
Rózia, fajnie, że twoje maleństwa powoli się do siebie przekonują. Wiesz, że kto się czubi, ten się lubi, więc pewnie już wktórce będziesz podziwiała ich razem śpiących i przytulonych:)
Rózia
2007-05-02, 12:05
Wczoraj włożyłam na dzień Mańka do klatki Kuby i po jakimś czasie jak weszłam do pokoju to moje kulki spały przytulone! Widok niesamowity! W nocy też spali w jednej klatce i bitew nie było więc w 95% już się polubili. Bardzo się cieszę z tego powodu!
Kasiatka
2007-05-02, 19:48
Gratulacje
Kaxper
2010-04-06, 18:02
mam samiczke i chcem kupić samca albo samiczke dla towarzystwa i nie wiem czy będe mógł wsadzić do klatki nowego szynszyla ze starym prosze o odpowiedź na forum lub na GG 970700
Martyśka
2010-04-06, 19:10
Wydaje mi się, że już o to pytałeś. Jest dużo takich tematów i wystarczy poszukać. Na początku nie będziesz mógł go włożyć. Użyj opcji "szukaj" i poczytaj odpowiednie tematy.
doncia
2010-04-06, 20:16
Nie nie można, choć ja <mama> zrobiła i się pokochały. Sprostowanie <pewnie dziwicie się dla czego w tym temacie napisałam, że nie można , a że o maluszku , że można , otóż jak miałam malutkie to uważam , że 2 miesiące to bardzo mało i malutki powinien zaakceptować nowego szynszyla , a jak tamten go nie zaakceptuje można zrobić z tymi 2 klatkami, być może , że nie mam racji , lecz ja i tak uważam , co uważam>.Duże szynszyle mogą się porządnie pogryźć , więc nie radzę
Ciupelek
2010-04-06, 20:19
ale mały szynszylek jest bezbronny i duży go może pogryźć, bo jest silniejszy. Z szynszylami  nie jest aż tak jak z ludźmi, którzy jak widzą dzidziusia to nic mu nie zrobią. To jest teren dużego i nie zawsze mu się podoba jak ktoś mu się wprowadza do klatki, niezależnie od wieku i płci. Koniec.
Rózia
2010-04-06, 22:51
Zapomniałam już, że ten temat założyłam    Ale korzystając z okazji, że został odświeżony to go zaktualizuję   

Otóż moja radość z polubienia się chłopaków i z ich wspólnego zamieszkania trwała niecałe 2 miesiące. Po tym czasie Maniulek zrobił się agresywny i atakował biednego Kubusia. Od tamtej pory chłopaki mieszkają oddzielnie, nie obyło się też w międzyczasie bez krwawych zamieszek... Niedługo zmieniam miejsce zamieszkania więc wykorzystam nowy, neutralny teren do próby ponownego połączenia chłopaków.
smiledream
2010-04-07, 18:58
Rózia, trzymam kciuki    oczywiście przebieg wpisuj jak tylko zaczniesz łączenie
Sybila
2010-04-27, 12:37
Witam, 


jestem tu nowa, ale zdazylam sie juz troszke "rozejrzec" i stworzyliscie bardzo fajne forum:)
A sprawa jest taka od 4 dni jestem wlascicielka dwoch szylek: Purchawa (ok 7 lat) oraz Sylwester (tez ok 7), do tej pory hodowalam tylko jednego szynszyla(niestety odszedl kilka miesiecy temu) i jakos nie moglam sie zdecydowac na powiekszenie szynszylej rodzinki, aczkolwiek teraz przygarnelam do siebie dwa dorosle samce. Sa ze soba od samego poczatku wiec to wieloletnia znajomosc, od poczatku byly trzymane w osobnych klatkach(jak zapowiedzili mi poprzedni wlasciciele "bali sie ze na tle seksualnym podczas ich niobecnosci dojdzie do jakiejs ostrej bojki"). Biegaly jednak razem po jednym wybiegu i sa do siebie bardzo , ale to bardzo przywiazane. W nowej klatce(100/80/55cm-jest przedzilona na pól) tez mieszkaja osobno, chcialabym sprobowac zlikwidowac przegrode zeby razem mogly spedzac czas gdy mnie nie ma a nie tylko patrzec na siebie przez kratki. Pytanie, czy jest to mozliwe i od czego powinnam zaczac? Z tego co mi sie udalo zaobserwowac podczas przenosin (przez chwile byly razem)to to ze faktycznie szynszyle skacza na siebie-mysle ze to proba dominacji, tylko boje sie ze ktorys moze przesadzic i cos sobie zrobia. Na pewno dam im jeszcze troche czasu zeby sie oswoily z nowym domem, bo widac ze po przeprowadzce sa jeszcze troszke smutne, ale chcialabym sie pzygotowac na ewentualna probe. Dodam ze szynszylki sa bardzo przyjazne i uwilbiaja towarzystwo ludzi, chetnie przystaja na glaskanie i smyranie pod bordka:)

Z gory dziekuje za podpowiedzi.
Laura117
2010-04-27, 12:46
Kopulują ze sobą, bo ustalają hierarchię. Wypuszczaj je razem na wybieg, jeżeli nie będą się gryźć wpuść je do jednej klatki i obserwuj. Możesz spryskać je kocimiętką, aby tak samo pachniały. Na początku napewno będą się ganiać, ale to minie.
Kiwi
2010-04-27, 14:06
Jeśli nie są wobec siebie agresywne na wybiegu, to nie widzę przeciwwskazań dla zlikwidowania przegrody, możesz to zrobić już teraz i tak jak Laura napisała - obserwuj zachowanie samców. Daj im ustalić hierarchię w stadzie, dopóki nie poleje się krew nie ingeruj, poradzą sobie same.
Sybila
2010-05-07, 09:19
Witam ponownie, 


szylki sie spisuja jak na razie na medal:) Nie łobuzuja, sa o wiele radosniejsze jak moga przebywac razem i o wiele lepiej znosza teraz zmiane otoczenia.
Dzieki za dobra rade, mam nadz ze juz nie bede musiala ich nigdy rozdzielac:)

Pozdrawiam
ania_hey
2010-05-07, 09:38
To ja teraz podłączę się pod temat     Jak wiecie, od wtorku jest u mnie drugi szynszylek - Paulo. Zachowuje się bardzo ładnie, je mi z ręki i nie ucieka już tak kiedy się do niego zbliżam, wręcz przeciwnie, wychodzi z kryjówki żeby sprawdzić czy może coś dla niego mam      Ogólnie jest bardzo ciekawski     Z racji tego postanowiłam zrobić mu wczoraj pierwszy wybieg. Z Dexem do tej pory poznawali się przez pręty dwóch klatek i nie zauważyłam oznak wrogości.

Wypuściłam małego i kiedy się już trochę rozbrykał i poznał teren (całą wykładzinę w pokoju przeszperał ząbkami ) postanowiłam wypuścić też Dexa, bo bardzo się tego domagał. Oczywiście ja i mój chłopak byliśmy w pogotowiu, w razie gdyby trzeba je było rozdzielać.
Muszę przyznać, że wszystko przebiegało spokojnie, pewnie też ze względu na to, że biegały po sporej przestrzeni. Kiedy Dexter biegł w kierunku malucha, ten go przeskakiwał po prostu Co jakiś czas Dex gonił ogon Paula (ale mały jest szybki i mu uciekał albo odskakiwał), czy w ten sposób Dex próbował go zdominować?
Chciałam dzisiaj spróbować wypuścić je razem na mniejszej powierzchni (w przedpokoju), czy uważacie, że już mogę? Czy może jeszcze za wcześnie?
Annvampire
2010-05-07, 11:36
Ja może się wtrące, bo właśnie jestem w takiej podobnej sytuacji:) Mam starszego szynszyla samca do którego niedawno dokupiłam młodszego, moje już są razem w klatce chociaż dopiero znają się 2 tygodnie:) Skoro Twoje szynszyle już poznały się przez pręty i raz na wybiegu to myślę, że spokojnie możesz je puścić na małej przestrzeni. U mnie było tak, że biegały w dużym pokoju i wtedy trochę dłużej trwa ich oswajanie się ze sobą. Na pewno będą się ganiać i będzie futro latało, ale z tego co tu czytałam to normalne i nie ma co się bać, muszą ustalić hierarchię:) Nie zdziw się też jak będą na siebie wskakiwać i udawać ruchy kopulacyjne, bo to normalne (psy też tak robią z tego co wiem). I właśnie jak zaczną się bić to NIE rozdzielajcie ich, bo one w ten sposób ustalą hierarchię. Na prawdę krzywda im się nie stanie jeśli trochę futra polata, futerko odrośnie;) Chyba, że zobaczysz krew, wtedy interweniuj. Ale nie martw się, u mnie było tak, że na początku się biły, skrzeczały, futro latało, a teraz jest o wiele lepiej:)


Dodam jeszcze, że jak moje zaczęły się bić to byłam lekko przerażona i bałam się o nie, bo człowiek w takich sytuacjach myśli, że dzieje się krzywda, ale nie rozdzielałam ich, bo to bicie się to jest bardziej przedstawienie i jest potrzebne, więc nie martw się, bo bić się przestaną raczej szybko:)
ania_hey
2010-05-07, 11:41
Annvampire, dziękuję za odpowiedź     w takim razie dziś wieczorem wypuszczę je razem w przedpokoju i zobaczymy co będzie     mam nadzieję, że się polubią
Rózia
2010-05-30, 16:36
Pozwolę sobie odświeżyć założony przeze mnie kiedyś temat. 

Korzystając z okazji, że zmieniłam miejsce zamieszkania postanowiłam ponownie spróbować połączyć moich chłopaków. Nie mam dużych wymagań- chciałabym żeby wybiegi mieli wspólne i ewentualnie mieszkali razem w dzień- znając charakter Maniulka bałabym się ich zostawić razem w nocy czy w dzień gdy mnie nie ma w domu.
Nowe miejsce stworzyło neutralne terytorium, no może nie do końca neutralne ponieważ wolałam żeby było to terytorium Kuby i to on dominował.
Klatka chłopców to bliźniak, przedzielony podwójną ścianką w odległości ok 2cm. Gdy wpuściłam mańka do jego części klatki Kuba był strasznie wściekły- podbiegał do ścianki i fukał. Przez pierwsze dni w nowym miejscu wypuszczałam tylko Kubę. Wczoraj i dziś wypuściłam ich obu razem. Spodziewałam się od razu ataku a tu spokój Wzajemne iskanie i spacerowanie. Po pewnym czasie zaczyna się pogoń spokojna, a potem już agresywniejsza. Niestety to Kuba ucieka Jak się któryś zmęczy to ich zamykam.
Zobaczymy co z tego wyjdzie...
irys
2010-05-30, 16:50
 	  			  
Annvampire, dziękuję za odpowiedź w takim razie dziś wieczorem wypuszczę je razem w przedpokoju i zobaczymy co będzie mam nadzieję, że się polubią



i jak tam łączenie?

i ja muszę się zebrać w sobie i moich chłopców zapoznać ze sobą:)
ania_hey
2010-05-30, 17:58
irys, na szczęście chłopcy się polubili i od tygodnia mieszkają razem     śpią pięknie przytuleni do siebie i nie walczą już ze sobą    

Jedyna oznaka ustalania hierarchii to obgryzione wąsy Paulo
Ale czytałam na forum, że niestety tak się zdarza i że mu odrosną, więc mnie to trochę uspokoiło, bo na początku się przestraszyłam i myślałam, że Paulo będzie to w jakiś negatywny sposób odczuwał, ale na szczęście zmiany w jego zachowaniu nie zauważyłam
A tak poza tym wszystko w najlepszym porządku, bardzo się cieszę, że podjęłam decyzję zakupu drugiego szylka, bo naprawdę widzę teraz jak bardzo Dexterowi brakowało kolegi i jak bardzo towarzyskie są to zwierzątka
sister112
2010-06-05, 22:48
U mnie łączenie przebiega raczej kiepsko, niż dobrze:( Antek ma 3lata, a Jaskier 4,5 miesiąca, wypuściłam je 2 dnia na 1 wybieg no i Antuś strasznie ganiał malucha (ale ten mu na szczęście uciekał), dziś wsadziłam je na chwilę do 1 klatki (znowu) no i Antoś wyrwał futro Jaskierkowi:( Generalnie Jasuś jest cudny, chce się głaskać, za to Antek raczej nie bardzo to lubi, zaczynam się bać, że chłopaki się nie polubią:( Myślicie, ze to im minie?:(
Kiwi
2010-06-06, 00:10
A ile je już łączysz? Czasami to musi trochę potrwać, nie można się spodziewać cudów od razu.
ania_hey
2010-06-06, 07:36
sister112, Moje bardzo się szarpały na początku, odprawiały takie walki kogutów     mały trochę nie pozwalał Dexowi się zdominować, ale w końcu uległ na szczęście. Do klatki pierwszy raz wpuściłam ich po dwóch tygodniach wspólnych wybiegów i jeszcze się trochę gonili, więc siedzieli tam tylko po godzince i tylko kiedy ja byłam w pokoju, a później zostawiałam ich na coraz dłuższy czas, aż w końcu zobaczyłam jak śpią przytuleni do siebie i pierwszy raz zostawiłam ich razem na noc w jednej klatce     Trwało to u mnie ok. 3,5 tygodnia, ale łączenie może trwać i dłużej i krócej.

Dołączam się do pytania Kiwi, ile czasu ich już łączysz?
sister112
2010-06-09, 20:22
Dziś mija tydzień, no i są postępy, młody zakopulował starszego:P było super, mały po mnie skakał itd...ale znowu się poszarpali:( 


A wiecie co odkryłam?! Że moje szynszyle lubią klaskanie! O różnej tonacji, raz palcami, raz cala dlonia, ciszej, glosniej, masakra:D hehehe, ale mialam z nich ubaw:D
Kiwi
2010-06-09, 20:34
 	  			  
A wiecie co odkryłam?! Że moje szynszyle lubią klaskanie! O różnej tonacji, raz palcami, raz cala dlonia, ciszej, glosniej, masakra:D hehehe, ale mialam z nich ubaw:D


Na jakiej podstawie wnosisz, że klaskanie im się podobało?
Havox
2010-06-11, 22:44
Mój szynszyl którego już nie mam bał się klaskania moje dwa maluchy na razie sobie nic nie robią z klaskania .. A co robią że wiesz że im się to podoba ?
smiledream
2010-06-12, 17:17
Bardzo proszę nie robić mi OT...jestem na urlopie, jak mi pracy dołożycie, to pozabijam....
sister112
2010-06-12, 20:53
Bo patrzą się na mnie, biegają radośnie no i skaczą po mnie:) więc chyba im się podoba:) najpierw klaskam cicho, potem wystukuję rytmy no i jest ok;)a łączenie idzie średniawo..... Jeszce razem nie mieszkają, no i zaczynam wątpić czy zamieszkają razem:( 


[ Dodano: 2010-06-12, 23:01 ]
Martyśka
2010-06-12, 23:20
Merdanie ogonem nie oznacza przyjaznego nastawienia. Wręcz przeciwnie. Nie poddawaj się tak szybko, czasem łączenie może potrwać nawet miesiąc, ale zobaczysz, że będzie warto, jak maluchy będą spały wtulone w siebie. Daj im ustalić hierarchię, dopóki nie będzie krwi, nie oddzielaj ich, jak sobie nie ustalą, kto rządzi, to się nie polubią.
sister112
2010-06-13, 07:24
problem polega na tym,ze maly nie chce sie poddac, starszy merda ogonem caly czas, co mnie cieszylo,a teraz smuci, mam nadzieje,ze kiedys sie uda 


[ Dodano: 2010-06-14, 23:16 ]
smiledream
2010-06-16, 20:22
sister112, powolutku - łączenie szynszyli nierzadko ma przebieg drastyczniejszy, niż w twoim przypadku, ale musisz się uzbroić w cierpliwość i być konsekwentna. Wybierz metodę i trzymaj się jej dotąd aż się uda, a jeśli przez b. długi czas nie skutkuje - zmień.

Najgorsze jest zbyt szybkie zmienianie metody, bo potrafi wywołać w zwierzętach większa agresję - są wtedy bardziej zdezorientowane.
Rózia
2010-06-17, 08:00
U mnie sytuacja wygląda tak, że przedwczoraj chłopcy przez jakiś czas byli dla siebie grzeczni na wybiegu    Oczywiście potem znów była kłótnia, ale i tak ucieszyło mnie to chwilowe ocieplenie relacji między nimi. Postąpiłam jak zwykle od pewnego czasu- najpierw biega Kuba, potem wypuszczam Maniulka. Początkowo to Kuba goni Mańka a potem odwrotnie. Zazwyczaj to jednak Kuba ulegał i uciekał przed Maniulkiem. Ale przedwczoraj po ucieczce jednak przezwyciężył strach i znów gonił Maniula. Było ustalanie hierarchii, wspólne grzeczne siedzenie za łóżkiem i spacerowanie po pokoju. Ciekawe jak będzie dziś.
sister112
2010-06-22, 10:16
hmmm.....A u mnie na chwile obecna wyglada to tak: Chlopaki sa w 1klatce,od wczoraj. Na wybiegu byli spokojni,wiec postanowilam sprobowac, i bylo ok, unikali sie,zaczepiali,ale bitwy nie bylo, nie wiem jak bylo wq nocy-padlam po pracy, ale ogladalam ich disiaj odrazu jak wstalam i wygladaja ok,co prawda antek spi w domku,a jaskier w piasku,wiec podejrzewam,ze chyba sie nie dogadali,ale..dzis ide do pracy...od 13 do 21...po wspolnie spedonej nocy chyba nie bedzie tak zle?denerwuje sie troche,ale Kiwi mowila,ze nie wolno ich bez powodu wiekszego rozdzielac,bo moze wszystko szlag trafic-no...zobaczymy jak to bedzie-trzymajcie kciuki!:)
smiledream
2010-06-22, 11:52
sister112, to normalne, że nie będą od razu spać wtuleni i iskać się bez przerwy. Musżą sobie zaufać i bardziej sie poznać, ale jesteście na bardzo dobrej drodze   


sister112
2010-06-24, 23:23
Serio?! nie wiedzialam:( to ja zaraz im wyjme piasek:) i dam nowy na kapiel:)

i starczy:) beda mieli wiecej miejsca:)do brykania w klatce:) swoja droga jest lepiej,spia juz razem! w domku,teraz tylko kupie im wiekszy:)
Powiem Wam,ze juz watpilam w to,ze bada razem mieszkali,ale...udalo sie!:)
maczo123
2010-06-25, 08:38
podłączę się pod temat    

Moje maluchy czas też połączyć .Chociaż Szyszunio ze złamaną łapką odwlecze ten moment.Na razie Dredek zamieszkał w dużej klatce Szyszka, a maluch stoi sobie w małej klatce obok i być może mam złe wrażenie, ale ma to jakiś sens.Dredzio obwąchał klatkę i z zainteresowaniem ogląda malucha.Nie wydają odgłosów.W nocy spali sobie jak najbliżej,dzieliły ich tylko ściany klatki.Strasznie żałuję ,że z Szychiem tak się podziało bo myślę (odpukać ) ,że chyba się polubią. Dredek ma 3 lata a Szysz ok 5,5 miesiąca.
Oczywiście Dredzio wróci do swojej klatki, ale na razie jesteśmy dobrej myśli.
Judyta
2010-06-25, 11:44
Więc ja dodam coś od siebie: Mam nowego pupila-Krisa. I próbowałam go połączyć z Dyziem. Dyzio(3,5 miesiaca), Kris(2 miesiace i tydzien) i na przedpokoju się poganiały. Dyzio chce jednak się polubić alle Kris nie     Mimo że jest nowy. Poprzednia właścicielka Krisa powiedziała mi, żebym włożyła dwa maluchy do jednej klatki. Trochę się poboczą ale przestaną, bo takie maluchy nie zrobią sobie krzywdy. Jednak jak je włożyłam do jednej klatki  na chwile to siedziały w dwóch końcach a jak się spotkały na środku to zaczęły się gonitwy, więc wyciągnęłam. Myślicie, że to dobry pomysł żeby były w jednej klatce na dłużej mimo bitw?(Tylko skaczą na siebie, raz tylko zdażyło się wyrwane futerko u Krisa ale bardzo niewiele)
smiledream
2010-06-25, 17:51
Judyta, z tego co pisujesz, to łączenie miało łagodny przebieg.

To nie jest tak, ze szynszyle od razu się polubią, albo nie. one muszą ustalić hierarchię, bo są zwierzętami stadnymi. Zatem bez gonitw, fukania, latającego futra (w rozsądnych ilościach), się nie obejdzie.
Z tego co piszesz łączenie tych dwóch młodych samczyków miało raczej łagodny charakter.
Nie skaczą sobie do gardeł - nie ma krwawych bitew więc nie ma powodu do wyciągania ich z jednej klatki.
Może wydawać ci się to drastyczne, ale uwierz mi, że to normalne i typowe.
Żaden z samców nie jest nadmiernie agresywny w stosunku do drugiego, nie warto więc zbyt szybko ich rozdzielać. Daj im czas i wszystko się ułoży.
Judyta
2010-06-25, 20:47
masz racje:) troszke sie juz lubia tylko mam jeszcze jeden problem.  Ale to w innym dziale:)
maczo123
2010-07-04, 22:29
Szyszul całkiem daje sobie radę ,więc spróbowaliśmy dzisiaj trochę go z Dredkiem oswoić.Chłopaki stały sobie obok siebie w klatkach od 2 tygodni ,no i łapa Szyszka jest jeszcze kontuzjowana, więc obawy były czy sobie poradzi z większym Dredkiem.I tu całkiem nas zaskoczył to maluch próbował zdominować Dreda ,a ten uciekał gdzie mógł im wyżej tym lepiej     

Biegały po pokoju i raczej nie wchodziły sobie w drogę ,a jeśli już to Szychu wskakiwał na Dredka.Nie leciało futerko ,nie wydawały głosów -raczej były nastawione poznawczo -pokojowo.
Zresztą zazwyczaj były wypuszczane kolejno i co najwyżej jeden drugiego oglądał przez kratki
jutro kolejna próba -zobaczymy może z czasem zamieszkają razem.

[ Dodano: 2010-07-06, 11:05 ]
sister112
2010-07-20, 11:38
na pewno się dogadają!:) Moje szyszki podczas łączenia były bardziej niegrzeczne i brutalne:( Mały chciał dominować, za to Antek wyrywał mu futro, zamiatały gonami, zgrzytały zębami itd, ale na dzień dzisiejszy mieszkają razem:) Tylko ostatnie upały im raczej nie służą przez co cały czas miały piasek, aby choć trochę się ochłodzić. Życzę Wam powodzenia w łączeniu!:) Będzie dobrze:) 


[ Dodano: 2010-07-22, 20:56 ]
TrisKreuzer
2010-07-25, 23:28
Witam,


Dawno mnie nie było i sporo się pozmieniało... Piszę, bo pomimo doświadczenia łączenie szynszyli jest jedną z najbardziej stresujących czynności jakie znam
Musiałam uśpić Emila, któremu do towarzystwa jakiś czas temu dokupiłam Charliego. Charlie 2 miesiące temu został sam, a że ma 2 i pół roku dopiero, postanowiłam mu dokupić jednak towarzysza. Charlie z Emilem łączyli się jakieś 3 miesiące i już myślałam, że się nie uda. Ale jednak się udało. Ale Charlie był malutki, Emil miał już 4 lata.
Dokupiłam tym razem 2 letniego samca. Pani musiała go sprzedać z powodu wyjazdu. I już go lubię. Jest fajny, bezstresowy i pierwszego dnia mi wchodził na kolana
No i jak Charlie kompletnie niekłopotliwy - nie gryzie nic na wybiegach i sam wchodzi do klatki.
Kupiłam go w piątek(dziś mamy niedzielę) I już 2 razy były razem na wybiegu. Nie wiem, czy się z tym nie pospieszyłam
Ja wiem, że to krótko... a chłopaki są dorosłe. Ja MAM NADZIEJE że będzie dobrze, ale na razie to fatalnie wygląda. I jakoś tak - charakterystycznie.
Pytam doświadczonych "łączycieli" - czy da się ich połączyć, jak zaczęło się tak???
Opisuję o co mi chodzi:
Oczywiście najpierw nowy latał osobno i zwiedzał - neutralny również dla Charliego - wybieg.
Potem puściłam Charliego - też zwiedzał.. 15 minut Potem zmienił się w dziką furię
Na początku nowy sie nie dawał, potem się to zmieniło.
Ogólnie Charlie strasznym głosem skrzeczy i bez przerwy goni nowego... Nie ustaje. Nowy ucieka aż do zagonienia i padnięcia w kącie. Charlie krąży jak sęp. Jest okropnie też zazdrosny o moje kontakty z nowym. Jak się nie da uciekać - stają słupka naprzeciwko siebie - Charlie bije ogonem jak wściekła pantera z dużą szybkością i skrzeczy jakoś tak nieprzyjemnie. Futro fruwa. Gdy zaś klatki stoją obok siebie, dotykają się nosami, i Nowy ( jeszcze nie ma imienia - nie wiem tez czy się nauczy jakiegoś, bo poprzedni właściciele nie nauczyli go imienia ), no więc Nowy popiskuje tak charakterystycznie i wysokim lekko płaczliwym tonem - tak "chmi chmi chmi" Często się wąchają i obserwują, bez agresji, gdy są w osobnych klatkach.
Niestety nie mogę na stałe posiadać dwóch klatek. Więc będę musiała oddać Nowego, jeżeli się nie pogodzą Spać przez to nie mogę. Proszę o wszelkie komentarze i ... wsparcie moralne bo zwariuję niechybnie...
Na razie postaram się być konsekwentna - neutral ground - wspólne wybiegi (ale może nie - żeby to nie było ganianie sie w kółko i żeby Nowy się nie straumatyzował????)
Może następnym razem zastosować kocimiętkę? Wszelkie rady na wagę złota!
No i ile czasy wg. Was to powinno trwać, a kiedy stwierdzić , że daję spokój?
Rany... Może było lepiej zostawić sobie jedną szynszyle??
MoonFlower
2010-07-26, 13:08
Cóż, ja wychodzę z założenia ( doświadczenie innych, niestety nie moje...) ,że przez kratki agresja narasta. Szynszyle jak i inne zwierzęta,muszą ustalić hierarchię,a przez kratki niestety nie mogą tego zrobić i agresja się nasila. I im dłużej klatk9i będą stały koło siebie, będzie coraz większa.A na wybiegach nie masz źle,bo krew się nie leje, a latające futro ,to najnormalniejsza rzecz na  świecie,podczas łączenia. Sposób z kocimiętką i piaskiem,wiele razy odnosił sukcesy,więc go polecam. Ważne,żeby ich nie rozdzielać, dopóki krew się nie zacznie lać,bo nie ustalą,kto tu rządzi ,a co za tym pójdzie będzie gorzej. Masz dwie dorosłe szynszyle,więc sprawa jest trudniejsza, bo małe łączą się łatwiej (choć,nie jest to reguła !) . Po ustaleniu hierarchi powinien panować spokój,ale na wszelki wypadek lepiej potrzymać obydwie kulki w mniejszej,zdezynfekowanej klatce,bo szylki czując się pewniej na własnym,znanym terenie,mogą zacząć atakować "intruza".

Poczytaj o łączeniu,zaopatrz się w cierpliwość i do dzieła.
Trzymam kciuki za udane łączenie!
TrisKreuzer
2010-07-26, 14:11
MoonFlower, bardzo dziękuje za odpowiedź. Są takie różne od siebie informacje w internecie, że można się pogubić. Wstaw linka, gdzie jest dokładniej opisana metoda z kocimiętka i piaskiem, bo nie mogę znaleźć jakoś.

No i w sumie dalej mam pytania:
Nowy zrobił się tak nieufny, że nie wychodzi z domku i nawet najmniejszego ruchu się boi. Mam wrażenie, że zrobiłam mu krzywdę starając się ich połączyć od razu
Wyczytałam bowiem, że nowy szynszyl musi gdzieś z tydzień na początku biegać na wybiegi samodzielnie, po prostu, żeby się oswoić z nową sytuacją.
No i osobne klatki - ja nie mam inaczej miejsca w domu jak stojące obok siebie klatki... Mam do dyspozycji tylko jeden pokój 10m2 a tu dwie klatki 80x50x80 powodują, że nie mam dojścia do biurka. Wiec muszę je oswoić...
Mam wrażenie, że może powinnam najpierw odzyskać zaufanie nowej szynszyli najpierw i dopiero potem znów starać się je połączyć. On się boi potwornie teraz - więc już go strasznie straumatyzowałam - a na początku był dzielną, oswojona szynszylą. Tego sie właśnie obawiałam...
Co mam zrobić w takiej sytuacji?
Wydaje mi się zbytnim okrucieństwem puszczanie na wspólne wybiegi nowej, wystraszonej śmiertelnie szynszyli z tym moim wściekłym potworem, w którego zamienił się Charlie
dylanio
2010-07-27, 13:16
Może moje doświadczenia pomogą...

Miałem okazję łączyć 3 samców - Szynio (1,5) roku i Rocco+Ogonek(po 7 miesięcy).
Szynio był zaraz po stracie swojej kochanej, która zdechła przed porodem:(
Zacząłem od oswajania się z zapachem - klatki w odległości parudziesięciu centymetrów.
Od początku były wypuszczane na wybieg oddzielnie, były ciekawe siebie, ale przy wąchaniu się przez klatki atakowały się nawzajem, wydaje mi się, że to Szynio był bardziej agresywny. Do tego bardzo się denerwował jak "nowi" latali po jego wybiegu a on siedział w klatce.
Po tygodniu i powolnym przybliżaniu klatek postanowiłem wypuścić chłopaków w łazience w konfiguracji Szynio+Rocco i potem Szynio + Ogonek. Na początku niby się nie widziały a potem zaczynała się wojna i leciało futro. Próbowałem potem wypuszczania na wybieg wszystkich trzech ale zawsze kończyło się ganianiem młodych przez Szynia, a raz nawet głębokim ugryzieniem mnie w ferworze walki.
Próbowałem więc różnych rzeczy - zamieniałem im piasek i trociny, tak, zeby w obu klatkach były takie same zapachy,pod nieobecność młodych wsadzałem Szynia do ich klatki(docelowego domu wszystkich trzech). Nic się nie zmieniało przez dłuższy czas, nawet jak było spokojnie na wybiego to po jakimś czasie dochoziło do walk.
Po jakichś 2 tygodniach pomyślałem o wrzuceniu Szynia do klatki, w której byli Rokuś i Ogonek. Oczywiście pilnując,żeby sobie krzywdy nie zrobili. Ku mojemu zdziwieniu Szynio w ogóle ich nie zaczepiał tylko badał klatkę i na spokojnie obwąchiwał się z chłopakami.
Po paru dniach takich wizyt i wypuszczaniu chłopaków razem na wybieg (który wygladał już spokojnie) wszyscy zamieszkali razem.
Życzę cierpliwości i powodzenia w łączeniu.
TrisKreuzer
2010-07-27, 13:38
Dzięki Dylanio, przyda się. Ja po prostu lekko wyluzowałam. Daje sobie i chłopakom czas. Ty dopiero miałeś ciekawostkę - połączyć 3 szynszyle. Fajnie, że chłopaki są już razem    

Nowy - krystalizuje się imię Bravo (vel Morzan - mój Towarzysz Życia dla jaj tak nazywa go i skubany na to najbardziej reaguje ... ech, ma facet pomysły na imiona) jest po prostu wybitnie charakterny i zwyczajnie pokazuje fochy. Dziś na wybiegu był jakby nigdy nic i dalej jest przylepa straszliwa. I dobrze. Wczoraj wypuszczałam ich osobno najpierw, a jako, że nie wykazywały wobiec siebie dużej agresji przez kraty - raczej duże zaciekawienie, puściłam ich na chwilę razem.
Było tak jak zwykle - Charlie atakował z wrzaskiem, Bravo zwiewał, ale zaraz cały zaciekawiony wracał. Ze dwa razy on był nawet stroną goniącą
Ale - działo się to o wiele krócej niż poprzednio. Teraz to wyglądało jakby podzielili się terytorium - korytarzem i każdy miał swoją połowę w której operował. No i Charlie ma respekt przed Bravo, bo atakował z pewną ostrożnością. Tym razem Bravo się nie obraził. No i to wszystko sugeruje mi, że w końcu się uda. Pozdrawiam i dzieki za pomoc wszystkim
Jak się będzie coś ciekawego działo dam znać. Albo, jak już ich połączę opiszę swoje doświadczenia. Trzymajcie kciuki Obaj są takimi fajnymi, mądrymi i przylepnymi szynszylami i na pewno byłoby im razem dobrze No i na pewno nie chciałabym się pozbyć tej nowej szynszyli - jest strasznie udanym futrzakiem...
maczo123
2010-07-28, 21:49
Szyszek i Dredek dogadują się .A tak to wygląda jak siedzą sobie w kojcu od psów

url=http://wgrajfoto.pl][/url]


całkiem pokojowo nastawione.Następny etap to klatka
TrisKreuzer
2010-07-28, 23:09
Gratulacje Maczo   

U mnie też jest postęp. Etap "rodeo". Coraz mniej agresji, coraz więcej respektu i wzajemnej gonitwy. Na razie Bravo ma przewagę, co wkurza Charliego po czasie. Ale - myślę, że będzie dobrze )


Podobne tematy: