Agresja po chilowym rozdzieleniu

Kategoria: Łączenie i oswajanie szynszyli



Nuśka
2010-06-07, 12:34
Cześć kochani! 

Błagam Was, pomóżcie mi. Już straciłam wszelką nadzieję, że kiedykolwiek będzie dobrze.
Tosia miała na uszku rankę, którą Frania lizała przyczyniając się do jej powiększenia. Lekarka poradziła rozdzielić na dwa dni. Rozdzieliłam na trzy. Zakryłam wejście do górnej klatki i siedziała tam Tosia. Nie widziały się. Może to błąd?
Treaz, kiedy chciałam je już połączyć znów Frania stała się agresywna, rzuca się na Tosię i to wygląda, jakby się pierwszy raz widziały. Tosia nie chce walki, to Frania się rzuca. Więc Tosia musi ją podjąć. Zamknęłam je wczoraj w małej klatce, żeby się potukły i to zakończyły. Zmęczyły się i siedziały każda w swoim kącie. Bałam się je zostawić na noc. Postanowiłam połączyć je rano, "na śpiocha". Ale dziś znów się tłuką.
Mam kupić drugą klatkę i trzymać je już zawsze oddzielnie?
Przecież tak się kochały!!
Straciłam już siły.
Proszę poradźcie mi coś, proszę!

Czy to może być zazdrość? Tosia ma chorobę gentyczną, przerost błony śluzowej w pyszczku i muszę ją dokarmiać strzykawką. Może Frania jest zazdrosna i już jej nigdy nie zaakceptuje? Tosa jest taka chudziutka, nie chcę, żeby walczyła.
Minerwa
2010-06-07, 14:11
Frania została trochę ogłupiona. Zniknęła jej koleżanka, czuła ją, ale nie mogła zobaczyć, nagle znowu się pojawia na jej terytorium. Zastosuj normalny proces łączenia. Postaw ich klatki obok siebie, żeby mogły się czuć i widzieć, potem wypuść je na wspólny wybieg, który jest terytorium neutralnym. Nie martw się, na pewno wszystko wróci do normy.
Nuśka
2010-06-07, 15:24
Masz rację, że mogłam rozwiązać to tak, żeby kulki się widziały. Ale teraz już tego nie zmienię      Nie wiem, czy Tosia ma jeszcze siłę walczyć. Wczoraj jak się pierwszy raz zobaczyły, najpierw się goniły, potem siedziały razem. Gdy Frania próbowała dostać się do uszka Tosi, ta ją odepchnęła i od tego czasu pozostała już sama agresja.

O rany, czy my naprawdę musimy przez to przechodzić jeszcze raz?
Nie mam dwóch wystarczająco dużych klatek. Zamontowałam w połowie kratkę, przez którą mogą się widzieć. Tosia jest na górze, Frania na dole. CCzy to wystarczy?
Co mogę zrobić, żeby zminimalizować stres Tosi?
Minerwa
2010-06-07, 17:52
Na razie powinno wystarczyć. Tutaj potrzeba po prostu czasu. Jeśli przeprowadzisz proces łączenia stopniowo, zminimalizujesz stres Tosi. Poczytaj sobie dział o łączeniu, jeśli masz jeszcze jakieś wątpliwości i nie denerwuj się, bo to tylko spotęguje stres kulek. Może ktoś bardziej doświadczony wypowie się w tej kwestii, bo ja mam tylko jedną szynszylę i to w zupełności mi wystarczy.
Nuśka
2010-06-07, 20:48
Kiwi, Ty masz pięć samic. Jak to u Ciebie wygląda?

Czy nikt z Was nie miał sytuacji, w której musiał rozdzielić kulki?
Przecież samca też się oddziela od samicy po porodzie. I co? Też to tak wygląda? Sądzę, że nie.
Musiałam popełnić jakiś straszny błąd. Teraz już tego nie cofnę.
Ale Tosia boi się Frani i wyraźnie nie chciałaby walczyć. Oczywiście zmuszona do tego daje sobie radę, jest lepsza w obsikiwaniu. Ale Frania się próbuje też na nią rzucać. Wolałabym, gdyby tego wszystkiego nie było.
Kiwi
2010-06-07, 21:32
Nie mam pojęcia co mogło spowodować taką agresję po paru dniach. Ja łączyłam kule metodą 'szokową', po prostu je wrzuciłam wszystkie do klatki i czekałam, aż przestaną się bić. Może spróbuj z kocimiętką - wypryskaj obie kule tak, żeby ich futerka były mokre, klatkę umyj i też popsikaj sprayem, może wtedy Frania nie będzie taka agresywna.
Nuśka
2010-06-08, 12:52
A gdzie się kocimiętkę kupuje? Nie za bardzo mam pojęcie, gdzie ją dostać. 

Póki co, nie wiem, czy mogę je połączyć. Tosia na wybiegu najpierw rozgląda się, czy nie ma Frani. Jest wyraźnie przestraszona. Frania wygląda, jakby na nią polowała.
Zastanawiam się, czy dodatkowe dni rozłąki nie pogorszą sytuacji, a z drugiej strony nie mam serca wrzucać Tosi do klatki z Franią. Ona tak ufnie wchodzi mi na ręce, a ja ją wrzucam w paszczę lwa. I boję się o to uszko, żeby sobie nie zerwała strupka w walce i wtedy wszystko od początku.
Kiwi, ale czy one mogą się pogryźć? Miałaś taką sytuację?

Zawsze myślałam, że rozłąka dla kulek jest bolesna.
Kunus999
2010-06-08, 15:10
co do kocimiętki, to znajdziesz ją na allegro, i w zoologu.




Poprawiłem bo jednak z tym 2 nie miałem racji ;D
Ciupelek
2010-06-08, 15:32
kocimiętkę znajdziesz w każdym zoologu ;p
Martyśka
2010-06-08, 19:39
Ja miałam podobną sytuację, jak Stasio był po kastracji. Wcześniej lubił się z Franią, a teraz zachowywał się, jakby była obcym zwierzakiem. Ale gdy tylko Stasio doszedł do siebie po zabiegu, wrzuciłam je wszystkie do jednej klatki, i po ok tygodniu było jak dawniej. Przez pierwszy dzień była walka, w ciągu kolejnych trochę się unikały, irytowały się często, ale się uspokoiło. Wszystko będzie dobrze. Po prostu, jak już dziewczyny pisały, połącz je jeszcze raz.
Kiwi
2010-06-08, 21:34
 	  			  
Kiwi, ale czy one mogą się pogryźć? Miałaś taką sytuację?


Pogryźć czy zagryźć? Moje były wobec siebie baaardzo agresywne, jak je wrzuciłam razem do klatki, to się gryzły, Vivi miała całe plecy w strupkach, bo ją Frania tak podziabała, przy łączeniu agresywnych kulek to jest nieuniknione.


te ciemnoróżowe cętki na skórze to właśnie zagojone ugryzienia, miała je na całych plecach.
kisiel254
2010-06-08, 23:35
a ja z innej beczki, chodziaż podobnej      


jak się Zenkowi podwozie zagoi, to wsadzić go do klatki z Gieńką i małymi, czy do tych dwóch pip na górze? i tam i tam mieszkał, i było OK. tylko teraz Gieńka ma małe i nie wiem, czy go zaakceptuje. bo on raczej małym nic nie zrobi, Gieńka mu prędzej dupę wygryzie. taka męta się wredna zrobiła, że jak Helka czy Kryśka jej na wybiegu do klatki podchodziły (mają wybieg oddzielnie, a Zenek siedzi w izolatce) to małpa jedna prawie pręty ze złości powyrywała. one na serio mają jakiegoś szmergla
Kiwi
2010-06-09, 00:22
Po prostu młodych broni przed obcymi szynszylami, moja Vivi też była agresywna wobec innych kulek, bo broniła córki. Nawet na przechodzące obok klatki koty się rzucała.
kisiel254
2010-06-09, 09:25
no dobra, ale nie odpowiedziałaś mi na pytanie - gdzie go wrzucić? na dół do małych czy na góre do tych dwóch czubków?
Kiwi
2010-06-09, 10:28
Jeśli zamierzasz sobie zostawić maluchy tak jak pisałeś wcześniej, a Gienia faktycznie jest taka agresywna wobec Zenka, to ja bym go chyba wrzuciła do Krysi i Helki.
kisiel254
2010-06-09, 11:18
no i tak zrobię, dzięki
Nuśka
2010-06-09, 16:36
Ponieważ Tosia miała biegunkę, musiałam odwiedzić weta. I zapytałam przy okazji i o ten problem. Lekarka powiedziała, że teraz mi już tylko pozostało kupienie osobnej klatki, bo po takiej agresji zwierzaki się nie zaakceptują, że może newet dojść do sytuacji, w której jedna zagryzie drugą.  Pomarudziłam chwilę i przyznała, że po kilku dniach można spróbować łączenia na neutralnym terenie. Ale przestarszyła mnie ta wieść o zagryzieniu. Tym bardziej, że Tosia jest słabsza (choć w obsikiwaniu lepsza     ).

Kiwi, masz mocne nerwy i dobrze. Tylko czy ja dam radę patrzeć, jak one się biją?
W każdym razie to, co mówicie daje mi nadzieję, że jeszcze będzie dobrze.
Czy ja to wytrzymam?
Kiwi
2010-06-09, 20:30
Ja też próbowałam łączyć kulki parę razy bez skutku, zanim zamieszkały w piątkę, więc głowa do góry
kisiel254
2010-06-13, 12:53
No i Zenek jest na górze (od wczorajszego wieczora) z Kryśką i Helką. Było latające futro, a teraz śpią. Te dwie razem, a Zenek w domku. Przed kastracją wszystkie trzy spały w kłębku, a teraz nie chcą    


[ Dodano: 2010-06-13, 13:10 ]


Podobne tematy: