Łączenie 3 samców w podobnym wieku

Kategoria: Łączenie i oswajanie szynszyli



Zu
2007-12-20, 23:51
Ponieważ wygrałam z mamą batalię o pozwolenie na jednookiego białaska a pani z fermy zaoferowała mi sprzedaż już jutro mam pytanie:

Moi dwaj chłopcy w rekordowo szybkim tempie się polubili (Marcel jest u mnie niecały tydzień a już dzieli z Czesiem nie tylko klatkę ale i domek, w którym razem słodko śpią). Tylko że w ich małych łepkach dosyć długo nie mogło się pomieścić to, że żaden z nich nie jest dziewczynką a w związku z tym każdy próbował robić dzieci drugiemu I tak się zastanawiam: czy "doswojenie" trzeciego szylka przebiega tak samo jak oswajanie dwóch ze sobą (zestawianie klatek obok siebie, wspólne wybiegi)? A jeżeli tak to czy moje narwańce nie zamęczą białego? No bo w końcu to co innego jak jeden łobuz po tobie chodzi a co innego jak dwa na zmianę... częstotliwość stresogennych sytuacji wzrasta dwukrotnie! Dlatego mam ich oswajać (wypuszczać) parami (Marcel- Biały, Czesio-Biały) czy równocześnie? Chciałabym też zaznaczyć, że biały z tego co wiem jest bardzo spokojny, misiowaty... no taka sierotka trochę z niego (pewnie przez to oczko) i trochę się boję, że moje łobuzy będą dominować.

Chciałabym też zaznaczyć wiek wszystkich z nich bo szczęśliwie i dla mnie i dla nich wszyscy są stosunkowo młodzi co chyba sprzyja oswajaniu: Czesio - 7 miesięcy, Marcel 5 miesięcy, wiek białego jest gdzieś pomiędzy... 5 i pół do 6 miesięcy
imagedumonde
2007-12-21, 00:41
zatem tak:

wprowadzenie kolejnego chlopaka do stada oslabi milosc pierwszych - wszystkie wiezi beda musialy ukonstytuowac sie od nowa.
po drugie, to nie bylo robienie dzieci, tylko dominowanie, czyli ustalanie pozycji i owszem, beda sie dominowac w roznych konfiguracjach:) ale nikt od tego nie padnie trupem ani nawet zmeczonym. kolejna sprawa: oswajanie trzech chlopcow moze przebiegac drastyczniej, niz tylko dwoch - miej to na uwadze i zbednie sie tym nie martw.
co do samych metod oswajania, pozostaja niezmienne. z tym, ze oswajac trzeba wszystkich naraz, nie parami, bo te wiezi miedzy nimi sa wzajemnie powiazane i jako takie musza sie tworzyc. dolaczanie kolejnego szylka do oswojonej pary prawdopodobnie zerwaloby stworzona w parze wiez. powodzenia, trzymaj nas na biezaco!:D
Zu
2007-12-21, 08:53
Metody łazienkowej jakoś sobie nie wyobrażam ze względu na to, że mam w łazience brzydkie zakamarki obok pralki a jak mi chłopy tam wlezą i nie daj Boże zaczną się żreć to w żaden sposób się do nich nie dostanę...

A co do osłabienia więzi... To znaczy, że muszę przenieść Marcelka i Cześka do osobnych klatek?
Zu
2007-12-22, 21:24
No cóż... moja pierwsza relacja nie będzie niestety należała do zbyt optymistycznych. Mianowicie: Białasek (nadal nie jestem pewna co do imienia Misio) został wypuszczony po pokoju. Biegał wszędzie, zwiedzał wszystko jak leci (głównie zainteresowały go siatki z karmą    ) i wyglądał na zadowolonego. Stwierdziliśmy więc z bratem i chłopakiem, że można dodatkowo wypuścić z klatki Cześka i Marcelka. Dopóki chłopcy się nie zauważyli było wszystko ok, ale kiedy Biały wszedł pod biurko, gdzie prawdopodobnie byli i Marcel i Czesiek, albo jeden z nich... właśnie jeden z nich udziabał białaska. Posypała się sierść a biały zaczął uciekać. Złapałam go szybko, żeby go odizolować od agresora (podejrzewam, że to był Marcel bo Czesiek jest raczej towarzyski). Wsadziłam go do klatki chłopców, żeby zostawił tam swój zapach i się popłakałam. Ba popłakałam... ryczałam jak jeleń, nikt nie mógł mnie uspokoić. Ja wiem, że to normalne że szylki się gryzą a mimo to spanikowałam, stwierdziłam że chłopcy będą dyskryminować białego i generalnie nieźle się wkręciłam w jego "biedę". Teraz już jest wszystko ok a ja jestem spokojniejsza, chociaż Marcel z Czesiem mają jakiś konflikt między sobą.


Co do ślepoty Białaska jest ona jednak prawie pewna, pomijając już fakt, że biegał po pokoju w kółko (tak jakby za swoim ogonem) to kiedy był w klatce chłopców, gdzie półeczka wisi na tyle wysoko, że chłopcy muszą na nią wskakiwać z domku, biały w ogóle tej półki nie zauważył! Już nie mówiąc o próbie wskakiwania na nią

Teraz chłopcy biegają a białas jest w swojej klatce, bo w klatce chłopców spanikował i zaczął płakać. Czesio od czasu do czasu odwiedza białego przez kraty. Do tej pory myślałam, że to z ciekawości, ale ostatnim razem jakoś dziwnie się na tej klatce miotał i spłoszył białego...

No generalnie długa droga przede mną... najgorszym wypadku chłopcy będą mieszkać w osobnych klatkach co w sumie nie jest katastrofą.
imagedumonde
2007-12-22, 22:37
zu, odwagi! oswajanie moze by c dluga droga, ale nie poddawaj sie. powodzenia i badz dzielna!
Zu
2007-12-22, 22:39
Ja myślę, że tak na dobrą sprawę to ja to bardziej przeżywałam niż oni    


[ Dodano: 2007-12-23, 15:13 ]
Jodus
2007-12-23, 18:55
Zu nie martw się tą relacją Czesia z Marcelkiem moje ponad rok były ze sobą a nagle Trusiek gonił szaraczki trwało to dzień ale po tym dniu znowu wszystko wróciło do normy...
Zu
2007-12-27, 21:35
Czesio z Marcelkiem już mają się dobrze. Marcelek jest co prawda nieco "zahukany" przez Cześka, ale żyje, ma się dobrze. Co do Pułkownika to na razie wstrzymałam oswajanie z chłopcami, bo 1. Jeszcze nie wiem czy łobuz widzi. 2. Weterynarz zalecił nową metodę oswajania wymagającą kupy czasu, nowej przestrzeni (obcy pokój) i litrów perfum   . Chłopcy ponoć mogą być w stanie zaakceptować Pułkownika a nawet być jego "przewodnikami"   . Poza tym doktor nie zaleca wypuszczania Pułkownika na wybieg bo jest to ponoć dla niego stresogenna sytuacja.
Zu
2007-12-27, 22:53
No bez przesady. Mój Pułkownik i tak jest wypuszczany, tylko na ograniczony obszar tj. łóżko czy biurko. I ma to taką zaletę, że mogę wypuszczać równocześnie i jego i resztę chłopców bez "narażania" ich na kontakt ze sobą.
Jodus
2007-12-28, 11:05
ZU może rzeczywiście powinnaś teraz poczekać ze wspólnym wybiegiem aż skończy się leczenie Pułkownika żeby nie narażać go na większy stres, ale klatki nadal powinny stać koło siebie.
Zu
2007-12-28, 12:54
Dr. powiedziała, że dobrze będzie chłopców połączyć ponieważ Pułkownik jest zupełnie niewidomy. Czesiek z Marcelem mogą ponoć zostać przewodnikami Pułkownika.
olka
2007-12-28, 13:09
wiesz co sobie pomyślałam- skoro pułkownik jest takim bezstresowym zwierzakiem, może mogłabyś go oprowadzać na smyczy po całym swoim pokoju. wtedy dokładnie zapoznałby się z wszystkimi kątami i może nie biegał by już tak ciągle w kółko. pomysł z czesiem i marcelem też jest w porządku, jednak ja bym na razie sprawdziła jak reaguje na takie spacery na smyczy- wtedy byłby pod pełną kontrolą i mogłabyś spokojnie łączyć go z chłopakami (jeżeli wpadł by w panikę byłabyś w stanie mu pomóc). tylko nie wiem jak pułkownik na smycz by zareagował. muszek ma ale w niej nie chodzi, bo po 1 bliższym z nią spotkaniu została znienawidzona i teraz służy jako system antyucieczkowy- ma nią przewiązane drzwiczki od klatki:).
Zu
2007-12-28, 13:14
Pułkownik jest bardzo łatwy do schwytania na wybiegu to raz a jeżeli nad którymkolwiek z chłopców miałabym mieć kontrolę to nad Cześkiem wiec myślę że smycz się nie nada
olka
2007-12-28, 13:16
to tylko sugestia- smycz ułatwiłaby mu zapoznanie sie z terenem:)
Zu
2007-12-30, 15:36
Wczoraj jak już wszyscy wiedzą podczas łączenia chłopców metodą łazienkowo-perfumową Czesio zadomowił się w sedesie i nie chce wyjść, ale są postępy: teraz to Marcel boi się Pułkownika a nie na odwrót
ulciiaa
2007-12-30, 16:12
Tak często jest że role odwracają się. Ale to chyba dobrze że tak się stało.
Zu
2008-01-25, 10:57
No to tak: z łączenia generalnie nici - Pułkownik nadal się stresuje na dotyk/zapach Cześka na wybiegu do tego stopnia, że na wszelki wypadek unika również swojego przyjaciela Marcela. Czesio jest najwyraźniej zazdrosny bo nie pozwala się Pułkownikowi do mnie zbliżyć i gryzie go w pupę. Nie ma żadnej poprawy. Kiedy Pułkownik siedział w klatce a reszta chłopców biegała po pokoju kończyło się to tym, że Czesiek wskakiwał na klatkę niczego nie spodziewającego się Pułkownika i gryzł go w pyszczek. Teraz Pułkownik chodzi z wielkim strupem na pyszczku i przeprowadził się z klatką na komodę. Więc generalnie Czesiek jest wrednotą i najwyraźniej tak już musi być
julitka_82
2008-01-25, 11:41
Ojojoj, ma jednak nadzieję, że biedny, cudowny Pułkownik jednak zaprzyjaźni się z resztą, a Czesio nieco popuści    Czasami oswajanie trwa nieco dłużej, więc Zu nie poddawaj się
Bobowita_MW
2008-01-25, 18:33
Wredny Czesiek! Pacnij go ode mnie!    Zgadzam się z Julitką - oswajanie kilku szyli nie jest łatwe i często trwa długo.    Nie poddawaj się! Jesteśmy z Tobą!
Zu
2008-02-05, 19:59
Ja już powoli zaczynam się załamywać... Dzisiaj Czesiek znowu doprowadził do tego, że Puki go obsikał a mnie nie dał się nawet dotknąć, zaczynam się zastanawiać czy jest w ogóle sens ich łączyć skoro Puki i ja za każdym razem wychodzimy z łazienki zestresowani a całe to "łączenie" nie daje żadnego efektu... Ale może robię coś źle? Może za bardzo boję się o Pułkownika i za szybko podejmuję decyzję o rozdzieleniu chłopców i powrotu do mojego pokoju co dla Pukiego kończy się powrotem do klatki, żeby mógł się odstresować. Poza tym łazienka chyba przestała być dla nich wszystkich nowym, neutralnym gruntem więc łączenie ich tam ma sens jedynie o tyle, że łatwiej tam ich złapać i od siebie oddzielić nie narażając ich na starcia pod łóżkiem.

Mam pytanie-prośbę: Kiwie, imaszu, drimie: Dało by radę, żebyście jakiegoś dnia jak Kiw będzie zobaczyły jak to łączenie wygląda i co jest z nim nie tak?
Zu
2008-02-05, 20:09
Tylko że problem w tym, że Puki zaraz jak dostanie w pupę od Czesia zaczyna się kręcić w kółko z prędkością tornada z nerwów. I może robię źle, że biorę go wtedy na chwilę na ręce żeby się uspokoił, ale to naprawdę wygląda strasznie. Szczególnie że później jak już jest mocno zestrachany to sam siada obok mnie i czuje się tam bezpiecznie bo jak np wstanę i odejdę od niego to znowu wpada w panikę
Jodus
2008-02-05, 20:09
Zu jeszcze więcej cierpliwości...w końcu się polubią...

może dlatego to tak wygląda że Czesiu wie że Pułkownik jest trochę inny od niego i Marcelka albo wie ze jest chory... ale myślę że to kwestia czasu...
masz szczęście że dziewczyny są z tego samego miasta więc na pewno pomogą
imagedumonde
2008-02-05, 20:21
poza wermutowaniem ,mozemy kiedys z kiwem wpasc w dzien - tak moze nawet lepiej, bo w dzien czesiek powinien byc bardziej zamulony i zaspany:)
Zu
2008-02-05, 20:26
Zamulenie chyba tylko zwiększa głupotę Czesia. A jak się wypuszcza zaspanego Czesia gdziekolwiek to natychmiast znajduje on sobie jakieś ustronne miejsce i idzie w kimę. Ale jest to jakiś plan. A co do Marcelka - ostatnio odezwał się w nim samczy instynkt i postanowił przypomnieć Czesiowi, że on też jest facetem. W kontaktach przez pręty też próbuje gryźć Pukiego i w ogóle wychodzi z niego cała jego ciemna strona
pachafu
2008-12-06, 18:48
Zastanawiam się z moim lubym nad dokupieniem dla naszego Kubusia towarzystwa    Znaleźliśmy ogłoszenie, ze ktoś chce sprzedać parkę samców. Nasz Kubuś ma 3 latka, a tamte dwa podobno roczek. Strasznie chciałabym mieć te szynszyle ale kurde nie wiem czy to jest dobry pomysł bo z tego co czytałam łączenie 2 samców bywa problemem a co dopiero 3. Czy osoby które maja trójkę (i więcej) pociech mogłyby się wypowiedzieć i poradzić mi co mam zrobić?    Bo z jednej strony już można by rzec ze się napaliłam na te szylki ale z drugiej boje się, ze to będzie za duża odpowiedzialność i ze mogą się nie polubić     

Poza tym nie wiem czy mamy już dostateczne doświadczenie, bo Kubusia mamy dopiero od kilku miesięcy (też go kupiliśmy od pewnej dziewczyny). Może jesteśmy jeszcze za "zieloni" na przygarniecie kolejnych kuleczek?


pozdrawiam
Zu
2008-12-06, 19:15
Ja mojego Czesia (pierwszego) kupiłam na początku listopada a Marcel pojawił się już w połowie grudnia tego samego roku, więc jeżeli zastosujesz się do tutejszych łączeniowych zasad wszystko powinno być ok. Nowi niby są już połączeni, ale Twój obecny myszek ma tę przewagę, że zna terytorium.

Mnie połączenie Czesia i Marcela z Pukciem się nie udało, ale podejrzewam, że tylko z racji jego ułomności. Niedawno dostał wówczas 3-miesięcznego dzieciaczka do towarzystwa i łączenie tej dwójki się powiodło , więc mam 2+2 i wszyscy są szczęśliwi
Jeżeli zdecydujesz się na nowe myszy życzę powodzenia!
Pozdrawiam!
smiledream
2008-12-07, 14:39
Zu ma rację. Oczywiście łączenie 3 może być trudniejsze niż 2 szyli, bo dotychczas znająca się dwójka  będzie musiała na nowo ustalić hierarchię.  3 to już stadko, nie parka    Oczywiście trzeba pamiętać, że i przestrzeń należałoby szylom wtedy zwiększyć - najprościej połączyć dwie klatki.
dream*
2008-12-08, 12:03
jamam becnie 3 facetów w różnym wieku, chwilami było tak, że miałam nawet 5 samcow w jednej klatce - o zupełnie różnym wieku i wielkości, nawet do 5 lat rozpiętości wiekowej - a łączenie przebiegało błyskawicznie i pokojowo - niestety, tu nie ma zadnych reguł.


btw choć nigdy nie łączyłam samic z samcami, to zauważyłam, że moje samce b agresywnie reagują na samiczki kiedy te biegają po pokoju i np chcą obwąchać samce przezklatkę zaraz te rzucają się w szaleńczym gniewie na pręty aby pogryźć po nosie - z samcami mi się to nigdy nie zdarzyło, bo chyba każdy wie, że moje łączenie polega na wrzuceniu nowego do klatki


także wydaje mi się, że na to nie ma żadnej zasady i wszystko b. zalezy od charakterow osobników które się posiada a nie od ich wieku i tego ile u nas są.

dodatkowo wydaje mi się, że sklepowce łączy się łatwiej bo i w sklepie nikt przy ich łączeniu sie nie cackał

dowodem tego jest moja praktyka w sklepie i blyskawiczne łączenie, mój samczyk sklepowy który zaraz jak wyczuje nowego samczyka idzie go poiskać po nosku, czarny aksamitek i sklepowy standard u yoostynki którzy już pierwszego dnia po poznaniu się spali przytuleni itp itd
pachafu
2008-12-09, 21:18
No to sie zdecydowaliśmy. Jutro jedziemy bo te dwa urocze szynszyle    Chciałabym potwierdzić czy wszystko dobrze wyczytałam z forum i zadać kilka pytań w razie wątpliwości   


Otóż co do oswajania :
1. Klatki powinny stać obok siebie jak najbliżej
2. Czy już pierwszego wieczoru wypuścić wszystkie szylki na wybieg czy odczekać kilka dni? Jeżeli odczekać to ile mniej więcej?
3. Czy jeżeli lepiej nie wypuszczać ich już pierwszego wieczoru to czy Kuby tez lepiej nie puszczać? Bo nie chce żeby jakaś szylka czuła się pokrzywdzona
4. Zastanawia mnie to, że nie którzy użytkownicy piszą ze ich szylki na kogoś "fukają". Co maja na myśli? Jakiś konkretny dźwięk? Może ten ze strony http://www.chinchilla-sounds.de/ który oznacza ostrzeżenie, alarm?
5. No i najważniejsze Kiedy poznać ze one już się na 100% skumały z naszym Kubusiem? Rozumiem ze głownie chodzi o iskanie? Ale może coś jeszcze? A jeżeli nie będą się iskać ale nie będą przejawiać agresji to można zaryzykować i je zamknąć we wspólnej klatce?

Czy jeszcze o czymś powinnam wiedzieć, coś zrobić?

pozdrawiam
Rózia
2008-12-09, 22:23
1. Klatki najlepiej żeby stały obok siebie, ale żeby bezpośrednio się nie stykały tzn żeby nie było tak, że jak jeden chłopaczek wystawi łapkę to drugi z klatki obok go ugryzie. Chodzi tylko o to żeby się widziały i czuły.

2. Z tym wspólnym wybiegiem to ja bym poczekała. Na początek można tylko otworzyć klatkę nowych i te same zdecydują czy chcą wyjść- nic na siłę. Najpierw muszą się oswoić ze swoją klatką a dopiero potem z całym pokojem.
3. Kubę możesz wypuścić, ale ja bym pierwszego dnia podczas biegania Kuby odizolowała klatkę- nowe kulki i tak będą przestraszone nowym miejscem zapewne, choć nie jest to regułą i mogą w ogóle się nie bać.
4. Co do fukania to się nie wypowiem bo na mnie to tylko czasem Maniek "szczęka zębami" jak ja to nazywam tzn zgrzyta
5. A to pytanie jest najtrudniejsze... Nikt Ci nie powie na 100% kiedy bez obserwacji. Jak już szynszyle się zaakceptują wszystkie to wkładaj je do jednej klatki najlepiej w dzień (wtedy są ospałe) i gdy jesteś w domu i obserwuj. Jeśli w dzień będą żyć w zgodzie np spać przytuleni to możesz zaryzykować po kilku dniach wspólną noc. Jednak weź pod uwagę, że szynszyle jako nocne stworzonka właśnie w nocy mogą się pokłócić. Kiedy jest dobry moment na wspólne zamieszkanie to trzeba samemu wyczuć...
Kiwi
2008-12-09, 23:21
Najlepiej łączyć kule na terenie neutralnym, gdzie nie będzie wielu kryjówek - wtedy chcąc nie chcąc, będą musiały się skonfrontować.
pachafu
2008-12-11, 15:57
No to czas zdać pierwszy raport z przybycia nowych domowników    Wydaje mi się ze z chłopakiem zrobiliśmy kilka istotnych błędów ale mam nadzieje ze nie na tyle poważnych i jeszcze wszystko będzie ok.


Otóż jak przyjechaliśmy z nowymi szylkami to postawiliśmy je obok klatki Kuby. Kuba od razu się zainteresował co to za nowe ziomki są kolo niego Jedna z szylek (taka bardziej żwawa) też się strasznie nim interesowała Zostawiliśmy je tak obok siebie na jakaś godzinkę bo musieliśmy wyjść, wiec nie wiem czy coś do siebie mówiły później jak wróciliśmy to trzeba było puścić Kubę bo i tak czekała go wymiana ściółki. N początku biegał sobie po swoich zakamarkach jak zawsze i się troszkę wystraszyliśmy bo leciutko popiskiwał. Poczytałam forum i niektórzy zinterpretowali to jako nawoływanie tamtych szylek, wiec chyba krzywda mu się nie działa. Później zaczął podbiegać do klatki i patrzeć na te dwie nowe szylki. Jak ta żwawsza go zobaczyła to zeskoczyła z półeczki i do niego podbiegła. Zaczęły się tak jakby stykać pyszczkami i podgryzać ? Nie wiem jak to określić. Tak czy siak z zachowania wynikało ze chyba są do siebie przyjaźnie nastawione i uznaliśmy to za iskanie. Nie wiem czy dobrze? No i postanowiliśmy je wypuścić... Wyszła tylko jedna (bo ta druga w sumie się rusza tylko aby coś zjeść ale może później się rozbryka ). No i początkowo było ok..później jak się spotkały to Kuba naskoczył na tego nowego. Ale uznałam ze ustalają dominacje. Później na chwilkę wyszłam i jak wróciłam chłopak powiedział mi że Kuba z ok. 1,5 m długości skoczył na tamtego. Postanowiliśmy zamknąć nowego. Kubuś później cały czas jeszcze podlatywał do klatki i znowu jak przedtem zaczął się z tym nowym pyszczkami skubać. Tylko ze to wydawało się troszkę intensywniejsze niż na początku wiec odganiałam Kubę. Kilka razy jak go odgoniłam Kuba pisknął i nie wiem czy z bólu czy o co chodziło. Gdy położyliśmy klatkę młodych wyżej żeby Kuba nie mógł dosięgnąć to tam gdzie poprzednio stała klatka Kubuś cała czas siedział i wąchał podłoże i trocinki, które powylatywały.
W nocy młode strasznie szalały. Ale to akurat normalne chyba a Kuba w pewnym momencie zaczął wydawać dźwięk który kiedyś od czasu do czasu wydawał jak spał (wtedy wystarczyło go pomiziać i było ok ). To było coś mniej więcej takiego:
http://www.chinchilla-sounds.de/sounds/wehmut2.wav (tyle ze bardziej jakby skrzeczące)
więc chyba nie jest do nich wrogo nastawiony co?
A dzisiaj zrobiłam mały eksperyment że tak się wyrażę Otóż najpierw lekko głasnęłam i dałam obwąchać palca tym nowym i później tego palca dałam do obwąchania Kubie a on go zaczął lekko skubać ząbkami. Później zrobiłam to w odwrotną stronę i jeden z młodych (oczywiście ten żwawszy) też zaczął go skubać

Co o tym wszystkim myślicie? Czy dzisiaj puścić je na wybieg razem czy jednak odczekać?
Rózia
2008-12-11, 16:03
Wygląda to ok jak na razie. Pospieszyłaś się z tym oswajaniem    Prawie jak dream    Dobrze, że nie ma między nimi agresji, co nie znaczy, że ona nie wystąpi- trzeba ich ciągle pilnować    Trzymam kciuki za powodzenie akcji!

A co do dźwięków to moi tak ze sobą rozmawiają chociaż się nie lubią

Ps a jak odsłuchałam teraz ten dźwięk to Maniuszek zaczął odpowiadać
smiledream
2008-12-11, 19:46
Ze wspólnym wybiegiem jeszcze bym poczekała aż szynszyle na dobre oswoją się ze swoim zapachem.

Jednak póki co wszystko wskazuje na to, że będzie dobrze. 3mam kciuki i czekam na dalszą relację
pachafu
2008-12-11, 20:24
uff..:) Ciesze się, że nie jest źle    Tym razem dostosuje się do waszych rad i się nie ugnę    poczekam ze wspólnymi wybiegami    Ale mam nadzieje, że dużym błędem nie jest puszczanie Kuby na wybiegi a młodych trzymanie "na uwięzi"?. Po prostu Kubuś ma mniejsza klatkę, a do tego na razie jest jeszcze przecież sam wiec nie mam serca trzymać go w zamknięciu. Tylko ze nie jestem pewna, czy gdy on podbiega do klatki nowych szylek to go odpędzać? mogą się "gryźć, skubać" ząbkami i drapać łapkami (dodam, że nie robią sobie krzywdy) ?
Rózia
2008-12-11, 23:07
Gdy nie robią sobie krzywdy to takie kontakty są nawet wskazane. Ale obserwuj ich- u mnie to był moment jak Maniek odgryzł Kubie kawałek paluszka.
pachafu
2008-12-14, 14:51
Minęło kilka dni i tak się sytuacja z łobuzami ma:


Z chłopakiem nazwaliśmy szylki ale nie wiem jeszcze czy ostatecznie bo nazwy są troszkę dziwne Szylka który ciągle spi, a budzi się tylko aby coś zjeść nazwaliśmy Muflon, a tego żwawego Tasman No ale wracając do zachowania. Przez te kilka dni puszczaliśmy tylko Kubę na wybieg, a młodych zostawialiśmy w klatce. Sytuacja była taka jak przedtem czyli Kuba podchodził do klatki i czekał aż Tasman zejdzie. Gdy Tasman go zauważył to zaczął znowu pyszczkiem walić w kraty tak jakby chciał go iskać/gryźć? Sama nie wiem co chciał zrobić. Za to zauważyłam ze Kuba się wycwanił i nie trzyma pyszczka zupełnie przy kratach tylko niewiele dalej tak, że Tasman go w ogóle dosięgnąć nie może. Ale nie ucieka jak ten wali w tą kratę tylko patrzy na niego Gdy pewnego razu Muflon postanowił tez z Kuba się zapoznać i podbiegł do klatki to był dużo spokojniejszy niż Tasman...ale to się chyba temu drugiemu nie spodobało bo zaczęły się gryźć. Nie wiem czy to zazdrość? Latały chwile po klatce jak szalone i ustalały hierarchie miedzy sobą. A później się zaczęły iskać W nocy znowu któryś z szynszyli wydawał dziwny dźwięk. Jak go znajdę na tej stronce z odgłosami to wkleję. Wydaje mi się że to Kuba ale pewności nie mam. Rano okazało się ze Kuba rozwalił całe swoje wapienko Jego półka była po prostu biała
Wczoraj na początku puściliśmy młodych na wybieg, żeby w końcu poznali teren. Nawet Muflon się ożywił Nie latali po całym pokoju tylko w okolicach klatek. Tasman był troszkę ciekawszy niż jego brat. Podczas gdy Tasman latał bo rożnych zakamarkach i zaczynał atakować ściany To Muflon siedział dosyć długo przy klatce Kuby i się stykał z nim pyszczkiem. Ale na spokojnie. Nie gryzły się ani nic tylko raczej obwąchiwały. Po jakimś czasie je zamknęliśmy i puściliśmy Kubę. I w sumei nic nowego sie nie wydarzyło, tylko Kuba strasznie wystraszony jakiś taki był...ale według mojego mężczyzny szylek jest po prostu zdezorientowany tym że w jego stadku są 2 nowe osobniki W nocy znowu bło dosyć głośno a rano zauważyłam, że Kuba wywrócił swoja miseczkę z jedzeniem. Nerwus...

Dzisiaj zamierzamy puścić wszystkie szynszylki razem. Troszkę boje się strasznie pobudzonego Tasmana...bo nie wiem czy jak on tak wali w tą klatkę gdy Kuba przy niej stoi to czy on chce mu okazać czułość czy agresje.. chyba przed ich wybiegiem wezmę coś na uspokojenie
julitka_82
2008-12-14, 17:17
To trzymam wciuki i czekam na dalsza relację,
pachafu
2008-12-14, 20:12
No to relacja z pierwszego wspólnego wybiegu :


Z mym mężczyzną uznaliśmy, że ograniczymy im troszkę teren i właściwie mogły biegać tylko po połowie pokoju. Początkowo w ogóle nie zwracały na siebie uwagi. Traktowały siebie prawie jak powietrze. Aż zaczęłam sobie myśleć "kurcze czyżby było wszystko ok? a może sobie wszystko przez noc wyjaśniły? ". No ale po pewnym czasie doszło do spięcia pomiędzy Kuba i Tasmanem. Nie rozdzielaliśmy ich na razie, ale jak się dołączył Muflon i poleciało futro no to wkroczyliśmy do akcji. Kubuś zdążył przelecieć na drugą stronę pokoju, która była odgrodzona i ukrył się w swojej miejscówce (pod fotelem). Z tego co zauważyłam to futro stracił Muflon i Kuba. Z Tasmana nic nie poleciało. Z reszta Tasman to chyba taki cwaniak malutki bo nawet się nie boi, ani nie traci futra jak mój chłopak go bierze na ręce. No Kubuś później poszedł do swojej klatki i dość długo tam siedział, a młodziki nadal biegały i zaczęły wydawać jakieś dźwięki. Cały czas je wydawały Może nawoływały Kubę? Albo po prostu do siebie coś gadały Zauważyłam (ale to może być tylko moja wyobraźnia), że Muflon chyba się wkurzył na Tasmana za tą bójkę bo znowu miedzy sobą troszkę powalczyli. Gdy postawiliśmy na środku wybiegu piasek do kąpieli to w końcu Kuba zdecydował się wyjść W pewnym momencie wszystkie 3 szylki stały w rządku koło kąpieliska i śmiać mi się chciało że ustawiły się w kolejce Później zdarzyła się malutka jeszcze kłótnia pomiędzy Kubą i Tasmanem, ale do końca już było w miarę ok.
Teraz młodziki siedzą zamknięte w klatce i wyglądają na padnięte Chyba nie były zbytnio przyzwyczajone do wybiegów albo po prostu za dużo wrażeń dla nich Kubuś właśnie nieśmiało znowu podchodzi do ich klatki i nawet zaczął wydawać dźwięki oznaczające kontakt, chęć komunikacji
Z moich obserwacji to walka o samca Alfa będzie pomiędzy Kubą i Tasmanem. Muflonowi wyraźnie to zwisa, z reszta wygląda i zachowuje się bardzo spokojnie. Na razie Tasman ma przewagę chyba bo Kuba z lekka jest zastraszony ale wydaje mi się ze z czasem pokaże młodemu kto tu rządzi czas pokaże..

Mam takie pytanko: czy na razie proces oswajania przebiega prawidłowo ? Czy coś jeszcze powinniśmy zrobić aby ułatwić ten proces?
Kiwi
2008-12-15, 01:05
One się na siebie nie wkurzają za bójki, tylko jeśli czują inną szynszylę to częściej walczą o dominację    Po prostu muszą od nowa wszystko ustalać, a zapach obcej szylki je do tego pobudza, bo czują się zagrożone.


A co do interweniowania, to futro niestety musi polecieć, ja bym się wtrącała dopiero, gdy to będzie naprawdę niebezpieczne. Trochę to makabryczne, ale niestety taka jest kolej rzeczy.
pachafu
2008-12-15, 19:32
Dzisiaj było mniej spięć...no i Kuba zaczął tez pokazywać swoją siłę a nie tylko Tasman. Co ciekawe w pewnym momencie gdy Kuba siedział w swojej klatce wlazł do niej Muflon i.. nic się nie wydarzyło. Ale szybko go stamtąd usunęliśmy
Crizek
2008-12-15, 19:37
Tasman musi nabierać szacunku do rywala    Mam nadzieje ze twoje zwierzaki jak najszybciej się razem zaakceptują i będziesz miała spokój od bójek itp. powodzenia
Kiwi
2008-12-15, 19:42
Nie wyciągajcie Muflona z klatki Kuby jeśli nic się nie dzieje, szybciej się wtedy zaakceptują.
pachafu
2008-12-18, 21:05
Na razie sytuacja się nie zmienia zasadniczo. Tasman z Kuba tylko czasami się prztykają a tak uciekają od siebie. Muflon często właził do klatki Kuby i tam przesiadywał. Kubie to nie przeszkadzało. Dzisiaj Tasman razem z Muflonem siedzieli ale wtedy Kuba bal się wejść do swojej klatki. Raz było spięcie gdy Kuba siedział u siebie i wlazł Tasman. Troszkę się zestresowałam bo w klatce to zbyt łatwo ich rozdzielić nie można. Ogólnie gdy zostawiłam oby dwie klatki otwarte to towarzystwo siedziało głównie u siebie...każde w swojej siedzibie    kilka razy Kuba wlazł do klatki młodych (gdy one były w środku) i w sumie nic wielkiego się nie działo bo jak chciał wejść na półeczkę gdzie leżał Muflon to podbiegał Tasman i wtedy Kuba uciekał    

W sumie z opowieści forumowiczów myślałam ze proces oswajania wygląda bardziej drastycznie ale nie jest źle
Ogólnie z chłopakiem zastanawiamy się czy by im jeszcze troszkę nie zmniejszyć wybiegu żeby nie miały wyjścia i musiały się częściej konfrontować...bo chyba na łączenie klatek jest jeszcze troszkę za wcześnie ?

podrawiam
smiledream
2008-12-19, 11:46
Dajcie im troszkę więcej czasu - w końcu ciekawość przezwycięży strach i zwierzaki powinny mieć chęć bliżej się poznać. Tak szybkie zmniejszenie wybiegu może zestresować każdego z nich. Jeżeli za kilka dni sytuacja się nie zmieni to wtedy można wybieg ograniczyć.
Rózia
2008-12-19, 11:51
Większy wybieg jest lepszy szczególnie dla Kuby. Gdy się zetkną na wybiegu to będzie wiedział, że ma gdzie uciec i wtedy będzie czuł się pewniej. Nic na siłę. 

Szynszyle się nie gryzą więc pewnie łączenie za kilka dni zakończy się sukcesem!
pachafu
2009-01-04, 12:12
Chciałam tylko zdać mała relacje...otóż...bez zmian    Kuba nadal wojuje z Tasmanem i leci (wg mnie) dużo futra. Jak tak dalej pójdzie to Kuba będzie łysy    Tzn. wiem ze przesadzam ale no kurcze szkoda, że jeszcze się ze sobą nie dogadały    Jak patrze na dwóch braci (Tasman i Muflon) jak się do siebie tulą za dnia to są tacy słodcy i smutno mi, że Kubuś nadal musi być sam. Ech mam nadzieje, ze w końcu się polubią!   

A może wspólne wybiegi i klatki obok siebie to za mało żeby się do siebie przekonały ?
Crizek
2009-01-04, 12:14
Przede wszystkim potrzeba czasu i cierpliwosci   . Cierpliwosc to podstawa
smiledream
2009-01-04, 21:03
 	  			  
A może wspólne wybiegi i klatki obok siebie to za mało żeby się do siebie przekonały ?


A cóż jeszcze mogłabyś zrobić jeśli są wobec siebie agresywne i mogłyby zrobić sobie krzywdę?
Są również inne metody - łączenie szyszek na neutralnym terenie - obcym dla każdej z nich; pokropienie olejkiem (uważam za trochę bezsensowne); wsadzenie do małej klatki (ryzykowne)...
Pamiętaj, że szyszki trzeba łączyć wszystkie razem, nie najpierw z jednym, potem z drugim...
Daj im więcej czasu - zdarza się, że łączenie trwa 3,4,5 miesięcy. A czasem jest ono w ogóle niemożliwe.
Koszmaria
2009-01-04, 22:41
uważam że kropienie jakimś zapachem nie jest bezsensowne-na forum szczurzym jest polecany aromat waniliowy do ciast,oczywiście w małej ilości.aromat do ciast nie jest może najzdrowszą rzeczą dla szynszyl,ale jeśli trochę zlize,nie będzie to tak toksyczne i nieprzyjemne gdyby zlizał np.olejek eteryczny.


edit;miałam się zresztą pytać na forum o wpływ wanilii[zapachu] na oswajanie szynszyli z opiekunem.
kiedyś jak miałam twarz wysmarowaną tormentiolem[ma dość silny aromat wanilii] i przybliżyłam twarz do klatki to się chłopcy strasznie tłukli o pręty,wyciągali łapki,pysie...
pachafu
2009-01-05, 21:46
Nie chce krakać, ale nastąpił dzisiaj pełen przełom...tzn. może to za dużo powiedziane, ale wieczór nie był jak zawsze. No ale zacznę od początku   

Gdy Kuba i Muflon odpoczywali w swoich klatkach Tasman latał po pokoju i "pikał" tzn. tak jakby piszczał...nie wiem jak to nazwać To było chyba nawoływanie czy coś No i wyskoczył Kuba...latali w kółeczko chwileczkę no i zaczęli się tłuc...pierwsze co mnie zdziwiło to to, że Kuba nie uciekał tak jak zazwyczaj, ale walczył, a co lepsze zaczął Tasmana dominować. Widać było że mu się to nie podoba, ale nie "skrzeczał" tak jak zawsze (mam nadzieje ze wiecie o jaki dźwięk mi chodzi )..i nagle...Muflon, który dotychczas spał w klatce wyskoczył na tą dwójkę i ich rozdzielił..była też walka wszystkich trzech ale to działo się strasznie szybko. Druga rzecz jaka mnie zdziwiła to ta, że gdy sytuacja walki Tasmana i Kuby się powtarzała to Muflon za każdym razem ich rozdzielał i atakował Tasmana i to dosyć mocno (aż mu futro poleciało co się wcześniej nie zdarzało- a przynajmniej ja nie dojrzałam). Jestem w szoku bo przeważnie to Tasman był tym najbardziej agresywnym, a teraz to Muflon pokazał pazurki.
Nie wiem czy to można nazwać postępem ale ciesze się, że Kubie już tylko niewielki kłębek futra wypadł (wcześniej duuzo duuzo więcej) no i że już się tak nie boi Tasmana
smiledream
2009-01-06, 19:51
Myślę, że możesz śmiało powtarzać wybiegi - chłopaki powinny się niedługo dogadać
pachafu
2009-01-11, 11:15
Wczoraj Tasman iskał się z Kuba         Tzn. Kuba siedział sobie na półeczce a Tasman skubał go po pyszczku    Zastanawiamy się z chłopakiem czy nie przejść do kolejnego etapu tzn. w jednej klatce w ciągu dnia. Czy lepiej jeszcze poczekać ?
Crizek
2009-01-11, 12:34
Jeżeli to bylo jednorazowe wydarzenie lepiej poczekac chyba   . A jezeli wykazuja wiecej oznak przyjacielskich    to mysle ze mozna powoli do tego przystapic
Rózia
2009-01-11, 14:55
Jeśli jesteś cały dzień w domu to możesz ich wrzucić do jednej klatki na dzień i obserwować, a w razie potrzeby oddzielić.
smiledream
2009-01-11, 20:44
Myślę, że Rózia ma rację. Kontakty szyszek poprawiły się znacznie i może warto spróbować wspólnej klatki, ale oczywiście, jak pisała Rózia, musisz je bacznie obserwować i w razie krwawej walki rozdzielić. Małe kłótnie mogą się zdarzyć, ale nie wpadaj przez nie w panikę
pachafu
2009-01-19, 19:42
ech tydzień temu myślałam nad włożeniem Kuby do klatki a teraz...jestem chyba na etapie wyjściowym ;( ech chciałam probowac ten nowy etap w tą niedziele co teraz była, ale pewne symptomy sprawiły, ze postanowiłam poczekać..otóż Muflon jest strasznie agresywny w stosunku do Kuby i nie mam pojęcia dlaczego ;/ wcześniej przecież było wszystko ok... a teraz jest tak zawzięty ze aż mnie przeraza! futro leci, Muflon lata za nim nawet do klatki a Kuba ze strachem wskakuje na mnie siedzącą na łóżku i próbuje przejść na druga stronę pokoju...moje ręce są całe podrapane    masakra...pozostaje mi chyba tylko czekać z nadzieja ze jakoś się dogadają...ech
smiledream
2009-01-21, 12:01
Daj im jeszcze trochę czasu w klatkach obok siebie i nie poddawaj się. Łączenie czasem trwa tak długo...
Rózia
2009-01-21, 12:40
Ehh pachafu nawet nie wiesz jak ja Cię doskonale rozumiem.... Ja czekam na cud pogodzenia chłopców już 1,5 roku. Mam nadzieję, że chociaż Tobie się uda.
Crizek
2009-01-23, 12:29
Musisz go straszyć, że tak długo   . Oczywiscie ja teez trzymam kciuki
lanne
2009-01-23, 16:25
ech, cięższa sytuacja niż u mnie, jak widzę.. miałam jeden przypadek łączenia, z rocznym samcem i dwuletnią samiczką. zaczynałam tak, jak radziły dostępne mi źródła - klatki blisko siebie i wspólne wybiegi. w moim przypadku kompletny niewypał - prychały na siebie przez pręty, a nowo przybyła goniła towarzysza niedoli, aż się biedny wcisnął w jakiś kąt, gdzie go nie było widać. jako, że tośka wykazywała nie tyle agresję, co wyraźną chęć dominacji, postanowiłam zastosować terapię szokową - wrzuciłam je razem do klatki i czekałam na rozwój wydarzeń. obsikiwały się, skrzeczały, prychały, a po kilku godzinach spały przytulone do siebie, jakby tak było od zawsze   

o ile dobrze rozumiem przebieg łączenia u ciebie, to z tym moim sposobem w tym wypadku należałoby poczekać, u mnie szylki nie atakowały się aż tak, jak to opisujesz, aczkolwiek przy jakiejś minimalnej poprawie można spróbować - oczywiście mając szyle pod stałą obserwacją.
smiledream
2009-01-23, 18:57
Lanne - przypominam, że jest to temat o łączeniu 3 samców, a nie samca i samicy
lanne
2009-01-23, 20:14
wybacz uogólnienie    to była taka generalna uwaga na temat moich doświadczeń w łączeniu szyli w ogóle.


Podobne tematy: