łaczenie dwóch samic...

Kategoria: Łączenie i oswajanie szynszyli



Wisniu
2007-04-11, 20:58
Witam mam nową samiczkę (Brygidkę) przeszedłem już przez fazy, 


1) tydzień vi za wi klatki 2 samiczki (Lutosławy)
2) właśnie teraz tu jestem... i jak są razem na wybiegu to zaczynają na siebie skakać nic sobie nie robią ale też strasznie krzyczą T_T i siebie unikają jak były by zfochowane...

Jak ta 2 faza będzie długo trwać ?
Jakieś rady ?
janek1815
2007-04-11, 21:05
Z tym moze byc wielki problem gdyz dwie samice tak szybko sie do siebie nie przyzwyczaja.A w klatce bedzie jeszcze gorzej. Choc nie powiem udalo mi sie oswoic 2 8 miesieczne samiczki w ciagu tygodnia w klatce 2 poziomowej. Wpuscilem te nowa na zywiol aby sie zorientowac co bedzie troche pokrzyczaly pobiegaly po klatce a teraz spia w siebie wtulone   . Ale nie polecam mojej metody ...
achajka_md
2007-04-11, 22:38
 	  			  
gdyz dwie samice tak szybko sie do siebie nie przyzwyczaja


moje mieszkały razem po 4 dniach
nie wiem ile miało na to wpływu to, że dałam je do nowszej klatki- być moze Tili nie uwazała jej jeszcze za swoją i dlatego zaakceptowala Lunę
z tego co wiem, to niektórzy łączyli dwie samiczki przez okolo pol roku...
możesz spróbowac tez czegos takiego: bierzesz jedna szylke w ustronne miejsce a druga wkladasz do jej klatki, zeby zostawial tam swoj zapach i na odwrót...a poza tym jest opcje szukaj, bylo wiele podobnych tematów
pozdrawiam i powodzenia
Kiwi
2007-04-11, 23:18
 	  			  
niektórzy łączyli dwie samiczki przez okolo pol roku...


O matko, a czyje szyle takie oporne były?

Moje też siebie unikały jak ognia i uciekały gdzie pieprz rośnie na swój widok, ale w końcu po jakimś czasie przyzwyczaiły się do obecności tej drugiej i zaczęły do siebie podchodzić. Jak skaczą na siebie i wchodzą, to dobrze, bo to dominacja. Niestety ta mniej uprzywilejowana nie będzie się na to godziła, a jak od siebie uciekają to tym wolniej będą ustalać hierarchię. Możesz dać im miskę z piaskiem na wybieg, to będą na siebie włazić podczas kąpieli. Ja tak robiłam i to się nawet nieźle u mnie sprawdzało, ale u dwóch samiczek, bo jestem na etapie łączenia trzech i niestety miska z piaskiem już w tym przypadku się nie sprawdza. Pozdrawiam
achajka_md
2007-04-12, 07:11
 	  			  
O matko, a czyje szyle takie oporne były?


jednej znajomej, nie znam szczegółów, ale bardzo zdziwiła się, że mi tak szybko poszło...wiem, że poświęcała im dużo czasu, więc chyba to głównie zależy od charakteru szylek...chyba po prostu żadna długo nie chciała się zgodzić, żeby być tą zdominowaną...
Anna
2007-04-12, 08:17
Hahaha, oporne.... moje samiczki są do siebie przyzwyczajane od października i jakikolwiek bliższy kontakt za każdym razem kończy się rozkrwawionymi łapkami i wypadniętym futrem, nie wspomnę już o obsikiwaniu, dyszeniu, fukaniu i ogólnej furii po obydwu stronach.

Atakują sobie łapki, bo je najskuteczniej można uszkodzić, futro schwtane zębami opada, łapka krwawi.
Stosowałam wszelkie sposoby i porady i doszłam do wniosku, że nie da się pogodzić moich samiczek. Mnie bardziej dziwi fakt, że to się komuś udaje.
Wisniu
2007-04-12, 15:32
 	  			  
a poza tym jest opcje szukaj, bylo wiele podobnych tematów



jakoś szukałem tematów i nie znalazłem nic podobnego...

włażą sobie nawzajem do klatki i zostawiają tam zapach, gryść nie gryzą siebie tylko fuczą a potem się rozchodzą w inne strony, w nocy nawijają do ciebie jak najęte. Myślę że już jestem na dobrym etapie godzenia ich...
janek1815
2007-04-12, 15:36
Jestes jak najbardziej na dobrej drodze pogadaja rozejda sie przemysla i znow sie spotkaja    . Za kilka dni bedzie ok
achajka_md
2007-04-12, 20:43
Wisniu, nie wiem czy o to Ci chodziło, ale ja znalazłam parę (jeśli to nie to co chciałeś to sorki    )

http://szynszyla.org/view...e+dw%F3ch+samic
http://szynszyla.org/view...e+dw%F3ch+samic
no i taki o oswajaniu trzech, moze też się przyda
http://szynszyla.org/view...e+dw%F3ch+samic
Agina
2007-09-30, 19:53
Czy jeśli będę miałam szynszylę około 5 miesięcy i dosadzę do niej 3 miesięczną szylkę to ta starsza zaadoptuje tą młodszą??
Kiwi
2007-09-30, 20:07
U młodych szylek może się tak zdarzyć, ale nie wkładaj ich od razu do jednej klatki! Musisz je stopniowo zapoznawać ze sobą, być może już przy pierwszym spotkaniu na wybiegu się polubią.
Agina
2007-09-30, 20:08
ale ja nie mam drugiej klatki
Kiwi
2007-09-30, 20:09
No to pożycz od kogoś albo kup. Nie masz innego wyjścia
Agina
2007-09-30, 20:10
kurcze a taka od chomika może być ona nie jest duża ale na kilka dni może starczy czy nie za bardzo?
Kiwi
2007-09-30, 20:14
A jakie ma wymiary? Ja trzymałam moją Romcię tydzień w klatce dla chomika (bo kurier nie dostarczył na czas nowej klatki), ale takiej naprawdę dużej. Miała ok. 40-50 cm długości, 25-30 głębokości i 30 wysokości.
Agina
2007-09-30, 22:15
a wymiary to są chyba podobne do tych co podałaś
Kiwi
2007-09-30, 23:50
No to kilka dni wytrzyma, ale będziesz musiała wypuszczać ją na długie wybiegi. Romci akurat pasowała taka klitka, bo siedziała w kąciku i nie pozwalała do siebie podejść. Jeśli szylki się nie polubią od razu będziesz musiała zaopatrzyć się w dużą klatkę dla szylek.
Agina
2007-10-01, 10:58
Z tą drugą klatką to problem bo ja mam już ogromną klatkę to na drugą nie mam miejsca
Kiwi
2007-10-01, 16:02
Trzeba było o tym wcześniej pomyśleć. Jeśli decydujesz drugie zwierzę musisz mu zapewnić porządną klatkę    Nie wiadomo ile będą się zaprzyjaźniać, a jeśli miesiąc, dwa? To co, będziesz kisić biedne zwierzę w klatce po chomiku? Skoro nie jesteś w stanie zagwarantować zwierzęciu dobrych warunków życia, to po prostu nie bierz drugiej szylki.
Agina
2007-10-01, 16:48
a jak by przedzielić tą klatkę na pół ?? Jak by się polubiły to bym zrobiła jedną wspólną.
Kiwi
2007-10-01, 19:30
Myślę, że możesz przedzielić siatką z bardzo bardzo gęstymi oczkami, żeby szylki nie mogły wsadzić w nie łapek, nawet paluszków - ta druga, jeśli będzie bardzo agresywna może jej odgryźć nawet całą  łapkę!
Jodus
2007-10-01, 19:46
Polecam użyć opcję szukaj hasła "OSWAJANIE", "ŁĄCZENIE"...
Agina
2007-10-02, 20:03
Dzięki za rady
vadq
2008-07-03, 21:39
Poturbuje pomocy szynszyle siedzą w klatkach obok siebie o kolo 7 dni i nic duża dalej gania małą przeczytałem wszystko na forum i nie wiem co dalej robić ?   

http://img45.imageshack.u...jcia0014mv5.jpg
Czy te klatki stoją dobrze
Juli
2008-07-04, 09:04
Przede wszystkim transporter dla kota nie nadaje się dla szynszyla!!! Przecież zwierzę się męczy i trwa to już 7 dni! Błagam załatw szynszylowi normalną klatkę
smiledream
2008-07-04, 09:39
Popieram Juli.

Jesli przeniosłeś nowego szyla z tererarium w zoologu czy klatki innego hodowcy, zrozumiałe jest że będzie osowiały i niechętny do zawarcia nowej znajomości w transporterze dla kota.
JAK JUŻ ZAŁATWISZ DOBRĄ KLATKĘ daj czas nowemu na oswojenie się z nowym miejscem - MUSI MIEĆ WIĘKSZE POLE WIDZENIA niż w transporterze (muszę skrytykować twoje nieodpowiedzialne zachowanie).
Możesz zamienić szylki klatkami (gdy już będzie nowa a nie transporter.... ).
Najlepiej nowego wsadzić do uprzednio wyczyszczonej (zmiana trocin, przetarcie prętów itd.) klatki starszego szylka(ale samego...nie razem ze starszym...). Powinny mieć czas na oswojenie się z nowymi zapachami.
Po jakimś czasie możesz spróbowac wspónych wybiegów (ale takich, żebyś w razie walk mógł rozdzielić walczące szyle).
vadq
2008-07-04, 11:04
A starszego szynszyla gdzie dać jak małego wsadzę do jego klatki ?
Juli
2008-07-04, 11:12
Musisz mieć dwie klatki. Dwie klatki dla dwóch nie oswojonych ze sobą szylków.
vadq
2008-07-04, 12:36
Jak te klatki blisko siebie maja stać ?
Juli
2008-07-04, 13:09
Na tyle blisko, żeby se widziały, czuły swoje zapachy i mogły się ze sobą oswajać. Ale uważaj! Nie na tyle blisko by jedno mogło ugryźć drugie przez pręty.
vadq
2008-07-04, 15:58
To z 5cm odstępu może być ?
smiledream
2008-07-04, 17:08
Tak - może być 5cm.

A NOWEGO szylka włóż do klatki starszego (tego którego już masz - zdawało mi się, że wyraźnie to napisałam? )

ALE ZRÓB TO DOPIERO PO OK. TYGODNIU niech nowy ma czas na wyjście z szoku zwiazanego z nowym otoczeniam i tragiczną tymczasową klatką w postaci transporterka.
vadq
2008-07-24, 21:33
Transporterka niema już około 3 tygodni a problem ten sam już mniejszy ale ten sam klatka jednej stoi kolo drugiej i nie mogą sie oswoić może być to z powodowane różnica wieku ?
smiledream
2008-07-24, 21:40
Vadq może spróbuj zamienić je klatkami?
kinia123
2008-07-30, 08:46
Witam

Na pewnej stronie o szynszylach znalazłam coś takiego:

Drugim sposobem, który daje dość dobry skutek jest przegrodzenie klatki siatką drucianą na dwie części tak, by zwierzątka wzajemnie się widziały, czuły i słyszały, nie mając jednak żadnych szans na bezpośrednią konfrontację. Metoda ta jednak zawodzi w przypadku łączenia ze sobą dwóch samiczek - jeśli obie są agresywne i próbują dominować będą się rzucały na siatkę raniąc sobie wzajemnie pyszczki i łapki. Jeśli jednak łączymy parkę to często przynosi ona zadowalające rezultaty.



Za ok. miesiąc będę łączyć dwie szylki i pomału przygotowywuję się do tego, zbieram informacje.
I ten fragment artykułu mnie zmylił.
Czy rzeczywiście dwie samiczki będą się rzucać na siatkę?Dwóch klatek nie mam(tylko taką dla chomika).

Podpowiedzcie mi jak najlepiej oswoić do siebie dwie SAMICZKI, nie używając do tego oddzielnych klatek.
Z góry dziękuję.
smiledream
2008-07-30, 09:04
Jako tymczasowa, klatka dla chomika powinna wystarczyć (tzn jesli ma schodki i inne bajery to nie będzie zbyt bezpieczna dla szyli bo "sprężyny" są za wąskie a szylka może próbować w nie wejść).

A jesli wybierzesz opcję łączenia z dwoma klatkami to polecam starszą, zadomowioną szylkę wsadzić do nowej klatki.
Przedzielanie starej klatki na pół w wypadku samiczek to ryzykowny pomysł ponieważ zadomowiona samiczka mimo wszystko będzie traktowała niedostępną jej cześc klatki jako swoje terytorium.

Ale ja mam samca, to może ktoś inny lepiej ci poradzi, np. Kiwi
kinia123
2008-07-30, 09:26
A czy szylka, która jest już zadomowiona nie będzie gryzła tej nowej za to, że zajęła jej klatke?
Kiwi
2008-07-30, 15:27
Oczywiście, że będzie. Poza tym nowa szylka koniecznie musi mieć oddzielną klatkę! Na początku musisz ją oswoić ze sobą, a żeby to osiągnąć, zwierzątko musi mieć własny, bezpieczny kąt. Klatka dla chomika odpada. Dopiero gdy szynszyla Ci zaufa możesz zacząć oswajanie, w przeciwnym razie nie dość, że będzie się stresowała łączenie, to w przypadku, gdy będziesz je musiała rozdzielić, dodatkowo się przestraszy. Nie rozumiem dlaczego decydujesz  się na drugie zwierzę, jeśli nie kupiłaś wcześniej drugiej klatki.
kinia123
2008-07-30, 15:47
Kiwi- już pisałam, że drugą szylkę będę mieć dopiero za mesiąc, więc do tego czasu zdążę załatwić sobie drugą klatkę!

Tylko pytałam, czy nie ma jakiegoś innego sposobu.A z tego co zrozumiałam, to nie ma, więc pożyczę kaltkę.

I mam jeszcze pytanie- czy dobrze będzie wsadzić tej nowej szylce do klatki misia mojej już udomowionej szylki po to, aby lepiej się przyzwycziła do obecności kitki?
Kiwi
2008-07-30, 15:51
Jak już zaczniesz proces łączenia, to myślę, że miś może pomóc.
kinia123
2008-07-30, 19:20
Chyba już wiem prawie o co powinnam.Ostatnie pytanie-Kitka ma półtora roku.W jakim wieku powinna być nowa szylka, żeby dosyć łatwo się polubiły?
Kiwi
2008-07-30, 22:06
Im będzie młodsza, tym szybciej powinny się polubić. Mała nie będzie starała się zdominować Kitki, a ona z kolei może "adoptować" malucha.
vadq
2008-08-15, 17:30
Wszystko było prawie dobrze już sie nie ganiały tak i same zbliżały sie na 10 cm a tu dzisiaj ta większa jadła a ta mała podeszła i zaczęła skakać do tej dużej na dwóch łapkach 

wydaje mi sie ze ta mała nie chce mieć nic wspólnego z ta dużą co zrobić ?
smiledream
2008-08-15, 17:31
Podejrzewam, że one nadal po prostu ustalają hierarchię między sobą. Póki nie ma krwawych bójek powinieneś im pozwolić by sie ganiały. Nawet jesli będzie latać futro. Niestety, musza ustalic która będzie dominować.
patty
2009-12-17, 17:35
z gory przepraszam, ze odswiezam temat ale bardzo mi zalezy....

chcialabym kupic 2 samiczki, najlepiej na wakacjach, nie koniecznie tych- moze nastepnych,aby miec wiecej czasu na ich oswojenie i tu zaczyna sie moj problem. kupilabym od razu dwie kuleczki [3-5 mies.], oczywiscie klatki mialabym dwie, uprzedzam, że w ogole się nie będą znały ! chcialabym pod koniec wakacji miec pierwszy etap oswajania juz za soba, ale czytalam, ze szylki trzeba pierw oswajac ze soba, aby nas nie olewaly... ale czy oswajenie ze soba 2 szylek, a potem jeszcze oswajanie jednej szylki z druga nie bedzie, aby czasem za bardzo długotrwale ? proszę o pomoc...
wielkarenia
2009-12-17, 17:51
to tylko i wyłącznie zależy od charakterów zwierzaków ,czy się polubia od razu czy beda fukały na siebie, wydaje mi sie, że nie mareguły na to jak długo bedzie to trwać...
patty
2009-12-17, 18:06
tak, wiem ^^ nie umiem tego wytlumaczyc, ale nie o to mi chodzi    to moze w inny sposob...  jak postapic aby oswoic pierw ze soba szylki a potem jedna z druga ?? czy maja sie nie widywac na wybiegu abym mogla pierw ja sie z nimi lepiej zapoznac ?? bo naprawde nie mam pojecia... ;(
Rózia
2009-12-17, 20:09
Do wakacji jeszcze sporo więc masz czas na znalezienie sióstr lub już znających się pannic. Wtedy odpadnie problem z łączeniem.
kamstach
2010-01-19, 13:57
Witam, 

Wyczytałam wszystko co się da o łączeniu i jestem przerażona.
Jestem jednak w o tyle lepszej sytuacji że mam aż 3 klatki łącznie. Jedną wielka 100x70x50 drugą ciupkę mniejszą - 70x45x45 i oczywiście moją wolierę w której jest moja królowa.
a w piątek jak wszystko będzie oki, przywiozę drugą samiczkę w wieku około roku. Miałam taki plan:

Myślałam że na pierwsze kilka dni wstawię druga kitkę do innego pokoju, żeby mogła ochłonąć po stracie właściciela i się do mnie przyzwyczaić. Dopiero po 2 - 3 dniach przeniosę ją do pokoju Szyszki i postawię na razie z daleka. Dopiero po kilku dniach coraz bliżej. Na wybiegu na początku puszczać będę osobno a że biegają po pokoju tym samym więc każda przebiegać będzie koło klatki drugiej. Może wtedy gdy jedna będzie na wybiegu zamienię je klatkami, na godzinę dwie. Później może razem, ale myślę że to za jakiś czas. Troszkę się boję łączenia. Szylka nie wygląda na dominantkę, nie szarpie nowości, miśków i innych może się uda choć trosze bezboleśnie.
Ale dzisiaj trochę zmieniłam zdanie. Zrobiłam mały monitoring zachowania kulki jak mnie nie ma w domu. Kamera na kilka godzin i ciągłe nagrywanie.
Wiecie co.... jestem w szoku.
Moja kulka w dzień demoluje więcej niż w nocy. Przesuwa domki - wiem że muszę go przytwierdzić, niszczy, gryzie i kombinuje, a to widać aż jej z uszu paruje, zastanawiam się czy nie przenieść jej do drugiej klatki na czas łączenia a dopiero po pewnym czasie przeniosę ja do woliery. Ale ona jest taka szczęśliwa że ma tyle miejsca i takie nowości że aż mi jej szkoda. W ten sposób ja skrzywdzę i może się na nowej wyzywać.
Na pewno muszę robić to ostrożnie, po tym co widziałam na filmiku,. W sumie nie robiła nic strasznego - próbowała wyleźć przez drzwiczki - wiem że muszę je dodatkowo zabezpieczyć dla dwóch szynszylek, bo co dwie głowy to nie jedna. próbowała zdemolować kuwetke, strasznie chciała rozebrać pochylnię i przesunąć domek, najlepiej go zwalić na ziemię. No i oczywiści próbowała za wszelka cenę rozmontować hamak, co mnie dziwi bo śpi w nim non stop i wygląda że go lubi.
PO tym filmie w sumie już nie jestem pewna co do jej przyjaznego usposobienia. Chyba ze to tylko nuda, i szuka sobie zajęcia. Czasami siedzi godzinę w jednym miejscu i zagląda, jakby czekała na coś lub kogoś.
Wiem że są tu osoby, które łączyły parki różne i mają jako takie doświadczenie. Piszę tyle o szylce bo łatwiej coś poradzić znając trochę zachowanie zwierzaka. A moja kulka, początkowo wydawało się że jest grzeczna, po monitoringu wylazło szydło z worka, może już nie być taka skora do łączenia. I może się to okazać trudne. Choć niekoniecznie. Mam nadzieję.
Nuśka
2010-01-21, 16:56
Tak naprawdę prawdziwe reakcje szylki poznasz dopiero przy swobodnym kontakcie kulek. Moje przypuszczenia były inne, niż to się potem okazało. To, jak zachowywała się sama w klatce nie świadczy o tym, jaka będzie w stosunku do koleżanki. Poczekaj na wspólny wybieg i wtedy opisz ewentualne problemy. Choć oczywiście życzę, by było ich jak najmniej.
kamstach
2010-01-23, 18:57
Witam.

Niestety szynszylka okazała się samczykiem
Musze szukać dalej.
Pozdrawiam
Nuśka
2010-01-24, 13:03
Skąd ta smutna buźka? Też przeżywałam ten szok i początkowy smutek, ale tak naprawdę, to płeć szylki nie ma znaczenia. Ważne jest to ,że jest TWOJĄ, jedyną i niepowtarzalną kuleczką.
kamstach
2010-01-25, 07:12
Witam

Owszem moja KUUULA to MOOOJA Kula. Kochane stworzonko.
jednak dlatego że to takie kochane cudo chciałam jej znaleźć towarzyszkę.
Siedzi sama cały dzień od 6,00 do 15,00. Wtedy właśnie przydałaby się jej koleżanka.
Ale cóż, zadziwia mnie tylko fakt, że można mieć szynszyle ponad rok - bo w takim wieku była ta szylka, którą chciałam wziąć, i nie znać jej płci.
Szukamy dalej szkraba.
pozdrawiam

Znalazłam szynszylkę, samiczkę- tym razem na pewno to samiczka - miala już małe. Mam tylko problem. Moja ma około 1,5 roku a tamta ponad 2 nawet może 2.5 roku. Zastanawiam się czy to w czymś przeszkadza.
kisiel254
2010-01-27, 19:00
ehhh, a miało być tak pięknie    jak wiecie mam 4 szyle, podzielone na dwa obozy: małe, czyli Gieńka i Zenek (mają po 6 m-cy) i duże, czyli Kryśka (7 m-cy) i Helka (8 m-cy). wszystkie cztery są razem już ponad miesiąc (oczywiście w dwóch klatkach). o ile z Zenkiem wszystkie panny się jakoś dogadują, o tyle Gieńka terrorystka powoduje ciągłe kłótnie. dzisiaj tak się rozbrykała na wybiegu, że i niewinnego Zenka przegoniła po pokoju. a Kryśka to też ziółko niezłe... zanim duże panny do mnie przyszły, każda mieszkała w swojej klatce w sklepie. u mnie od razu poszły do jednej i się dogadały między sobą. gorzej z sąsiadami. no i ze mną też tak nie do końca. Kryśka wlezie na ręce, ale Helka jak widzi rękę, to dupskiem się odwraca. chociaż po orzeszka to oczywiście moment się zjawi. 


klatki do zeszłego tygodnia stały obok siebie (stykały się ściankami, więc się szychy widziały) ale z powodu braku miejsca teraz jedna stoi na drugiej. no i jest cyrk, bo normalnie wojna na wybiegu. w ramach terapii społecznościowej wczoraj Helka poszła do klatki małych z Zenekiem, a dwie wariatki siedziały na dole w klatce dużych. o ile na górze pomiziały się, pofukały i Zenek zżerał tekturkę (żeby pył nie leciał na dywan) a Helka próbowała wpierdzielić zasłony przez pręty, o tyle na dole był sajgon. siedziałem ze spryskiwaczem i psikałem jak się próbowały atakować. Kryśka królewna wlazła na półkę i sobie siedziała, a ta mała wariatka Gieńka ciągle ją prowokowała.

na noc wszystkie wróciły do swoich klatek, ale dzisiaj z rana znowu była roszada mieszkaniowa. na górze sielanka, a na dole już niby lepiej, chociaż jak jedna za blisko podejdzie do drugiej, to zaraz fuczenie i gonitwa po klatce.

ręce opadają... jak klatki stały obok, to niby takie koleżanki, przez pręty się miziały. a tu masz teraz, normalnie wojownicze szczyle ninja ma ktoś jakieś pomysły na inne terapie zapoznawcze? bo ja już sam nie wiem czy te wariatki na siłe trzymać w jednej klatce, czy odpuścić i niech sobie mieszkają oddzielnie? tylko co wtedy z wybiegiem? oddzielnie?
kamstach
2010-01-27, 19:18
W życiu się tak nie uśmiałam jak przy czytaniu postu powyżej.


kisiel254 - masz tam ładna ferajnę i niezły sajgon.
Ja mam nadzieję że moja Szyszka jakoś się pogada z nową koleżanką.
Pożyjemy, zobaczymy
Kiwi
2010-01-27, 19:57
Kup kocimiętkę w sprayu i mocno wypsikaj nią kulki (nawet do porządnego zmoczenia futra) i wrzuć do jednej klatki - jak będą pachnieć tak samo, to będą się mniej tłukły, albo wcale i wtedy łatwiej im będzie ustalić hierarchię. Na innym forum szylowym w ten sposób dream* połączyła 3 kule    Ja zamierzam przetestować ten sposób jak przyjedzie większa klatka, czyli za 2-3 tygodnie    Zatem mile widziane jest sprawozdanie z łączenia, o ile zdecydujesz się na ten wariant
kamstach
2010-01-27, 20:08
A jak nie pomoże to co??? łapiemy na gwałtu - rety i ratujemy co się da????

Jest to jakiś pomysł, a swoją droga podziwiam zapał i możliwości. Ja bym się na 4 nie zdecydowała.
kisiel254
2010-01-27, 20:29
Kiwi, super pomysł. jutro postaram się przetestować (o ile będzie kocimięta w sklepie) i napiszę relację. tak poza tym to dzięki za sugestię z sepią dla ptaków, wcianją aż miło   


kamstach, chwilo 4 niedługo planuję przemycić 5tą, ale to dopiero po kastracji Zenka i przed poączeniem klatek będzie ponowny cyrk z łączeniem, ale damy radę

chwilowo na dole jest spokój, może się czubki jedne dogadają. ale ryzykował nie będę, i na noc je odmienię.
Rózia
2010-01-27, 21:57
A tą kocimiętke to w zoologicznych się kupuje? Może i ja ją wypróbuję na moich chłopakach
Kiwi
2010-01-27, 22:04
Tak, w zoologicznym
kisiel254
2010-01-28, 23:15
dzisiaj była akcja zmiany trocin i generalnych porządków w klatkach. bałem się trochę psikać je tą kocimietką - spryskałem wszystkie półki i zabawki, a tym dwóm pannom na dupsko tylko dałem. no i nie wiem, chwilowo niby siedzą po kątach i nie ganiają się. posiedzę gdzieś do drugiej i zobaczę, jak nie będzie gonitw, to zostawię w klatce na noc.
Natri
2010-01-29, 12:05
No i jak spisaly sie pannice?;) Mam nadzieje, ze wszystko przebieglo dobrze   


Mnie sama czeka niedlugo laczenie dwoch dziewuch i az sie boje czytajac niektore posty
kisiel254
2010-01-29, 15:04
heee, kopara mi rano opadła. Pan Zenon i Panna Helena śpią w jednym domku    


a na dole szanowne królewny, wyfoszone oczywiście, leżą sobie na półkach. w nocy się trochę ganiały, terroryska ze złości wysypała granulat i zrzuciła miseczkę na karuzelę, ale ogółem chyba się polepsza. futra na trocinach nie widać jeszcze zobaczymy co wieczorem wytworzą, jak się obudzą...

tak dodam tylko, że Helka zrobiła się jakby śmielsza, podróżuje sobie po klatce, łazi po wszystkich zakamarkach, podchodzi do ręki (nawet bez orzeszka!, podczas gdy Kryśka w dalszym ciągu najpierw łazie zębami za palca, a potem za orzeszka). chyba ta zmiana wyszła jej na dobre

kamstach
2010-01-31, 21:31
super    

Cieszę się że się w końcu udało.
Ja zaczynam od dzisiaj. Właśnie przywiozłam druga szynszylkę. Na razie w klatce odpoczywa za kilka dni zamiana klatek a później wspólny wybieg (pisząc tak w skrócie).
Zobaczymy czy się uda.
Pozdrawiam
kisiel254
2010-01-31, 22:21
dasz radę, potrzeba tylko dużo cierpliwości i czasu    w końcu się dogadają
Ewa1983
2010-02-02, 09:50
Witam.

Całkiem niedawno zaczęła się moja przygoda z szynszylkami. Dokładnie 23 grudnia, kiedy to dostałam standardzika Szyszkę, która ma prawie 6 m-cy. Ostatnio postanowiłam dokupić jej przyjaciółkę bo pomyślałam, że lepiej w takim młodym wieku połaczyć, że będzie łatwiej poprostu. I tym sposobem w piątek przyjechała do mnie Śniezynka vel Chomik. Ponoć jest z 11 listopada, ale wymiarami to prawie jak Szyszka. Wzięłam ją z małej hodowli (ok 50 zwierzaków) z Rembertowa. Wygląda mozaikowo, ale nie wiem czy to typowa mozaika. W każdym razie mama to biała Wilsona a tata to brązowy taki z czerwonym oczami.
Naczytałam się tyle o łączeniu przez ostatnie tygodnie i bałam się bardzo tego procesu.
No ale do rzeczy: mała przyjechała do nas w piątek. Włożyłam ją do osobnej klatki zawieszonej na nowej klatce Szyszki (w której ta była dopiero 1 dzień). Mała była wystraszona a Szyszka bardzo jej ciekawa: 0 agresji, tylko zaciekawienie, no i coś do siebie popiszczały. Nastepnego dnia wieczorem doszło do konfrontacji na wybiegu (ja bym w życiu tak szybko ich razem nie puściła), ale mój chłop wyjął obie i wypuścił
Generalnie Szyszka podchodziła do niej wciaż 0 agresji, no oprócz tego że próbowała na nią wskoczyć, a tamta nie bardzo była zadowolona. A potem Szyszka zajęła się harcami i sobą a Mała poznawała teren. Bilans dnia: to mała straciła futerko wielkości paznokietka. W niedzielę też poszły razem na wybieg i wyglądało to tak, że Szyszka podbiegała do niej a tamta prychała na nią. Szyszka leciała wtedy do mnie i ze smutną minką na mnie patrzyła, czemu ta na nią prycha. No i nadszedl wczorajszy dzień, puściliśmy je znów razem, tylko tym razem wystawiliśmy tez klatki im na wybieg no i nie daliśmy piasku. Mała biegała , Szyszka poleciała do niej do klatki, pozamaiatała ogonem po jej domku, zjadła z jej miski, pogryzła wapienko i sobie poszła, w tym czsie mała weszła do jej klatki, i zaczęła jesc z jej miski. Szyszka przyszła, zaczęła ją iskać a później się nadstawiała i też otrzymała swoją porcję iskania. Już zaczęły się przytulać jak Szyszka postanowiła na nią wskoczyć, mała się nie dała. Ogólnie obie 0 agresji. Szyszka tylko wszędzie w klatce zamiatała ogonkiem.
Chłopak wiedząc że nie będzie i tak spał w nocy podjął decyzje że ida do 1 klatki.
Klatkę wysprzątałam, nieco zreorganizowałam, tak by każda miała półeczkę dla siebie i jeszcze 2 wolne. Każda ma swoją miseczkę, poidełko, wapienko itp.
Rano wstaję: kulki przytulone, jedząc z 1 miseczki. Dużo rozmawiają. Jak szyszka poszła na górę to mała ją nawoływała, a tamta zleciała od razu z popiskiwaniem.
Zaciekawiło mnie że mała zaczęła naskakiwać na plecy szyszki,bo wczoraj kilka razy ona dała na siebie wskoczyć i się nie ruszała. Kurcze myślałam że się podda bo jest nowa ale chyba tak łatwo nie będzie. Dodam, że na dnie leży maskotka królik, którego Szyszka dostała jak była sama i teraz co chwila któraś na niego wskakuje a on się nie rusza, wydaje mi się że królik zostanie ostatnim ogniwem w stadku
Dziś będą cały czas obserwowane, ale jutro już mnie nie będzie non-stop przy nich.
I nie wiem czy je zostawiać razem, tym bardziej że hierarchia jeszcze nie ustalona.
Laura117
2010-02-02, 11:03
A twój chłopak ?  Ale jak mówisz , że sie przytulają to moim zdaniem nie ma paniki . Moji terroryści zachowywali sie bardzo podobnie . Zostaw je - nie powinno się nic stać . Napewno cos będą kombinować (rozmawiać itp ) , ale jeżeli już jedna noc są ze soba to będzie OK . 



Pozdrawiam
Ewa1983
2010-02-02, 11:14
2 baby mam
Laura117
2010-02-02, 11:19
Chodzi mi o twojego chłopaka czy mógłby je poobserwować xD
Ewa1983
2010-02-02, 11:49
Tak mój     

Dziś jest z nimi cały czas, a jutro juz nie moze niestety...
Laura117
2010-02-02, 11:51
Nie przejmuj się . Nic kulką się nie stanie
kisiel254
2010-02-02, 13:04
moje też się tłukły (pod nadzorem oczywiście) przez kilka dni, a teraz to takie kumpele, że ho ho    wczoraj na wybiegu (drugą klatkę zdejmuję i stawiam na podłodze, żeby sobie mogły do niej wracać) odwiedzały się po klatkach i nie było ani wyrywania futra ani fukania. także dobra nasza    Kryśka z Helką wlazły do klatki małych i się poprzytulały, poganiały we dwie na karuzeli i ogólnie było weosoło   


Ewa1983, w końcu się dogadają. szyszki są dość charakterne, ale jeśli je obserwujesz, to nic złego im się nie stanie. u mnie mnóstwo futra latało przy oswajaniu ich ze sobą a w klatce to codziennie było przemeblowanie, tak się ganiały
kamstach
2010-02-03, 07:27
No i masz babo placek!!!!     

jestem po zamianie klatek. Moja Szyszka wczoraj trafiła do klatki Zakrętki a ta odwrotnie. Spędziły tak noc.
Dzisiaj je odmieniłam z rana o 4 i wypuściłam na wybieg, ale osobno. Wiecie co..... ta moja mała piczka żeby nie napisać gorzej - to taka zadziora i wredota że aż dziw bierze. Właśnie to ona jest najbardziej agresywna. Gdy sie zbliża do niej nowa - na razie przez kratki - jakby rzucała się na nowa samiczkę ale nie widzę otwartego pyszczka i zębów. Może to na razie demonstracja siły. Charakterystyczne jest to że nie fukają tylko Szyszka gada do Zakrętki, lub do mnie bo oczywiście siedzę przy nich. Rano od 4 do 6 każda była raz na wybiegu po około 1 godzinie. To niby pora najmniejszej aktywności, kamera wykazała że wtedy śpią, a te wariatki ganiały jak wściekłe.

Po południu dalej będę je puszczać osobno na wybieg, jak wychodziłam do pracy to się położyły spać, każda w swoim domku. Zastanawiam się jak troszkę przytępić temperament Szyszki. Jest mniejsza od Zakrętki, lżejsza i młodsza o około rok a nadrabia wredoctwem. Z jednej strony ja rozumiem to jej terytorium, jej dom a tu jakiś intruz się wciska. Ale widzę że chce towarzystwa, bo na poczatku strasznie się ciśnie do Zakrętki a jak już jest bardzo blisko chwilka na powąchanie, buzi buzi i atak.
I gaworzenie chyba z niemocy. Zakrętka też się ciśnie do Szyszki ale mniej i nie rzuca się raczej "przytyka" pyszczek do kratek naprzeciwko Szyszki i siedzi przez chwilkę. Jak ta wariuje i atakuje siada i odwraca główkę, i cichutko gaworzy.
Eeehhhh
nie będzie to takie łatwe.

[ Dodano: 2010-02-04, 19:31 ]
Nuśka
2010-02-06, 16:16
U mnie było tak, że też się dziewczyny tłukły. Jedna była lepsza w walce na lądzie, druga w klatce. I już po kilku dniach miałam dość. Wściekłam się, zamknęłam je obie w małej klatce, bez żadnego wyposażenia w środku. Tam się obsikiwały i tłukły. W końcu je wypuściłam po kilkunastu minutach, bo też było ciężko na to patrzeć. Spać poszły każda do swojej klatki, ale rano na śpiocha wpuściłam je do jednej i ku mojemu zdziwieniu po chwilowej ostrej wymianie zdań, poszły razem spać przytulone i teraz mamy sielankę. 

Kulki muszą ustalić hierarchię, bez tego ani rusz, a to ciężkie przeżycie. W każdym razie jestem teraz zwolenniczką radykalnych metod, bo jak moje diabły ganiały się na wybiegu, to nie przynosiło to żadnych skutków, a jak już miały ograniczoną powierzchnię, to pobiły się trochę i zakończyły szybko to, co i tak się musiało stać.
kisiel254
2010-02-06, 18:11
Nuśka, ja podobnie zrobiłem, i poskutkowało    co prawda, ja to bardziej stopniowo robiłem, ale i tak sprowadzało się to do nadzorowanego przebywania dwóch w jednej klatce
kamstach
2010-02-06, 22:55
he he he ....    

Zadziwiające Nuśka, ale mój mąż twierdzi tak samo jak ty.
Na wybiegu wariatki się ganiają, znaczy moja szyszka gania Zakrętkę, Zakrętka się broni, skaczą chociaż trochę spokojniej i więcej biegają. Ale po kilkunastu do kilkudziesięciu rundach Zakrętka ma dość gonitw, mimo że Szyszka jest pełna energii i zaczyna się wycie gaworzenie i taka dziwna próba podchodzenie od dołu. Szyszka za wszelka cenę chce powąchać, nie wiem może ogryźć, a może wskoczyć na Zakrętkę. Próbuje powoli, po cichu raz z prawej raz z lewej, A ta się broni jak umie. W efekcie po kilkunastu takich próbach połączonych z gonitwą i wyrywaniem sierści z grzbietu, Zakrętka leci po pomoc i się ukrywa. I to sama się powtarza przy każdym wybiegu. Jak je zamykam to tak naprawdę nie dokańczają tego co powinny.
Na następnym wybiegu zaczyna się wszystko od nowa.
I tak naprawdę jestem w punkcie wyjścia przy każdym następnym wybiegu. Pierwsze ich spotkanie przebiegało tak samo i każde wygląda identycznie.
Trochę się boje stosować takie radykalne metody jak wrzucenie do pustej klatki. Dysponuje taką trzecią klatką ale nie wiem czy to zrobić. Myślę że jeszcze poczekam.
W klatce wspólnie już były. Dwa ataki, pisk trzaskanie zębami i Zakrętka schowała się do budki i tyle. Szyszka prawie do polowy wlazła do budki z uszami położonymi i pyszczkiem do góry ale wyszła.
Zresztą cała agresja jest po stronie Szyszki - nawet nie wiem czy to agresja. Mi to wygląda na upór i zadziorność, i chęć zdominowania, postawienia swoich warunków. Widać, że chciała by ale tylko na swoich zasadach.
Ehhhhh..
Tak to jest jak się ma dwie wariatki - w tym jedną wycmokaną, rozpieszczoną, jak dziadowski bicz.
Nuśka
2010-02-07, 14:52
Kisiel, ja też na początku starałam się stosować metodę stopniowego łączenia. I trochę się biły, ale głównie mijały. Potem wanna, żeby miały mniej miejsca i zakończyły się te bitwy. Ale to wyglądało bardziej jak gra, w której trzeba walnąć w łeb krokodylka, który się wychyli, bo małe biegały wzdłuż ścian wanny i chciały wyskakiwać. Znów nie doszło do generalnego starcia. Więc w desperacji zamknęłam je w tej klatce. Stopniowanie kontaktu było. 

A w klatce to były raczej zapasy niż boks, więc nikomu się krzywda nie działa. No, może mojemu tacie, który usiadł za blisko i w tym całym ferworze walki został również obsikany A problem się skończył. Po tym wszystkim nie mogłam się pozbyć wrażenia, że najlepiej było je na samym początku do jednej klatki wrzucić.
I wydaje mi się, że Twój mąż, Kamstach, ma nosa jeśli chodzi o łączenie. Może warto go posłuchać? Zawsze możesz przerwać starcie.
kamstach
2010-02-07, 20:23
Cześćcc

No i jestem w trakcie łączenia.
I jestem w szoku. Dwie wariatki spryskałam kocimiętką. Wrzuciłam do jednej klatki.
I nic. Zero reakcji. Od 15.30 do 19.00 prawie nic. Trochę skoków - może z 10 - więcej nie. Dużo czyszczenia. A po 20 - zmiana. Zaczęło się iskanie. Jedna iskała drugą, coś tam gaworzyły, później druga iskała pierwszą.
I tak trwa to. Zostawię je w tej klatce do jutra do rana
I będę spać z nimi w pokoju w razie co.

[ Dodano: 2010-02-08, 12:27 ]
kisiel254
2010-02-08, 20:47
a moje dwie wariatki znów się zaczęły tłuc. nawet kocimiętka nie pomogła. na wygiebu wszystko cacy, latały sobie po pokoju (terrorystka oczywiście sforsowała barykadę i wlazła za szafkę na telewizor). po powrocie do klatki fukanie, odfutrzanie i sikanie. normalnie czubki    pozamieniałem je (Gieńka do Zenka a Kryśka do Helki) i spokój. czy przyczyną może być rujka którejś? tylko której?
smiledream
2010-02-08, 21:37
Niekoniecznie rujka, choć to możliwe. W końcu jest też samiec w pobliżu.


Całkiem prawdopodobne, że obydwie poczuły się już władczyniami terytorium. "Nowsza" szyszka ma prawdopodobnie silny charakterek i instynkt terytorialny, a teraz dwie dominujące samice muszą ustalić kto będzie rządził - w takim wypadku, może być trudno o zgodę.
kamstach
2010-02-09, 07:11
Eh.....

Wsadziłam szynszylki do woliery i koniec miłości...
Jedna siedzi na jednej półce druga na drugiej. Szkoda że mam 5 pięter w wolierze.
W małej klatce takie przyjaciółeczki. Takie kochane, spały razem, smyrały się. A w wolierze jakiś diabeł. Trudno włożyłam do woliery to niech siedzą. Przez noc kilka konfrontacji było więc zostały same w domu. Skoro w nocy nic się nie działo to w dzień nie sądzę żeby coś się miało zmienić.
wielkarenia
2010-02-09, 11:08
Ale uważaj na nie...u mnie to samo- złączyłam kaltki i wsadziłam dp jednej wsyzstkie. Na początku-cudownie...ale po kilku dniach: tragedia! Fukanie, gryzienie, sikanie! I to atakują 'najnowszego'. Tylko pierze leci! Oddzieliłam je, tak że na górze siedzi białas, a na dole Miki i Szymon. A miało być tak pięknie... ;/
kisiel254
2010-02-09, 17:35
jakaś klątwa    u mnie generalnie chodziło o to, żeby się nie tłukły na wybiegu. i się nie tłuką, także chyba zostaną w swoich "starych" klatkach i będzie spokój
kamstach
2010-02-09, 20:13
hehehehe

Kocimiętka poszła w ruch, klatka wróciła z piwnicy. I pannice z mokrymi grzbietami i brzuchami trafiły ponownie do klatki.
Początek nawet nawet, parę skoków, nerwica ogólna i złość.
Przez 2 godziny się wywrzaskiwały, piszczały do siebie , pare razy sie obsikały i koniec, Na początku z daleko. teraz już siedza razem, koleżanki wielkie.
Myślą że sie nabiorę, a gdzie tam. Posiedzą tak ze 3 dni. Może zmądrzeją.
Na początku nawet Zakrętka jak żuczek podchodziła do Szyszki jakby się nastawiała, żeby ta wlazła na jej grzbiet. A szyszka zamiast hyc i już, głupa rżnęła.
Ona chyba nie wiem co ma robić jak ta tak rezygnuje.
Kisiel254 twoje szynszylki się strasznie gryza z tego co piszesz. U mnie konfrontacji prawie nie ma. Niby szyszka podchodzi pod pyszczek Zakrętce - tak było na wspólnych wybiegach przed połączeniem, ale w klatce w niedziele i przez dwa ostatnie dni, nie ma żadnej prawie konfrontacji. Chyba że dwa chrząknięcia i pryśnięcie na siebie nazywamy walką czy agresją. martwi mnie to że one nie ustalają między sobą. Że Zakrętka jest taka zrezygnowana z jednej strony a jak Szyszka próbuje staje na dwie łapy. Zakrętka sama nie atakuje, po prostu siedzi. I się modli chyba.
Tego nie mogę zrozumieć. Samica która żyła w stadku, z samcem i dzieckiem, teraz zachowuje się jakby była kompletnie zagubiona. I nie wiedziała co robić. Sądziłam że to ona jako starsza przejmie inicjatywę, będzie wiedziała jak zadziałać i ta małą szkrabę szyszkę utemperuje trochę. A tu szok.
Eh dwie wariatki,
kisiel254
2010-02-09, 21:50
nie no, nie przesadzajmy. krwi nie ma, ale potrafią tak zaiwaniać po klatce prychając, sikając i wyrywając futro, że przerażenie bierze. ale jak pisałem wcześniej, po "odmianie" klatek jest cisza i spokój, chociaż Gieńka próbuje sobie poustawiać Zenka. całe szczęście, mój rodzynek się nie daje    a na wybiegu sielanka, Gieńka i Kryśka koleżanki wielkie.  nawet razem psa atakują. myślałem, że spadnę z fotela jak jedna podeszła do Reksa pod pysk i niby go zaczęła wąchać, a druga podleciała z tyłu i go chapnęła za łapę       teraz już takie cwane, że jak Reks leży w pokoju, to potrafią sobie na beszczela najpierw wskoczyć na niego, odbić się i wskoczyć na łóżko       


martwi mnie tylko Helka, bo nie chce w ogóle na wybieg wychodzić. siedzi w otwartej klatce i obserwuje.
Ciupelek
2010-02-10, 14:15
może Helenka się boi, że zostanie ofiarą? Te twoje terrorystki kojarzą mi się z takimi różowymi blondynami w szkole co to one na amerykańskich filmach chodzą ze sportowcami i są sławne i myślą, że cała szkoła ich. Oczywiście bez urazy...
kisiel254
2010-02-10, 23:50
ja się nie gniewam, najwyżej kulki się wyfoszą     


co do Helki, to masz racje. ale nic na siłę, jak się już nie tłuką na wybiegu, to może wreszcie ruszy swój wielki zad i wyjdzie pobiegac
kamstach
2010-02-12, 13:04
U mnie to już 4 dzień jak siedzą w małej klatce razem.     

Co jakiś czas jakieś szczeknięcie, fuknięcie i ogólne gaworzenie. Na wybiegach coraz lepiej. Zakrętka przez pierwsze 30 minut nie strzela zębami, po tym czasie Szyszce coś "strzela" go głowy i zaczyna ja gonić. Wyrywa jej sierść i Zakrętusia zaczyna się chować i bronić. Ale szybko się uspokaja, i wraca do biegania. I tak się przez 2 godziny powtarza co 15 minut.
Pisaliście, żeby na wybiegu dać im wannę z piaskiem. To niezbyt dobry pomysł, bo każda z kulek traktuje wannę jak osobisty pałac nie do zdobycia - wieże warowną. Jak wlezie to się kąpie i broni jak tylko umie, piszczy, sika, fuka i strzela zębami. I tak każda. Co jakiś czas się zamieniają miejscami i zabawa od nowa.
Ehhh wariatki
wielkarenia
2010-02-12, 15:53
Ja swoje zamknełam oddzielnie, znaczy Miki i Szymek na dole, Puszek na górze. 3dni oddzielnie, później połączyłam znowu klatki. I co? MIłość! Zaczeły się iskać, skubać... radość nie trwała długo. Znowu wojny ALE już w mniejszym stopniu. Mniej agresywne. Jeszcze kilka razy posiedzą oddznielnie, a póżniej już razem. Powiem jeszcze, że na wybiegach są razem, no i kurz tylko leci jak zaczynają się kotłować. To też zależy od dnia, raz spokój-jakby kulek w domu nie było, a czasami-nie wiem gdzie patrzeć i z której strony wyleci pogoń... 

Wiem, że trochę nie ten temat: bo mam 3 samców a to teamt: ' Łączenie młodych samic', ale zwierzaki podobnie się zachwoują i też mam problemy z ich połączeniem. Eh...
kisiel254
2010-02-13, 22:35
taki mały OT, ale Szanowna Panna Helena wylazła na wybieg         


tu macie fotkę:
kamstach
2010-02-15, 08:46
Witam    

No i siedzą wariatki w jednej klatce, oczywiście tej ,mniejszej. Już ponad tydzień tak sobie mieszkają.
A jakie koleżanki, razem śpią, jedzą, jedna kradnie drugiej, gadanie cmokanie, piszczenie. I tak non stop.
Woliera przemeblowana, półki wydezynfekowane, zmieniłam wszystko co się dało. hamak wyprany misio też.
Wczoraj było generalne sprzątanie malej klatki. Oczywiście dwie mi przeszkadzały wyjątkowo zgodnie. Jak nie jedna przelatywała przez zmiotkę i świeże trociny to druga.
Druga kocimiętka kupiona. Teraz wypadało by je przełożyć do woliery ale chyba jeszcze poczekam kilka dni. Obawiam się, że woliera trochę nadszarpnie tę miłość.

[ Dodano: 2010-02-15, 19:36 ]
luka
2010-02-22, 10:57
Witam, mam od dwóch tygodni samiczkę w wieku około 3 miesięcy moze trochę wiecej i chciałabym kupic jej koleżankę. Klatka z samiczką stoi w pokoju w którym śpimy (Ja, mąż i nasze 2,5 roczne dziecko) i jak dotąd to samiczka nie rozrabia w nocy tak żeby nie mozna było spać i zastanawiam sie czy jak uda mi się połączyć  nową samiczkę ze starą to czy nie będa one hałasować w nocy na tyle żebyśmy nie mogli spać ? Co o tym myslicie?
Ciupelek
2010-02-22, 11:27
to zależy do charakteru nowej szynszyli. Jeśli będzie hałaśliwa to będzie hałas. Może też być tak, że stara jak będzie miała koleżankę to tez zacznie szaleć.
kiniusia1730
2010-02-22, 11:34
ciupkaxd, ma rację    Wiadomo, że hałas będzie większy niż przy jednej, ponieważ będą dwie kuleczki    Ale to nie jest takie straszne    Ja mam klatkę z 3 kulkami koło mojego łóżka i normalnie śpię    Nic mi to nie przeszkadza.
kamstach
2010-03-09, 13:13
Witam

No ja już mogę chyba moje pannice uznać za połączone.
Zresztą nawet nie da się ich rozdzielić. Owszem czasem słychać jakieś szczeknięcia, prychnięcia jak jedna nadepnie drugiej na paluszka, ale w rodzinie to norma.
raz sielanka raz awantura.
Ale jak rano wstaje po połowie nieprzespanej nocy bo demolują klatkę razem, w wyjątkowej zgodzie, to aż serce rośnie. Zastaje je wtulone w kąciku klatki.
Do tej pory Szyszka spała głownie w rurze, Zakrętka w domku. A odkąd są razem - zawsze śpią obok siebie - dupka w dupkę, lub jedna na drugiej.
Owszem mój szczurek pierworodny zrobił się troszkę złośliwy - smyranie już nie wchodzi w grę, teraz smyra ją Zakrętka - ale trudno. To chyba jeden z niewielu minusów zakupu towarzysza dla szynszylki.
pachafu
2010-03-09, 14:33
no to gratuluje udanego łączenia!    Swoją drogą spodobało mi się jedno Twoje określenie o tym jak śpią, ale nie przytoczę bo nie wiem czy przypadkiem nie dostałabym ostrzezenia od moda
malena
2010-03-09, 15:05
Dołączam się do gratulacji    Wasze sukcesy w łączeniu powolutku przekonują mnie do zakupu szylki-towarzyszki dla mojej Mili.
kiniusia1730
2010-03-09, 15:47
kamstach, gratulacje!   


Ja mam zamiar dokupić 3 samiczkę Ale to tak za 3-4 miesiące Także też mnie czeka kolejna przygoda z łączeniem. Mój samiec wtedy będzie miał prawdziwy harem hehe.. dobrze, że kastrat, bo by mu się w główce od tylu dziewuch poprzewracało
Laura117
2010-03-09, 17:16
Gratuluje !
chilla
2010-05-18, 22:23
Witam,

mam szynszylę- Kiełbi od roku i dziś sprowadziłam jej do domu nową koleżankę trzymiesięczną Artist byłam przygotowana na to że może być agresywnie jednak więcej tu obojętności. Postawiłam klatki obok siebie bardzo bliziutko i obydwie maja półeczki na tej samej wysokości. Spały sobie obok siebie. Nie było żadnych spięć. Gdy wypuściłam je do łazienki to sobie goniły bardzo obojętne na siebie, zwłaszcza starsza sie nie interesowała w ogóle i w końcu zetknęły się nosami i wydawały bardzo dziwne, energiczne dźwięki strzygąc wąsami. Potem znów miały się gdzieś. Duża dziabnęła małą w nos lekko a potem trochę się 'iskały' ale pare sekund. Czy to znaczy że jest dla nich szansa??? Kiełbasa siedzi właśnie i gapi się na małą jak śpi mam nadzieje, że to dobre objawy. Pozdrawiam wszystkich
nika558
2010-05-18, 22:34
chilla, to dobre objawy     na forum jest więcej tematów o łączeniu samic, więc w razie problemów je poczytaj
kamstach
2010-07-05, 09:30
Witam serdecznie.     

Dawno mnie nie bylo, więc ciut nadrabiam zaległości.
I śpieszę z nowinką.
moje pannice w końcu ustaliły hierarchie.
Trzy dni temu na wybiegu, Szyszka - młodsza i mniejsza wlazła Zakrętce - starsza i wielka - na grzbiet. Postawa chwilkę, poskubała ja w łepek i powolutku zeszła. Widok komiczny. W sumie to się tego spodziewałam, ale to niesamowite taki maly grzdyl a rzadzi.
Keyra20
2010-07-05, 14:46
kamstach, gratuluje    hehe
coli013
2010-07-05, 22:47
Super  gratulacje
smiledream
2010-07-06, 20:38
Bardzo się cieszę i gratuluję


Podobne tematy: